• Wtorek, 6 października 2026

    imieniny: Artura, Brunona, Fryderyki

Lewacka wizja bez przyszłości

Piątek, 12 października 2018 (22:55)

Z prof. dr hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą KUL i WSKSiM, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jean Claude Juncker niebawem ustąpi ze stanowiska szefa Komisji Europejskiej, ale – jak słyszymy – ochotę na ten urząd ma Frans Timmermans. To kandydatura realna czy może tylko próba sondowania, czy taka propozycja zostanie zaakceptowana?

– Gdyby główne państwa europejskie zdecydowały się na taki krok, to znaczy, że nie biorą pod uwagę niczego, co się wydarzyło podczas trwającej jeszcze kadencji Komisji Europejskiej. Przypomnę tylko, że doszło do Brexitu, doszło do ogromnego i tragicznego w skutkach kryzysu migracyjnego powodowanego działaniami m.in. Komisji Europejskiej. Doszło również do gigantycznego konfliktu Brukseli z państwami środkowoeuropejskimi szczególnie z Węgrami i Polską. W Komisji Europejskiej Frans Timmermans jest najbardziej agresywną postacią, w związku z czym próba wsadzenia tego człowieka na fotel szefa, bądź co bądź, ważnej instytucji Unii Europejskiej byłaby działaniem ogromnie destrukcyjnym dla całej Wspólnoty. Frans Timmermans u siebie – w Holandii, wcale nie jest politykiem popularnym, natomiast na gruncie europejskim wsławił się tym, że atakował nieustannie Polskę. Trudno jednak przewidzieć, co się ostatecznie wydarzy, bo irracjonalność działań Niemców czy Francuzów w ostatnich latach, chociażby w stosunku do Polski, była daleko posunięta.        

Tym bardziej że na jaw wychodzi poparcie, jakiego kandydaturze Timmermansa udziela Socjaldemokratyczna Partia Niemiec…

– Nic w tym dziwnego, w końcu Frans Timmermans sam się wywodzi z obozu lewicowego. Jest też czymś w rodzaju fightera lewactwa i to, co głoszą te kręgi stara się wcielać w życie. Ponadto dążył w kierunku superpaństwa europejskiego, czyli testował na Polsce przekraczanie uprawnień Komisji Europejskiej w różnych sferach, tym samym  dążąc do superrządu w Europie. Socjaldemokraci poparli Timmermansa, pytanie, czy poprą go również chadecy? Sądzę, że przeciwko kandydaturze Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej będzie duży opór innych krajów europejskich.

Jakie w Pana ocenie są szanse Timmermansa na objęcie urzędu przewodniczącego Komisji Europejskiej?

– Przede wszystkim jeśli ziściłby się taki scenariusz, to zostałaby otwarta prosta droga do dezintegracji Europy w najbliższych latach. Proszę pamiętać, że akceptacja nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej będzie związana z funkcjonowaniem nowego Parlamentu Europejskiego, z kolei wszystko wskazuje na to, iż jego polityczny przekrój będzie zupełnie inny niż obecnie. Wygląda na to, że we Włoszech dojdą do głosu siły eurosceptyczne, będzie też mocna reprezentacja z Austrii, być może z Niemiec i wielu innych krajów członkowskich. Weźmy chociażby pod uwagę fakt, że – jak wszystko wskazuje – również Platforma Obywatelska nie będzie miała w przyszłym europarlamencie tak licznej reprezentacji jak obecnie, a więc jest cały szereg różnych kontekstów, które mogą tę kandydaturę wyeliminować z gry. Natomiast sam fakt, że Timmermans sam zgłasza swoją gotowość do objęcia tego urzędu, pokazuje, w jakim momencie i gdzie jest obecna Europa. W stosunku do tych urzędników unijnych, którzy doprowadzili do tak poważnego kryzysu, z jakim dzisiaj mamy do czynienia w Europie, gdzie Wielka Brytania – jeden z największych i najsilniejszych gospodarczo krajów Unii – jest w procesie wychodzenia ze struktur Wspólnoty, gdzie mamy też potężny kryzys migracyjny wywołany błędną polityką Komisji Europejskiej, i w stosunku do winnych tej sytuacji powinny zostać wyciągnięte konsekwencje. Jeśli twarz tych wszystkich i innych błędów – Frans Timmermans – miałby zostać szefem Komisji Europejskiej w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego, to tylko dowodziłoby, że mamy do czynienia z kompletnym odrealnieniem brukselskich eurokratów i byłoby działaniem wbrew trendom, które coraz mocniej zarysowują się w wielu krajach Unii Europejskiej. Ktoś, kto ponosi klęskę, ktoś, kto jest jednym z winnych sytuacji kryzysowej w Europie – w wielu obszarach – nie może być nominowany na lidera, na szefa, bądź co bądź, jednej z najważniejszych instytucji czy organu Unii Europejskiej.

Czy zatem mamy do czynienia z – jak Pan to określił – próbnym balonem i sondowaniem, jak daleko unijne elity mogą się posunąć w dyktowaniu swoich wizji Europy państwom członkowskim? 

– Wygląda na to, że Frans Timmermans sam chce sobie ułożyć polityczną przyszłość według swoich ambicji. Nie można też wykluczyć, że duże państwa Unii,, jak Niemcy czy Francja, będą parły i można rzec kolanem dopychały kandydaturę Timmermansa, a tym samym szły w kierunku dezintegracji europejskiej. Byłoby to działanie w kierunku budowy superpaństwa, i to nawet za cenę rozbicia Unii Europejskiej. To działanie samobójcze, ale nie można wykluczyć, że taki właśnie jest zamysł, bo utopia przesłania realne spojrzenie na rzeczywistość wielu ludziom, którzy uczestniczą i mają wpływ na politykę europejską.

Unijni decydenci nie dostrzegają, w jakim kierunku prowadzą Unię Europejską?       

– Niestety, są to środowiska niezdolne do refleksji, co udowodnili już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat. To ludzie na stanowiskach, którzy swoje urzędy piastują na skutek nominacji, a nie na skutek mandatu wyborczego. Jeśli siedzi się na wysokich stołkach, w dodatku opłacanych gigantycznymi pieniędzmi, jeśli jest się spętanym pewnymi wizjami, pewną ideologią, nie mając kontaktu ze światem, z ludźmi, to próbuje się tę czyjąś utopię i chore wizje realizować. 

Czy i gdzie jest kres tej utopii?

– Niestety, ten kres jest w katastrofie całej Wspólnoty Europejskiej. Chyba, że ktoś wcześniej się opamięta i cofnie się. Pytanie, czemu te wszystkie wizje mają służyć, czy zamysł jest taki, żeby po Brexicie doprowadzić do opuszczenia Unii Europejskiej przez kolejne państwa, np. Włochy? Czy oto chodzi? Czy potrzeba więcej sygnałów, kolejnych dowodów na to, że działania tych ludzi są niszczące? Jeśli ktoś nie czyta tak jasnych sygnałów, to znaczy, że unijnymi elitami owładnęła utopia, a każda utopia, prędzej czy później, bankrutuje. Proszę sobie przypomnieć sytuację z polskiego gruntu, kiedy jeszcze parę lat temu zastanawiano się, jak to możliwe, że Donald Tusk może tak długo cieszyć się poparciem – mimo rozlicznych błędów czy afer, jakie miotały rządem koalicji POP – SL. I ta bańka pompowana unosiła się na powierzchni, a kiedy pękła, to posypało się wszystko, a Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w Polsce, nie wchodząc w koalicję. Jeśli ktoś się nie ocknie i nie pójdzie po rozum do głowy, to Wspólnota w tej formie zatonie.

W Szczyrbskim Jeziorze na Słowacji odbyło się spotkanie prezydentów Grupy Wyszehradzkiej – czy właśnie Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mogą być tym zaczynem, który odnowi dryfującą Unię Europejską?

– Niestety, głos Grupy Wyszehradzkiej nie jest słuchany. Natomiast projekt ten może być zaczynem budowania alternatywnej przyszłości dla państw wchodzących w skład Grupy Wyszehradzkiej, szczególnie w sytuacji kryzysu całej Unii Europejskiej. Tym bardziej warto dbać o jak najlepsze relacje wewnątrz państw tworzących Grupę Wyszehradzką.

Dziękuję za rozmowę.     

Mariusz Kamieniecki