• Poniedziałek, 22 października 2018

    imieniny: Filipa, Halki, Korduli

To głos w bieżącym sporze politycznym

Środa, 10 października 2018 (20:58)

Z Tomaszem Rzymkowskim, posłem Kukiz’15, rozmawia Paulina Gajkowska

Jak skomentuje Pan umieszczenie przez Obywateli RP banneru z napisem „Konstytucja” na budynku Sądu Najwyższego? Warto odnotować, że przy pełnej zgodzie kierownictwa SN…

 Jestem przeciwnikiem umieszczania bannerów i transparentów w jakimkolwiek celu na budynkach administracji publicznej, a zwłaszcza na budynku organu konstytucyjnego, jakim jest Sąd Najwyższy. Instytucja ta powinna być daleka od zaangażowania politycznego. Nie ma mojej aprobaty dla tego typu działań. Tym bardziej że ma to ewidentnie charakter polityczny, tzn. zabrania głosu w bieżącym sporze politycznym. Mówimy o sporze z partią władzy na tle tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości.

Rodzi się pytanie – chyba retoryczne – czy to jest spór merytoryczny, czy polityczny…

 Wygląda to tak, jakby obydwie strony okopały się na swoich stanowiskach. Wywieszenie tego banneru nosi znamiona opowiedzenia się po jednej stronie. Nie ma merytorycznej debaty. Nie chciałbym oceniać w sposób wyjątkowy żadnej ze strony. Środowisko sędziowskie niechętne przez lata do jakichkolwiek zmian ponosi odpowiedzialność za zaistniałą sytuację, jak również partia rządząca, która, owszem, przeprowadza reformę, co do której można mieć jednak poważne zastrzeżenia. Nie jest to komplementarna reforma wymiaru sprawiedliwości. Z punktu widzenia obywatela zmienia ona niewiele, dotyczy tylko jakichś zmian kadrowych. To zdecydowanie za mało, jeśli chodzi o potrzeby reformy w państwie polskim, a konkretnie w wymiarze sprawiedliwości.

Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego, stwierdził jednak, że mimo zgody kierownictwa SN na wywieszenie banneru nie oznacza ona brania udziału w sporze politycznym…

 Nie chcę uogólniać i mówić, że wszyscy sędziowie są przeciwnikami reformy sądownictwa. Znam takich, którzy widzą potrzebę dogłębnej reformy i jej się nie boją. Fakt jest jednak taki, że część sędziów w tym sporze bierze udział. Osoby, które podnoszą dziś sztandar z napisem „Konstytucja”, próbują hamować jakiekolwiek zmiany. Uważają, że status quo, które trwało w Polsce do 2015 roku, jest stanem optymalnym i niczego nie należy w nim zmieniać czy wręcz nie wolno. To jest reakcja na chęć reformy.

Czy, według Pana, należy wiązać tę ostatnią akcję z bannerem z kampanią przed wyborami samorządowymi?

– Jak najbardziej. Jeśli popatrzymy na zachowanie liderów największych ugrupowań politycznych w naszym kraju, mamy do czynienia ze zjawiskiem niespotykanym. Otóż przed nami cztery wybory w odstępie mniejszym niż rok: samorządowe, do europarlamentu, parlamentarne i prezydenckie. Retoryka partii politycznych jest zmiksowana: dyskutujemy o wyborach samorządowych, a dużo mówi się o kwestiach ustrojowych, relacjach Polski z UE, o zmianach w wymiarze sprawiedliwości. To wszystko stanowi sektor zmian na poziomie konstytucyjnym. To nie powinna być formuła do dyskusji przed wyborami samorządowymi. Prezydenci miast, burmistrzowie mają zupełnie inne kompetencje. Ta retoryka kampanii wyborczej jest bardzo szeroka. Wynika to właśnie z kumulacji wyborczych wydarzeń, jak również z polaryzacji debaty publicznej. Można niestety mieć obawę, że spór (również jego forma) będzie się dalej nakręcał.

Dziękuję za rozmowę.

 

Paulina Gajkowska