• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Dyscyplinarki nie będzie

Środa, 9 stycznia 2013 (02:04)

Sędzia Igor Tuleya reanimował polityczny konflikt o sposoby walki z korupcją. Jego przełożeni zapowiadają, że nie będzie sankcji dyscyplinarnej.

Po wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. odżył polityczny spór o ocenę działań podejmowanych w latach 2006-2007 w walce z korupcją. Solidarna Polska i PiS krytykują sędziego Igora Tuleyę za wygłaszanie emocjonalnych komentarzy do wydanego przez siebie wyroku.

Opozycja broni działań, jakie organy ścigania podejmowały w sprawie lekarza. Ruch Palikota zażądał ujawniania akt sprawy, a Platforma Obywatelska oskarża polityków opozycji o atakowanie niezawisłości sędziowskiej.

–To zaledwie czubek góry lodowej sposobu funkcjonowania służb specjalnych w IV RP – mówił rzecznik Platformy Paweł Olszewski, oskarżając ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę, ministra sprawiedliwości w jego rządzie, za rzekome nadużycia, jakich mieli dopuszczać się prokuratorzy oraz funkcjonariusze CBA.

Na temat sprawy wypowiada się też nadal sam sędzia Tuleya. W prasowym wywiadzie dla jednego z brukowców podtrzymał ocenę działań prokuratury i funkcjonariuszy CBA jako „metod stalinowskich”.

„Ta ocena niektórych działań CBA była tylko ułamkiem oceny tego, czy istotne dowody w tej sprawie zostały zebrane w sposób prawidłowy, czy nie” –oświadczył.

Zapewnił też, że gdyby mógł, powiedziałby w uzasadnieniu do wyroku to samo, co w ubiegły piątek. Zastrzega, że w pisemnym uzasadnieniu „należy powtórzyć to, co padło w ustnych motywach”. Zdaniem Andrzeja Dery (Solidarna Polska), sędzia Tuleya tak naprawdę powoli wycofuje się ze swoich oskarżeń.

– Planował złożyć zawiadomienie o przestępstwie w poniedziałek, we wtorek, a tego nie zrobił. Wmomencie gdy funkcjonariusz dowiaduje się o popełnieniu przestępstwa, ma obowiązek niezwłocznie złożyć takie zawiadomienie. On wie o tym i w tej części dotyczącej oskarżeń pod adresem CBA i prokuratorów nie złoży – ocenia poseł.

Były wiceszef CBA Maciej Wąsik dziwi się oskarżeniom sędziego pod adresem służby.

– Mieliśmy zgodnie z prawem 48 godzin na przesłuchanie kilkudziesięciu świadków i podejrzanych, a więc wykonanie w tym czasie wszelkich czynności procesowych. Te osoby musiały być w tym czasie zatrzymane, przesłuchane i zwolnione – mówi Wąsik.

Podkreśla, że funkcjonariusze nie odwozili zatrzymanych do policyjnej izby zatrzymań, ale starali się przesłuchiwać na bieżąco, tak by je za jednym razem zakończyć.

– Dlatego zdarzało się, że przesłuchania kończyliśmy w nocy i jeśli trzeba było, odwoziliśmy zatrzymanych do domu lub na pociąg – wyjaśnia były wiceszef CBA.

Osobiście czuje się dotknięty porównaniem wykonywanych czynności do metod stalinowskich.

– To nadużycie – podkreśla Wąsik.

Sędzia Tuleya udzielił gazecie wywiadu po poniedziałkowej informacji, że ma się na temat tej sprawy więcej nie wypowiadać. Jak się jednak okazuje, takiego zakazu sędzia w ogóle nie otrzymał. Rzecznik prasowy ds. cywilnych w Sądzie Okręgowym w Warszawie Maja Smoderek, która obecnie zastępuje Igora Tuleyę, oświadczyła wczoraj, że sędzia nie ma zakazu wypowiadania się nawet i w tej sprawie.

–To było po prostu techniczne rozwiązanie, bym w miarę możliwości wyręczała go w wypowiadaniu się na temat tej sprawy jako rzecznik sądu – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, przekonując, że sędzia w swoim imieniu może udzielać wywiadów i komentować sprawę, jeśli uzna to za konieczne.

Kierownictwo Sądu Okręgowego w Warszawie nie zamierza też podejmować żadnych kroków w celu wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Igora Tulei.

W poniedziałek skierowanie takiego wniosku zapowiedzieli były szef CBA Mariusz Kamiński oraz były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska). Wczoraj zapowiedź odmowy skomentował Jacek Kurski.

– Takie aprioryczne salutowanie niechęci do tego wniosku nie wydaje nam się właściwym elementem i komponentem budowania władzy sędziowskiej w państwie – mówił.

Solidarna Polska poparła pomysł polityków Ruchu Palikota, którzy zaapelowali do ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina o ujawnienie akt sprawy dr. Mirosława G.

– Pewnie zaskoczę, ale jesteśmy euforycznymi zwolennikami tej propozycji –oświadczył wiceszef SP.

W jego ocenie, sędzia Tuleya chciał najprawdopodobniej wydać wyrok uniewinniający, ale nie mógł ze względu na wagę zebranych przez prokuraturę i CBA dowodów.

– O czym świadczy to, że odrzucał wszystkie zeznania i dowody podlegające ocenie sędziego, które przemawiały na niekorzyść doktora G. Musiał uznać i uznał tylko te, które były twardymi zapisami wideo wręczania i przyjmowania korzyści majątkowych przez doktora G. Tego odrzucić już nie mógł, bo okryłby się dożywotnią hańbą –ocenia Kurski.

Zwolennikiem ujawnienia większości materiałów ze śledztwa jest również były wiceszef Biura Maciej Wąsik. –Nie widzę w tym śledztwie nic, czego moglibyśmy się wstydzić jako CBA. Może pewne wątki z tej sprawy nie zostały dociągnięte do końca, ale o nich nie mogę mówić, bo są one objęte tajemnicą – wyjaśnia.

Maciej Walaszczyk