Będzie nam go brakować
Środa, 9 stycznia 2013 (22:10)
Kazimierz Mikrut, bratanek o. Jana:
Ojciec Jan zawsze był z nami. Uczestniczył w naszych rodzinnych uroczystościach. Żeby nie wiem gdzie był, zawsze do nas choć na chwilę przyjechał, zadzwonił. Interesował się tym, co się u nas dzieje. Rodzina była dla niego bardzo ważna. To był wielki człowiek i będzie nam wujka bardzo brakować.
Anna Kochańska z Krakowa:
Ojciec Jan był dla nas oparciem. Kiedy tylko słyszeliśmy z mężem jego głos w Radiu Maryja, z przyjemnością go słuchaliśmy. Gdy mówił, jakoś łatwo człowiek przyswajał treści, które przekazywał. To był człowiek bliski naszym sercom. Bardzo cieszyło nas to, co robił dla Intronizacji Serca Pana Jezusa. Kapłan przewodnik, człowiek święty – tak go postrzegamy, dlatego jesteśmy tu, by mu towarzyszyć w jego ostatniej drodze.
O. dr Andrzej Kukła CSsR, proboszcz krakowskiej parafii redemptorystów:
Ojciec Jan Mikrut nie był u nas w Krakowie długo, a właściwie w ostatnim czasie choroby. Zawsze, ale chyba najpełniej w ostatnich swoich dniach, pokazał nam, jak być zakonnikiem. Na tydzień przed śmiercią snuł jeszcze wielkie plany dotyczące Intronizacji Serca Pana Jezusa. Powiedział mi, że rezygnuje z Pustelni na Ryniasie, bo nie da rady już tego prowadzić. Z całą mocą powiedział wtedy także, że z Dzieła Intronizacji Serca Pana Jezusa nigdy nie zrezygnuje, bo nie może.
Józefa Murzańska:
Miałam w życiu to szczęście, że uczestniczyłam w rekolekcjach, które prowadził na Ryniasie zmarły o. Jan Mikrut. To, co wtedy mówił, ogromnie wniknęło we mnie, od razu bowiem zobaczyłam, że to człowiek, którego Bóg obdarzył wieloma łaskami. To właśnie on przybliżył mnie do Boga, pokazał mi, jak żyć, rozbudził we mnie miłość do Serca Pana Jezusa. Dzięki niemu dziś należę do Honorowej Straży Serca Pana Jezusa i codziennie przez godzinę adoruję Jezusa. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo Pan obdarza mnie wieloma łaskami.
Bronisława Babiarz z Brzegów:
Ponad dwudziestu górali i góralek przyjechało spod samiuśkich Tater, by pożegnać naszego przyjaciela – o. Jana Mikruta. Odszedł od nas i już nie zapuka do naszych drzwi, a przecież tak często nas odwiedzał. Często bywał na Ryniasie i to właśnie u nas zatrzymywali się ludzie, których on potem samochodem dowoził na Pustelnię. Zdarzało się, że kiedy przybywali ludzie starsi, denerwowali się, że jest tam tak zły dojazd. Zawsze jednak kiedy wracali stamtąd, byli uśmiechnięci, szczęśliwi, mówili, że przeżyli wspaniały czas.
Jak mogliśmy, tak pomagaliśmy o. Janowi, a on nam. To był bardzo religijny człowiek. Zawsze umiał nam doradzić, pocieszyć nas, pożartować z nami. Oddany Bogu i ludziom redemptorysta. Żal, że odszedł.
Siostra Serafina, albertynka z Krakowa:
Przyszłam dziś pożegnać o. Jana, bo siostry albertynki kochają bardzo Radio Maryja i słuchały katechez, które w tym Radiu wygłaszał o. Jan. Bardzo lubiłyśmy słuchać audycji, które prowadził razem z siostrą Leonillą. Widziałyśmy w nim zawsze bardzo pobożnego, uduchowionego i dobrego kapłana. W naszym zakonie miałyśmy siostrę Lucyllę, która pochodziła z rodziny ojca Jana. To była bardzo pobożna i dobra zakonnica. Dziś poprzez swoją obecność im obojgu oddajemy hołd i modlimy się, by Pan przyjął ich do siebie.
Maria Gawor z Wieliczki:
Mamy ogromny dług wdzięczności wobec o. Jana, który razem z o. Tadeuszem tworzył Radio Maryja. My go słuchamy w Wieliczce od 1995 roku. Głos o. Jana był nam zawsze bardzo drogi i kiedy tylko pojawiał się na antenie, z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością go słuchaliśmy. W naszej pamięci na zawsze pozostanie nasz pobyt w siedzibie Radia w Toruniu. Wtedy to o. Jan przyjął nas bardzo serdecznie. Potem także uczestniczyłyśmy w rekolekcjach, jakie prowadził. Osobiście cenię go za to, że szerzył kult Najświętszego Serca Pana Jezusa. On potrafił rozbudzać w ludziach miłość do tego Serca. Na zawsze zapamiętam modlitwę, której nas uczył: „Jezu, jesteś Królem, jesteś moim Królem. Daj mi poznać Twoją wolę. Oto jestem”. Ta modlitwa jest jakby streszczeniem jego postawy, jego życia, wszystkiego, co robił.
Janina Rzeszuto, Koło Przyjaciół Radia Maryja z parafii Matki Bożej Saletyńskiej z Krakowa:
Przyszliśmy dziś na pogrzeb o. Jana, aby go uczcić. Bardzo go kochaliśmy, gdyż był wspaniałym człowiekiem. Pamiętamy go jeszcze, kiedy był zdrowy. Wtedy na antenie Radia Maryja mówił nam tak potrzebne rzeczy. Poruszał palące problemy. Szanujemy go i chcemy dziś powiedzieć mu poprzez naszą obecność, że bardzo go kochamy, że na zawsze pozostanie w naszych sercach. Chcemy dziś także modlić się za jego duszę, choć wierzymy, że jest już u dobrego Boga w Niebie.
MP