• Wtorek, 19 marca 2019

    imieniny: Józefa, Bogdana

Zbieramy publikacje sprzed 1945 roku

Czwartek, 10 stycznia 2019 (15:17)

Rozmowa z Tomaszem Makowskim, dyrektorem Biblioteki Narodowej

Biblioteka Narodowa apeluje o przekazywanie książek i czasopism, których nie posiada w swoich zbiorach. Skąd te braki?

– W rok stulecia odzyskania niepodległości weszliśmy ze skatalogowanym elektronicznie całym księgozbiorem. Tym samym mogliśmy ocenić, ilu tytułów nie posiadamy. Szczególnie dotkliwy jest brak ok. 30 proc. publikacji z XIX wieku i pierwszej połowy ubiegłego stulecia. W wyniku rozbiorów Polska zniknęła na ponad 120 lat z mapy Europy. Zniknęła również centralna instytucja gromadząca całość produkcji wydawniczej – książek, gazet, czasopism, ulotek. Ogromne, nieodwracalne straty Biblioteka Narodowa poniosła też na skutek niemieckiego barbarzyństwa w czasie II wojny światowej.

To jedna z najstarszych bibliotek narodowych na świecie.

– Tak. Założyli ją w Warszawie dwaj bracia biskupi: krakowski – Andrzej Stanisław Załuski i kijowski – Józef Andrzej Załuski. Została otwarta w 1747 roku. Zapomina się często, że była to największa biblioteka publicznie dostępna w Europie w XVIII wieku. W jej zbiorach znajdowało się 400 tys. woluminów oraz 11 tys. rękopisów średniowiecznych i nowożytnych. Trafiły do niej księgozbiory wielu członków rodu Załuskich, w tym licznych duchownych. Bracia Załuscy kupowali dużo książek, które ukazywały się w Polsce i Europie. Zgodnie z ich wolą po śmierci biblioteka została przejęta przez państwo i prowadzona jako Biblioteka Rzeczypospolitej. Sejm w 1780 roku uchwalił obowiązek przekazywania jej przez wydawców jednego egzemplarza każdej nowej publikacji. To jest do dziś jeden z atrybutów każdej biblioteki narodowej.

Zbiory biblioteki były tak imponujące, że caryca Katarzyna II tuż po III rozbiorze Polski rozkazała przewieźć je do Petersburga, gdzie stała się kolekcją założycielską Carskiej Biblioteki Publicznej, dziś zwanej Rosyjską Biblioteką Narodową w Petersburgu. Rosjanie tego się nie wstydzą i z dumą odnotowują ten fakt.

Po odzyskaniu niepodległości trzeba było rozpocząć budowę biblioteki od nowa.

– Biblioteka narodowa w każdym kraju jest jednym z symboli niepodległości, bo tylko niepodległy kraj może mieć centralną bibliotekę państwa, czyli bibliotekę narodową. Już w 1919 roku Biblioteka Narodowa pojawia się w budżecie państwa, zaczyna działalność, gromadzi zbiory, zaczyna zatrudniać pracowników, choć formalnie akt powołania prezydent podpisał dziesięć lat później, czyli w 1928 roku. W tym czasie biblioteka posiadała już ogromne zbiory. Były to księgozbiory, które powróciły m.in. z Petersburga czy zostały przywiezione z Muzeum Polskiego w Rapperswilu w Szwajcarii.

Ten dynamiczny rozwój przerwała niemiecka agresja we wrześniu 1939 roku.

– Z takim pietyzmem bardzo szybko budowana biblioteka została już w 1939 roku zamknięta. Po Powstaniu Warszawskim Niemcy podpalili miotaczami ognia magazyny rękopisów, starodruków, ikonografii, map, nut. Samych rękopisów mieliśmy ponad 50 tys. Przetrwało zaledwie 2 tys. Starych druków straciliśmy ponad 80 tys. Jeśli mówimy o rękopisach, to warto sobie uświadomić, że straciliśmy bezcenne i unikatowe dzieła nie tylko polskie, ale i francuskie, włoskie, angielskie.

Spłonął też bezcenny zbiór z Rapperswilu. Cudem przetrwał krótki list św. brata Alberta, w którym po Powstaniu Styczniowym prosi o zapomogę w Paryżu. To jeden z nielicznych śladów po bezpowrotnie straconych zbiorach z Rapperswilu. Ocalał, ponieważ znajdował się w konserwacji.

Straty podczas wojny były ogromne.

– Jeśli chodzi o najcenniejsze zbiory, straciliśmy około 90 procent. W 1945 roku mieliśmy w połowie zachowany księgozbiór XIX-XX w. Na szczęście skarbiec Biblioteki Narodowej z bezcennymi zabytkami piśmiennictwa został ewakuowany tuż przed 1 września 1939 roku do Kanady. Dzięki temu ocalał „Rocznik świętokrzyski” ze zdaniem z 966 r. „Mysco dux baptizatur”, czyli „Książę Mieszko został ochrzczony”, „Psałterz floriański”, czyli bezcenny rękopis stworzony dla świętej królowej Jadwigi, najstarszy zachowany w całości tekst w języku polskim oraz rękopisy Chopina. Trzeba też pamiętać, że Niemcy i Rosjanie w czasie II wojny światowej zniszczyli 70 proc. wszystkich polskich bibliotek. Poza Krakowem wszędzie te zniszczenia były podobne, a w Warszawie niemal całkowite.

Świadectwem niemieckiego barbarzyństwa jest szklana urna z popiołami książek.

– W Pałacu Rzeczypospolitej na pl. Krasińskich w Warszawie, gdzie przechowujemy starodruki i rękopisy, znajduje się urna z fragmentem prochów po podpalonej Bibliotece Narodowej. Ona jest szklana, żeby każdy mógł zobaczyć jeszcze kształt książek z 1944 roku. Książki się nie palą, ale ulegają spopieleniu. Ten proch opada jak w klepsydrze. Nie da się go powstrzymać. Za 100 czy 200 lat już pewnie nie będzie widać kształtu tych książek. Dlatego urnę co jakiś czas fotografujemy. Oby była nie tylko klepsydrą, ale i memento tego, co zrobiono.

Jakich publikacji najwięcej brakuje?

– Do 2022 r., czyli 275. rocznicy otwarcia pierwszej polskiej Biblioteki Narodowej, chcemy zgromadzić wszystkie publikacje wydane na terenie Polski od chwili wynalezienia druku, a także te dotyczące Polski. Brakuje nam ok. 30 procent z XIX i pierwszej połowy XX wieku. Nie brakuje nam wydań Mickiewicza, Słowackiego czy Krasińskiego. Pierwszych wydań dzieł wieszczów zachowało się w polskich domach dużo. Były przekazywane z pietyzmem z pokolenia na pokolenie. Wydań „Pana Tadeusza” mamy komplet. Natomiast głównie poszukujemy gazet lokalnych, modlitewników, podręczników szkolnych, literatury popularnej. Poszukujemy brakujących książek i czasopism zarówno w bibliotekach w Polsce, jak i za granicą. Instytut Józefa Piłsudskiego z Nowego Jorku przekazał nam niedawno brakujące egzemplarze czasopism przedwojennych. Czekamy na kolejnych Polonusów, którzy przekażą swoje zbiory.

Jaki jest odzew na apel?

– Po naszej prośbie każdego dnia przyjmujemy 10-20 kolekcji sprzed 1945 roku. Apelujemy, żeby każdy z Państwa przejrzał swoje półki, strychy, piwnice i zobaczył, czy nie ma książek, gazet sprzed 1945 roku. Można sprawdzić w naszym cyfrowym katalogu na stronie internetowej BN, czy w naszych zbiorach jest dany tytuł. Nawet jeśli jest, to proszę sprawdzić, czy mamy też wydanie, które jest w Państwa posiadaniu. Zależy nam, żeby zgromadzić każde wydanie publikacji.

Warto wspomnieć, że wszystkie książki w XIX i XX wieku były drukowane na „kwaśnym papierze”, który ulega degradacji.

– Całość produkcji wydawniczej z XIX i XX wieku rozsypie się. Dziś stare książki są żółte, a niekiedy brunatne. One kiedyś były śnieżnobiałe. Papier, na którym były drukowane od lat 30. XIX wieku, jest „zakwaszony”, ma wbudowany mechanizm samozniszczenia. Biblioteka Narodowa jako jedyna w Polsce, oprócz Biblioteki Jagiellońskiej, posiada instalację do odkwaszania książek. W kwietniu tego roku zakończyliśmy odkwaszanie naszych książek. Mogę z satysfakcją powiedzieć, że przynajmniej jeden egzemplarz każdego tytułu z naszych magazynów przetrwa następne kilkaset lat. Przekazanie do nas książek jest też formą zabezpieczenia ich przed zniszczeniem. Szczególnie dotyczy to gazet, które były drukowane na bardzo złym papierze.

Osoby, które podarują książki, gazety, trafią na listę darczyńców.

– Każdy, kto przekaże nam brakujące egzemplarze, trafi na listę naszych darczyńców, którą rozpoczynają biskupi Załuscy. Jeśli ktoś się zgodzi, jego nazwisko będzie umieszczone na liście dostępnej w internecie. Jeśli nie wyrazi takiej woli, to jego nazwisko będzie utrwalone w papierowym inwentarzu. Przekazane egzemplarze zostaną zdigitalizowane i umieszczone w Polonie, czyli cyfrowej Bibliotece Narodowej, w której mamy już ponad 2,5 mln obiektów do powszechnego użytku.

Trwa remont gmachu Biblioteki Narodowej. Z korzyścią dla czytelników?

– Remont rozpoczęliśmy w sierpniu. Kopiemy poziom w dół. Będzie trzy razy więcej miejsca dla czytelników. Dziś w wolnym dostępie mamy 30 tys. woluminów, a po remoncie będzie 140 tys. Ułatwi to znacznie dostęp do książek bez potrzeby zamawiania z magazynu. Chcieliśmy, aby biblioteka ani nawet na jeden dzień nie była zamknięta z powodu remontu. I to się udało. Przygotowaliśmy tymczasową czytelnię na 100 miejsc. Remont zakończymy za dwa lata, w przeddzień 275. rocznicy otwarcia Biblioteki Narodowej. Dziękuję za rozmowę.


Biblioteka Narodowa informacji na temat przyjęcia archiwalnych publikacji udziela pod numerem tel.: (22) 608 25 98 i adresem e-mailowym dary@bn.org.pl.

 

Andrzej Kulesza