• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Potrzebne działania wyprzedzające

Środa, 12 grudnia 2018 (23:06)

Z gen. bryg. rez. dr. inż. Tomaszem Bąkiem, adiunktem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Dwie ofiary śmiertelne, czternaście osób rannych, z czego sześcioro walczy o życie. Nikt nie ma wątpliwości, że to był zamach terrorystyczny, tylko czy planowany?

– Trudno to jednoznacznie stwierdzić w tym momencie. Aczkolwiek – osobiście – skłaniałbym się do tego, że jednak był to zamach zaplanowany, bo uderzenie – zgodnie z założeniami współczesnego terroryzmu – nastąpiło w bardzo dogodnym miejscu, czasie i w najbardziej wrażliwy punkt. To nie przypadek, że atak miał miejsce podczas jarmarku i w związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Scenariusz się powtarza, czego dobitny przykład mieliśmy już w 2016 roku podczas zamachu w czasie jarmarku bożonarodzeniowego w Berlinie, co pokazuje, że najłatwiej jest uderzyć w duże skupiska ludzi, podobnie było kilka miesięcy wcześniej w Nicei. Jarmarki, które odwiedzają dziesiątki tysięcy ludzi, to miejsca, gdzie trudno jest przedsięwziąć takie środki bezpieczeństwa, które pozwoliłyby zupełnie uniknąć tego typu zdarzeń. Dla ugrupowań terrorystycznych czy dla pojedynczych zamachowców, tzw. samotnych wilków, jest to niestety najlepsza okazja, żeby uderzyć, żeby zadać cios społeczeństwu.      

Z czego wynika to, że kilkanaście godzin od zamachu w Strasburgu sprawca – podobno postrzelony – wciąż jest na wolności?

– Sytuacja jest bardzo dziwna, dlatego że – z tego, co donoszą media – wynika, iż ta osoba Chérif Chekkat, który odsiadywał wcześniej karę za przestępstwa kryminalne i de facto był znany policji, miał być już wcześniej zatrzymany, a więc przed aktem terroru, ponieważ znajdował się na liście osób podejrzanych o możliwość dokonania zamachu. Tym bardziej dziwi fakt, że służby francuskie nie posiadają informacji, które pozwoliłyby ująć tego przestępcę. Oczywiście, że nie jest to łatwe, być może działa on przy wsparciu jakiejś grupy osób lub organizacji, która pomogła mu uciec, ukryć się. I teraz może być trudno go znaleźć.

Wynikałoby z tego, że służby francuskie popełniły błąd?

– Nie można wykluczyć, że nastąpiła tu jakaś opieszałość francuskich służb specjalnych czy służb policyjnych. Trzeba jednak pamiętać, że czasami takie zatrzymanie następuje nie od razu, ale w dogodnym momencie, aby oprócz osoby, która jest podejrzana lub ścigana za przestępstwa o charakterze terrorystycznym można było także wykryć jej powiązania. Być może dlatego czekano z zatrzymaniem na jakieś ustalenia operacyjne dotyczące powiązań Chérifa Chekkata z organizacjami bądź z grupami terrorystycznymi.        

Śmigłowce wojskowe i policyjne nad Strasburgiem, ulice pełne policji, żandarmów, władze radzą mieszkańcom, aby nie opuszczali domów. Czy tak rysuje się rzeczywistość i przyszłość Europy Zachodniej?

– Tak to w tej chwili wygląda, zwłaszcza że jest prowadzona operacja „cordon and search”, czyli operacja, która ma na celu zatrzymanie groźnego przestępcy – terrorysty, gdzie są zamykane ulice, kwartały, dzielnice i przeczesywane są dom po domu, lokal po lokalu. Należy się również spodziewać, że podczas takich działań może dojść do wymiany ognia. Cofnijmy się chociażby do zamachu podczas maratonu w Bostonie, w 2013 roku, gdzie jeden z zamachowców ukrył się na podwórku jednej z posesji, na pokładzie stojącego tam wówczas jachtu, i gdzie podczas zatrzymania też doszło do wymiany ognia. Stąd też – jak słyszymy – pojawiają się komunikaty kierowane do mieszkańców Strasburga, aby pozostali w swych domach, ponieważ ktoś niespodziewanie mógłby się znaleźć na tzw. linii ognia.  

Europa Zachodnia żyje od zamachu do zamachu, a problem dotyczący terroryzmu wcale nie znika...

– Problem jest i – co istotne – jest to problem uporczywy, natomiast pomysł jak się z tym uporać, istnieje, i to już od dawna – praktycznie od momentu stworzenia koalicji antyterrorystycznej po zamachach z 11 września 2001 roku na World Trade Center. Dotyczy on konsolidacji służb specjalnych, służb policyjnych, służb przeznaczonych do wykrywania i zwalczania terroryzmu. Jednocześnie ważna jest – co cały czas podkreślam – walka ze źródłami powstawania zjawiska, jakim jest terroryzm, a więc walka z przyczynami masowej migracji z państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Szybkie rozwiązanie konfliktów lokalnych, chociażby takich jak wojna domowa w Syrii, to wszystko będzie sprzyjało zapanowaniu nad sytuacją. Nie łudźmy się, że zjawisko terroryzmu uda się wykorzenić całkowicie, bo organizacje terrorystyczne rosną jak grzyby po deszczu. Oczywiście, można zapanować nad sytuacją, osobiście jestem zwolennikiem stosowania amerykańskiej strategii i uderzeń wyprzedzających, polegających na tym, że to my mamy jako pierwsi uderzyć i zniszczyć wszelkie grupy, organizacje terrorystyczne czy pojedynczych terrorystów, zanim oni uderzą w nas, czy to na terenie Europy, czy w innych państwach świata.

W sytuacji, która ma miejsce, chyba trudno się dziwić, że odzywają się w Europie nastroje antyimigranckie?

– Odruchy antyimigranckie zawsze będą się pojawiać, dlatego że zamachy, jakie się dokonują, są często utożsamiane z masową imigracją, jaka wciąż płynie do Europy z Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu. Ta niechęć wynika też z faktu, że osoby, jakie przybywają do Europy, nie zawsze znajdują pracę czy w ogóle chcą pracować, a pieniądze, żeby normalnie funkcjonować, czerpią z zasiłków, na które pracują rdzenni mieszkańcy Europy. Z drugiej jednak strony imigranci są doskonałym materiałem dla organizacji terrorystycznych, które płacą im za to, żeby zabijali Europejczyków czy innych obywateli świata.       

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki