To tylko jeden z wariantów
Czwartek, 10 stycznia 2013 (02:04)Rozpoczęty wczoraj rekonesans wojskowych logistyków określi możliwości przewiezienia wraku Tu-154M drogą samochodową do kraju. Wynik tych prac zostanie porównany z opracowaniami innych wariantów.
Wczoraj o godz. 8.00 czterej wojskowi logistycy wyruszyli z Mińska Mazowieckiego do Smoleńska. Przez niemal tydzień będą dokładnie weryfikowali możliwości techniczne transportu wraku samolotu Tu-154M drogą samochodową.
– Została założona pewna trasa i logistycy muszą nią przejechać i sprawdzić wszystkie możliwości, jakie ona daje. Jeśli na tej trasie znajdzie się coś, co uniemożliwi transport, będą szukali następnej – mówi ppłk Marek Chmiel, rzecznik Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Wojsko nie wyklucza transportu wraku inną drogą, ale obecnie prowadzony rekonesans dotyczy wyłącznie trasy samochodowej. – Nie wiemy docelowo, jaki rodzaj transportu zostanie wybrany. My musimy być przygotowani na wszelkie ewentualności – dodaje rzecznik.
Logistycy przemierzą założoną wcześniej trasę, mając na uwadze transport wielkogabarytowy, jego koszty oraz konieczne zabiegi u państw, poprzez które ów transport będzie musiał się odbyć. Weryfikowany będzie stan dróg, ich szerokość, wysokość tuneli, wiaduktów, nośność mostów, przebieg linii energetycznych. Logistycy muszą wybrać też miejsca postojowe dla konwoju. Bez wizji w terenie wytyczenie takiej trasy byłoby niemożliwe.
– Mogą zmienić się warunki. Z dostępnych informacji może np. wynikać, że nośność mostu jest danej wielkości, a z uwagi choćby na jego zły stan albo remont została ona czasowo obniżona. Takie rzeczy logistycy muszą wychwycić podczas tego wyjazdu – wyjaśnia ppłk Chmiel.
Dopiero po zdobyciu kompletu danych logistycy ocenią, która forma transportu wraku będzie najbardziej korzystna. Wówczas dane dotyczące transportu samochodowego będą porównywane do zebranych informacji na temat innych możliwości ściągnięcia wraku. Nie bez znaczenia będą tu wymogi, jakie postawi wojskowa prokuratura okręgowa, co do wielkości i kolejności transportowanych elementów wraku. Śledczy wyrażali opinię, że wrak na potrzeby transportu nie powinien być dodatkowo fragmentowany.
Trwający do 15 stycznia br. rekonesans dotyczący możliwości przewozy wraku drogą samochodową odbywa się w ramach harmonogramu przyjętego na mocy decyzji ministra obrony narodowej, który rok temu zlecił wojsku opracowanie możliwości ściągnięcia wraku do kraju. Przy końcowej ocenie pod rozwagę brane będą także inne rozwiązania niż transport samochodowy. Wojskowa prokuratura sugerowała wcześniej, że rozważany będzie – oprócz drogi samochodowej – transport kolejowy oraz lotniczy, z wykorzystaniem lotniska Siewiernyj, a także kombinacje tych rozwiązań.
Jak zaznacza Inspektorat, prowadzenie rekonesansu nie ma nic wspólnego z toczącymi się rozmowami przedstawicieli Polski i Rosji w sprawie zwrotu szczątków samolotu, a wojsko jedynie przygotowuje się do wypełnienia zadania transportu. Ostateczne decyzje co do formy transportu zapadną po przekazaniu szczątków samolotu przez stronę rosyjską. Wojsko nie ujawniło, jaka trasa samochodowa brana jest pod uwagę ani też czy będzie ona prowadzić przez inne kraje niż Rosja i Polska. Inspektorat zastrzegł także, że wszelkie informacje na temat przebiegu pracy logistyków będą przedstawione dopiero po powrocie ekspertów do kraju, „gdy będzie można sformułować wnioski”.
Odbywający się rekonesans to drugi tego rodzaju wyjazd wojskowych specjalistów z dziedziny transportu i logistyki na miejsce katastrofy. Wcześniej wojskowi pracowali w Smoleńsku na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. i określili wielkość elementów wraku. Największe części mają ponad 10 metrów długości i 5 metrów szerokości.
Po sprowadzeniu do Polski szczątków Tu-154M prokuratura wojskowa planuje umieścić je w bazie lotniczej w Mińsku Mazowieckim, gdzie przygotowany został w tym celu specjalny hangar. Na razie wrak pozostaje w dyspozycji Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, a strona rosyjska niezmiennie stoi na stanowisku, że wydanie szczątków maszyny będzie możliwe dopiero po zakończeniu rosyjskiego śledztwa.
Marcin Austyn