• Sobota, 23 marca 2019

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Czas wojowników

Wtorek, 1 stycznia 2019 (22:50)

Przesłanie Jamesa Caviezela do świata

Imię Szaweł oznacza wielki, imię Paweł oznacza mały. Podczas kręcenia tego filmu [„Paweł, apostoł Chrystusa” – red.] nauczyłem się, że zmieniając jedną małą literę, możemy stać się kimś wielkim w oczach Boga. Jednak to wymaga od nas bycia małym, jeśli chcemy być wielcy. Ale taka jest droga świętych. Taka jest droga świętości. I taka jest droga od Szawła do świętego Pawła. Powołania przychodzą, kiedy się ich nie spodziewamy. Dobrze pamiętam moje własne. Miałem takie doświadczenie, kiedy siedziałem w kinie jako 19-latek w moim rodzinnym mieście Mount Vernon w stanie Waszyngton. Film się skończył, siedziałem w ciemności. Znałem się tylko na koszykówce. Ale poczułem w sercu takie pragnienie, że może powinienem zostać aktorem. Zastanawiałem się, czy to jest to, co Bóg dla mnie przygotował. Czy to jest to, czego On ode mnie oczekuje. Tak. Wtrącił się mój rozsądek. Nie miałem pojęcia o aktorstwie, o agentach, o menedżerach. Ale miałem głębokie przekonanie, że zostałem wezwany.

To nie czas na poddanie się

Wiosną 2000 roku zaproponowano mi rolę Edmunda Dantesa w filmie „Hrabia Monte Christo”. To była nowa adaptacja klasyki Aleksandra Dumasa. Bardzo stresujący okres. Po raz pierwszy sam musiałem unieść ciężar filmu i tego, kim byłem oraz co zamierzam osiągnąć. Ale nie miałem spokoju. Wszystko w tym filmie było walką. Moja postać – Edmund Dantes, niesprawiedliwie uwięziony, zarówno w książce, jak i w filmie wypisuje na ścianie „Bóg da mi sprawiedliwość”. Wbrew wszystkim przeciwnościom ten samotny człowiek próbuje się uwolnić i przeciwstawić złu. Nawet złu w samym sobie. Jest tam wspaniała scena między Edmundem a współwięźniem, księdzem granym przez wspaniałego Richarda Harrisa. W momencie użalania się nad sobą, w momencie wielkiej rozpaczy, gdy umierający ksiądz pada na ziemię, odwraca się do Edmunda i wygłasza swoją ostatnią lekcję: „Nie popełnij przestępstwa, za które teraz odbywasz wyrok”. Pamiętaj, że Bóg powiedział: „Zemsta jest moja”. Spojrzałem na niego i powiedziałem: „Nie wierzę w Boga”, odpowiedział mi: „To nieistotne, Edmund, On wierzy w ciebie”. I tak jest. Bóg kocha każdego z nas osobno i jest z nami nawet w najciemniejszych momentach naszej rozpaczy. Po zakończeniu zdjęć do Monte Christo nieoczekiwanie otrzymałem telefon od Mela Gibsona. Nie zadzwonił mój agent, nie zadzwonił mój menedżer. Nie znałem Mela Gibsona, nie starałem się o rolę, przecież nikt nie wiedział o jego planach. Gibson chciał, żebym zagrał Jezusa Chrystusa, znalazł człowieka z inicjałami J.C., który akurat jest w wieku 33 lat, aby zagrać Jezusa Chrystusa. Zbieg okoliczności? Nie sądzę. Czy twoje życie jest zbiegiem okoliczności? Czy jest szansą dla was? Może niektórzy z was są teraz nieszczęśliwi, zagubieni, niepewni przyszłości, zranieni… To nie jest czas na poddawanie się lub wycofanie. Kiedy wisiałem tam na krzyżu, nauczyłem się, że w Jego cierpieniu było nasze odkupienie. Pamiętajcie, że sługa nie jest większy od swego Pana.

Każdy z nas musi nieść swój własny krzyż. Jest cena za naszą wiarę, za naszą wolność. Byłem dosłownie uderzony biczem, ukrzyżowany. Zostałem uderzony przez piorun. Tak, miałem operację na otwartym sercu, co wydarzyło się po pięciu i pół miesiąca hipotermii. Pewnego dnia podczas kręcenia zdjęć moje ramię zaklinowało się pod belką, wtedy ktoś pociągnął ją w innym kierunku. Moje mięśnie zostały zerwane. Mój bark się rozdzielił. Upadłem na ziemię twarzą w piach. Ten moment został uchwycony w filmie. W dalszej części filmu Jezus doświadcza rozdzielenia barku. Teraz wiem, jakie to uczucie. Każdego dnia to odczuwałem. To było jak pokuta. Wbiło się w moje ramię, rozdzierając moje ciało z każdą mijającą godziną. Stawała się coraz cięższa. Jeśli to byłoby kręcone w studio, nigdy nie zobaczylibyście takiego realizmu. To cierpienie spowodowało moją realistyczność. Tak samo dzieje się w naszym życiu. Niektórzy z nas, znacie ich, przyjęli fałszywe chrześcijaństwo, gdzie wszystko opiera się jedynie na wesołych rozmowach. Nazywam to „happy Jesus and glory”. Drodzy, tam było wiele bólu i cierpienia przed zmartwychwstaniem. Wasza droga nie będzie inna. Więc obejmij swój krzyż i podążaj w kierunku swojego celu. Chcę, abyście wyszli do tego pogańskiego świata. Chcę, abyście mieli odwagę wyjść do tego pogańskiego świata i bez wstydu wyrazili swoją wiarę publicznie.

Czas wojowników

Świat potrzebuje dumnych wojowników. Ożywionych swoją wiarą. Wojowników jak św. Paweł i Łukasz. Którzy zaryzykują swoje imię i reputację, by nieść wiarę i miłość Jezusa całemu światu. Bóg wzywa każdego z nas do czynienia rzeczy wielkich. Ale jak często Go zawodzimy, odrzucając to jako jakąś przelotną myśl.

Nadszedł czas dla naszego pokolenia, aby przyjąć to wezwanie. Wołanie Boga wzywające nas, aby całkowicie oddać się Jemu. Aby ujrzeć tę delikatną dłoń, która cię prowadzi twoją drogą. Ale najpierw musicie się zobowiązać do podjęcia modlitwy, studiowania i medytowania Pisma Świętego i brać sakramenty święte na poważnie. Nasza kultura jest teraz w upadku. Jesteśmy ludźmi w niebezpieczeństwie poddania się naszym ekscesom. Cały nasz świat zanurzony jest w grzechu. A tam w ciszy naszych serc Bóg woła do nas. Do każdego z nas, abyśmy oddali się całkowicie Jemu. I jak często ignorujemy Go. Ignorujemy to słodkie wezwanie. Wielki święty z Auschwitz św. Maksymilian Kolbe powiedział, że obojętność jest największym grzechem XX wieku. Bracia i siostry, to również największy grzech XXI wieku. Musimy przerwać tę obojętność. Tę destrukcyjną tolerancję zła. Tylko nasza wiara w mądrość Chrystusa może nas ocalić. Ale do tego potrzeba wojowników! Gotowych zaryzykować swoją reputację, swoje imię, a nawet własne życie, aby stanąć po stronie prawdy. Odetnijcie się od tego zepsutego pokolenia. Bądźcie świętymi. Nie zostaliście stworzeni po to, by się dostosowywać. Urodziliście się po to, by się wyróżniać. W naszym kraju jesteśmy szczęśliwi tylko wtedy, gdy robimy to, co inni. Teraz wszyscy mamy równy wybór bez względu na konsekwencje. Czy naprawdę sądzisz, że to jest prawdziwa wolność?

Bitwa o wolność

Papież Jan Paweł II powiedział: „Demokracja nie może być podtrzymywana bez wspólnego zaangażowania w pewne moralne prawdy dotyczące osoby ludzkiej i ludzkiej społeczności”. Podstawowe pytanie, jakie jest stawiane przed demokratycznym społeczeństwem, jest takie: „Jak mamy żyć razem?”. Szukając odpowiedzi na to pytanie, czy społeczeństwo może wykluczyć moralną prawdę i moralne rozumowanie? Każde pokolenie Ameryki musi wiedzieć, że wolność nie polega na robieniu tego, czego się chce, ale na robieniu właściwych rzeczy. To jest wolność, jakiej wam życzę. Wolność od grzechu, wolność od słabości, wolność od zniewolenia, które powoduje grzech. To jest wolność, dla której można umrzeć.

To przypomina mi, co powiedział Mel Gibson w jego nagrodzonym filmie „Braveheart”. Powiedział to do swojej armii, a ja mówię wam to dzisiaj: „Widzę tu przed sobą całą armię moich rodaków przeciwstawiających się tyranii”. Przybyliście walczyć jako wolni ludzie. Wolni ludzie, którymi jesteście. Co byś zrobił z wolnością? Czy walczyłbyś? Oni mówią: „Nie. Uciekniemy i będziemy żyć”. Walczysz, możesz umrzeć. Uciekniesz, będziesz żyć. Przynajmniej przez jakiś czas. Umierając w swoich łóżkach wiele lat później. Wiele byście dali za to, aby mieć jedną szansę, tylko jedną szansę, aby wrócić tu i powiedzieć naszym wrogom, że mogą odebrać nam nasze życie, ale nie mogą nam odebrać naszej wolności! Każdy człowiek umrze! Ale nie każdy żyje prawdziwie. Ty! Ty! Ty! Wszyscy musimy walczyć o tę prawdziwą wolność! I musimy żyć, moi drodzy, musimy żyć z Bogiem! Z Duchem Świętym jako naszą tarczą, z Chrystusem jako naszym mieczem. Dołączcie do świętego Michała Archanioła i wszystkich Aniołów i wyślijmy Lucyfera i jego sługusów z powrotem prosto do piekła, tam, gdzie jest ich miejsce.

Szaweł znaczy „wspaniały”. Co znaczy Paweł? „Mały”. Więc jeśli chcemy być wielcy w oczach Boga, to jacy powinniśmy być? To jacy powinniśmy być? „Mali”. Niech was Bóg kocha i prowadzi przez wszystkie dni waszego życia. Nie widzę was stąd, ale już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę was w Niebie.

Kocham was. Niech was Bóg błogosławi.