• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Czas na Sapporo

Czwartek, 24 stycznia 2019 (22:28)

Szczęśliwe dla reprezentantów Polski i pełne dobrych wspomnień Sapporo będzie najbliższym miejscem rywalizacji skoczków narciarskich o punkty Pucharu Świata. Do Japonii wybrała się stała, czyli najmocniejsza grupa dowodzona przez Stefana Horngachera.

Za skoczkami weekend w Zakopanem. Zawsze szczególny dla Biało-Czerwonych, tym razem wyjątkowo nieudany. O ile bowiem jeszcze w konkursie drużynowym było nieźle, trzecie miejsce mogło ucieszyć, o tyle w zmaganiach indywidualnych nasi tym razem rozczarowali. Ogromna presja, gigantyczne oczekiwania, ale i popełniane błędy, złożyły się na to, że Polaków zabrakło na podium. Żaden nie wszedł do czołowej dziesiątki. Kamil Stoch w ogóle nie zdołał awansować do finałowej serii i nie powiększył swego pucharowego dorobku. Był to jeden z najgorszych konkursów pod wodzą Horngachera, ale możemy być pewni, iż stanowił tylko wypadek przy pracy. Wpadkę. Przykrą, bolesną, lecz do wyciągnięcia wniosków i zapomnienia.

W weekend skoczków czekają już konkursy kolejne, tym razem w dalekim Sapporo. Przez lata wielu zawodników z czołówki opuszczało rywalizację w Japonii, ponad długą i męczącą podróż oraz zmianę czasu, stawiając spokojne treningi. Jednak Horngacher o takim rozwiązaniu nawet nie myślał, zresztą odeszli od niego także i inni. Do Kraju Kwitnącej Wiśni udali się zatem wszyscy najlepsi Biało-Czerwoni, ze Stochem, Dawidem Kubackim i Piotrem Żyłą na czele. Udali się w komfortowych warunkach, bo jeden ze sponsorów kadry zafundował reprezentantom przelot w klasie biznes. To niebagatelna pomoc, bo nie ma porównywać długiej podróży w komfortowych warunkach z lotem w klasie standardowej. Inne odczucia, inne zmęczenie, a przecież w dzisiejszym sporcie, na najwyższym poziomie, o sukcesach decydują właśnie niuanse.

Sapporo polskim skoczkom kojarzy się doskonale. To przecież tam, na Okurayamie, Wojciech Fortuna wywalczył w 1972 roku olimpijskie złoto. To w Sapporo Adam Małysz został mistrzem świata, trzykrotnie zwyciężając też w zawodach Pucharu Świata. W PŚ czterokrotnie na podium stawał Stoch, w tym raz na najwyższym stopniu. W Sapporo pierwsze pucharowe zwycięstwo odniósł Maciej Kot. Właśnie Kot, ex aequo ze Słoweńcem Peterem Prevcem, oraz Stoch wygrali ostatnie konkursy PŚ w tym japońskim mieście w sezonie 2016/2017.

Jak będzie tym razem? Spokojniej, przynajmniej dla naszych. W centrum uwagi znajdzie się bowiem ten, kto od początku sezonu skacze zachwycająco i zadziwiająco, budząc przy okazji setki pytań typu: jak to możliwe? Ryoyu Kobayashi, bo o nim oczywiście mowa, zanim zdominował obecne rozdanie, w poprzednim, podczas mistrzostw Japonii rozgrywanych właśnie w Sapporo, wypuszczony przez sędziów w nader korzystnych warunkach poleciał ponad 150 m (choć oficjalnie zmierzono mu 148 m), w końcówce rozpaczliwie próbując swą próbę skrócić. Oczywiście nie był w stanie ustać, wywrócił się, dlatego rekord obiektu nadal należy do Kota i Austriaka Stefana Krafta i wynosi 144 m.

Sobotni konkurs w Sapporo rozpocznie się o godzinie 8.00 (naszego czasu), niedzielny o 2.00. Jutrzejsze kwalifikacje zaplanowano na 10.00.

Piotr Skrobisz