Cena za milczenie
Czwartek, 10 stycznia 2013 (02:07)Rząd chce zakończyć proces ratyfikacji paktu fiskalnego do marca, aby podczas marcowego szczytu eurostrefy milcząco posłuchać, o czym będzie mowa. Przyjęcie paktu pozwala Polsce uczestniczyć w niektórych szczytach euro bez prawa głosu.
Rząd chce do marca ratyfikować pakt fiskalny – poinformował minister ds. europejskich Piotr Serafin. Odłożenie na wniosek rządu zaplanowanej na ubiegły czwartek debaty sejmowej w tej sprawie urzędnik MSZ tłumaczył tym, iż rząd nie chciał, aby decyzje w tej ważnej sprawie podejmowane były w okresie świąteczno-noworocznym.
Jako graniczny termin ratyfikacji rząd wyznaczył marzec, ponieważ w tym miesiącu dojdzie najprawdopodobniej do zwołania pierwszego szczytu szefów państw i rządów strefy euro, w którym Polska miałaby prawo wziąć udział, jeśli ratyfikuje pakt. Oczywiście bez prawa głosu.
Pakt fiskalny jest pozaunijnym traktatem międzynarodowym przygotowanym pod egidą Niemiec. Narzuca krajom euro ścisłą dyscyplinę finansową obwarowaną sankcjami finansowymi za jej złamanie. Limit dopuszczalnego deficytu strukturalnego wyznaczony został w pakcie na bardzo niskim poziomie 0,5 proc. PKB. Oznacza to, że kraje-sygnatariusze, w większości obciążone spłatą gigantycznych długów, nie mogą już dalej generować deficytu, nawet gdyby te środki przeznaczały na cele rozwojowe.
W praktyce pakt wymusza na nich głębokie cięcia w wydatkach socjalnych i zaniechanie inwestycji w infrastrukturę oraz badania i rozwój. Celem paktu jest zablokowanie procesu generowania zadłużenia w bilansach słabiej rozwiniętych krajów euro oraz zmuszenie ich do spłaty dotychczasowych długów. Tymczasem narastanie długu w bilansach słabszych gospodarczo krajów jest naturalnym procesem, który wynika z posługiwania się tą samą walutą przez kraje wysoko konkurencyjne jak Niemcy i nisko konkurencyjne jak Grecja czy Portugalia.
Mechanizm fiskalny paktu sprowadza się do sztucznego zablokowania tego procesu, aby za wszelką cenę utrzymać przy życiu wadliwą strefę euro. Odbywa się to kosztem ogromnych wyrzeczeń społecznych i stagnacji gospodarczej w słabiej rozwiniętych krajach.
Traktat został podpisany w marcu zeszłego roku przez 25 państw UE, w tym Polskę, i 1 stycznia br. wszedł w życie. Nie podpisały go dwa kraje członkowskie UE: Wielka Brytania i Czechy. Kraje spoza strefy euro przystępują do paktu dobrowolnie. Całość postanowień zacznie je obowiązywać z chwilą przyjęcia euro.
Marszałek Sejmu Ewa Kopacz, informując w ubiegły czwartek o zdjęciu paktu fiskalnego z porządku obrad izby, zapowiedziała, że debata nad tym traktatem międzynarodowym i głosowanie nad jego ratyfikacją odbędzie się w lutym, po szczycie budżetowym UE.
Zdaniem posła Krzysztofa Szczerskiego z PiS, byłego wiceministra spraw zagranicznych, wiązanie ratyfikacji paktu z negocjacjami nad nowym siedmioletnim budżetem UE może być zabiegiem marketingowym rządu, który doniesieniami o przyznanych Polsce „miliardach z UE” pragnie niejako zagłuszyć informację o ratyfikacji tego niekorzystnego dla Polski traktatu.
Ratyfikacja paktu może być także traktowana przez największego płatnika netto, tj. Niemcy, jako karta przetargowa, od której zależy wielkość puli funduszy dla Polski w nowym siedmioletnim budżecie UE. Nie jest tajemnicą, że naszym zachodnim sąsiadom bardzo zależy na wejściu Polski do strefy euro.
Małgorzata Goss