• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Protest przeciw podwyżkom

Sobota, 24 listopada 2018 (20:46)

Francuska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby rozpędzić zebranych na Polach Elizejskich w Paryżu członków tzw. ruchu „żółtych kamizelek”, którzy protestują przeciw podwyżkom akcyzy na paliwo.

Do zamieszek doszło na Polach Elizejskich, gdy kilka tysięcy protestujących – wznoszących hasła „Macron, rezygnacja” i „Macron – złodziej” – próbowało przedostać się w okolice Pałacu Elizejskiego – siedziby prezydenta Emmanuela Macrona, a także w pobliże innych instytucji państwowych. Według paryskiej prefektury, użycie gazu łzawiącego i armatek wodnych spowodowane było atakami na funkcjonariuszy. Według naocznych świadków, na których powołują się agencje, wczesnym popołudniem sytuacja we francuskiej stolicy się uspokoiła.

Odnosząc się do użycia przez policję gazu łzawiącego i armatek wodnych na Polach Elizejskich, Castaner obarczył winą za to członków ugrupowań prawicowych, którzy – jak powiedział – odpowiedzieli na wezwanie liderki Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i włączyli się w demonstracje, atakując funkcjonariuszy. Le Pen odrzuciła te oskarżenia, zarzucając dla odmiany Castanerowi, że przypisując jej odpowiedzialność, próbuje czerpać polityczne korzyści z sytuacji. „Zapytałam w piątek rząd francuski, dlaczego »żółte kamizelki« nie mogą demonstrować na Polach Elizejskich. Nie wzywałam w żaden sposób do przemocy” – mówiła.

To drugi weekend protestów przeciw rosnącym cenom paliw. Przed tygodniem prowadzone one były w ponad 2000 miejscach, a wzięło w nich udział 280 tysięcy osób. Jak podało ministerstwo spraw wewnętrznych, w protestach śmierć poniosły dwie osoby, a ponad 600 doznało obrażenia. Aresztowano co najmniej 50 osób, choć większość demonstracji przebiegała spokojnie. Do incydentu doszło natomiast w piątek po południu w Angers na zachodzie Francji, gdzie podczas blokady drogi mężczyzna groził zdetonowaniem granatu. Po kilku godzinach oddał się w ręce policji.

Przyczyną niezadowolenia „żółtych kamizelek” – nazywanych tak z powodu odblaskowych strojów, które są obowiązkowym wyposażeniem francuskich samochodów – jest zapowiedziana przez administrację prezydenta Macrona kolejna podwyżka akcyzy na paliwa, w tym zwłaszcza na olej napędowy. Jak informuje AFP, w ciągu ostatnich 12 miesięcy jego cena we Francji wzrosła o 23 proc., do ok. 1,51 euro za litr, co jest najwyższym poziomem od początku XXI wieku. Po części przyczyną tego wzrostu jest podniesienie podatków – w tym roku zwiększyły się one o 3,9 eurocentów za litr benzyny i 7,6 eurocentów za litr paliwa typu diesel, zaś od 1 stycznia mają one zostać podniesione odpowiednio o 2,9 oraz 6,5 eurocentów za litr.

RP, PAP