• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Podkarpacie walczy o kolej

Poniedziałek, 7 stycznia 2013 (14:50)

Jeszcze kilka lat temu linia kolejowa na trasie Dębica - Mielec - Tarnobrzeg (L-25) była ważniejszym środkiem komunikacyjnym w północnej części Podkarpacia głównie dla firm skupionych pod szyldem Doliny Lotniczej. Teraz nikt jej nie użytkuje. Upływający czas sprawia, że linia coraz bardziej wymaga modernizacji, której koszt oscyluje w granicach 400 mln złotych.

Politycy PiS: Tomasz Poręba – poseł do Parlamentu Europejskiego oraz senator Władysław Ortyl, protestują przeciwko planom likwidacji linii kolejowej na trasie Dębica - Mielec - Tarnobrzeg (L-25). W ich ocenie likwidacja linii może znacząco ograniczyć i tak niedostateczny za rządów PO rozwój Podkarpacia. 

Dotychczas, dzięki zaangażowaniu wielu lokalnych samorządów, którym zależy na jej utrzymaniu, udało się pozyskać pieniądze na przygotowanie studium rewitalizacji tej linii. Jednak rząd PO - PSL zaniedbuje temat, bardziej sprzyjając likwidacji niż modernizacji linii kolejowej.

Poręba i Ortyl już w grudniu 2012 r. wystosowali oświadczenie do premiera Donalda Tuska o podjęcie działań dotyczących ratowania tej newralgicznej linii kolejowej. Zaapelowali też do władz regionu oraz mieszkańców o wspólne działania przeciwko jej likwidacji. Ponadto złożyli wniosek do marszałka województwa podkarpackiego o wpisanie tego szlaku kolejowego do kluczowych dla regionu projektów, a następnie ujęcie przedsięwzięcia w strategii rozwoju i Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020.

Wystosowali też apel do prezesa zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe, właściciela torów, tłumacząc, że likwidacja linii to decyzja szkodliwa, która ograniczy rozwój gospodarczy północnej części Podkarpacia, a zwłaszcza takich ośrodków jak: Mielec, Dębica czy Tarnobrzeg.

– Czekamy na odpowiedzi. Liczymy też, że kolejne środowiska przyłączą się do naszych apeli. Jeżeli to nie pomoże, podejmiemy kolejne działania – zapowiada senator Ortyl.

W ocenie europosła Poręby, na razie PiS jest jedynym ugrupowaniem politycznym na Podkarpaciu, które podejmuje działania na rzecz ratowania linii L-25, ale lobbowanie za modernizacją i de facto uratowaniem tego szlaku powinno leżeć w interesie wszystkich ugrupowań, bez względu na przynależność partyjną. Dotyczy to zarówno parlamentarzystów, jak i radnych wojewódzkich.

- Jeżeli marzy nam się szybszy rozwój Podkarpacia, zwłaszcza jego północnej części, to ta linia kolejowa jest niezbędna. Utrzymanie jej będzie możliwe tylko poprzez działania polityczne ponad podziałami. Potrzebna jest świadomość, że linia ta nie jest na dzisiaj czy na jutro, że nie będzie służyć politykom, ale kolejnym pokoleniom mieszkańców Podkarpacia – zauważa europoseł Tomasz Poręba. Przypomina jednocześnie, że istnieje możliwość sfinansowania rewitalizacji linii L-25 z funduszy europejskich.

Podkreśla przy tym, że PiS przed trzema laty zorganizowało konferencję, podczas której podjęto decyzję dotyczącą przygotowania studium wykonalności inwestycji. Dalsze prace również pokazały słuszność argumentów, które przemawiają za funkcjonowaniem tej linii.

Studium wykonalności stwarza też możliwość pozyskania środków unijnych, które w powiązaniu ze środkami państwowymi pozwoliłyby na przeprowadzenie tej inwestycji. Jednak do tego, żeby została ona zrealizowana, niezbędne są decyzje na szczeblu administracji rządowej w Warszawie, a także w regionie.

– Premier Tusk zapowiedział w kolejnych latach zwiększenie inwestycji m.in. w transport kolejowy. Linię Dębica - Mielec - Tarnobrzeg można ocalić dla dobra wspólnego. Potrzebna jest jednak wola polityczna – argumentuje poseł Poręba. Zdaniem obu polityków, PiS plan likwidacji linii, w sytuacji, kiedy podkarpackie samorządy lokalne są zainteresowane jej modernizacją - to niedorzeczność.   

                                                     

 

Mariusz Kamieniecki