• Środa, 12 grudnia 2018

    imieniny: Joanny, Aleksandra

Ta sama nazwa, różny skład

Środa, 10 października 2018 (03:28)

Produkty żywnościowe sprzedawane w Polsce i Niemczech pod tą samą marką i w tak samo wyglądających opakowaniach różnią się składem.

 

Temat „podwójnych standardów żywności” zdążył już trafić – po interwencji państw Europy Środkowej – na unijne forum. Między innymi Słowacy czy Węgrzy po przeprowadzeniu swoich badań stwierdzali, że produkty żywnościowe oferowane u nich przez działające globalnie koncerny, a sprzedawane w wyglądających na identyczne opakowaniach i pod tą samą marką są gorszej jakości niż te kierowane na rynki w Austrii czy Niemczech.

Komisja Europejska proponuje m.in. zmianę przepisów o nieuczciwych praktykach handlowych. Za taką nieuczciwą praktykę mogłaby zostać uznana ta dotycząca wprowadzania na rynek produktów istotnie się różniących, np. składem, a sprzedawanych pod tą samą marką i w analogicznych opakowaniach.

Badania UOKiK

Swoje badania przeprowadził też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prezes UOKiK Marek Niechciał podkreśla, że badanie w certyfikowanych laboratoriach zostało przeprowadzone w tym celu, byśmy mogli zabrać głos i przedstawić swoje wnioski w tej dyskusji. – Pewnie większość z nas stwierdzi, że żywność produkowana w Polsce jest lepszej jakości od tej na zachodzie Europy. Nie sądzę, żeby ktoś tęsknił za brytyjskim chlebem czy niemiecką kiełbasą – mówi prezes Niechciał. Badanie dotyczyło jednak porównania tego, co oferują u nas globalne koncerny pod tą samą marką i w tak samo wyglądających opakowaniach w porównaniu z analogicznym produktem, ale sprzedawanym za naszą zachodnią granicą.

Pod koniec ubiegłego roku i w drugim kwartale bieżącego porównano analogiczne, konkretne produkty żywnościowe produkowane na rynek niemiecki i rynek polski. Badanie przeprowadzone w dwóch turach wykazało, że takie różnice istnieją. – Jeżeli mamy wspólny rynek unijny, to jest naturalne, że konsumenci, poruszając się po tym rynku, będą porównywali towary i oczekiwali tej samej jakości – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Dariusz Łomowski, dyrektor Departamentu Inspekcji Handlowej UOKiK. Zaznacza jednak, że nie można stwierdzić jednoznacznie, iż produkty sprzedawane w Polsce są „zawsze gorsze” czy „zawsze lepsze” od wyglądających na takie same – bo sprzedawanych w identycznie wyglądającym opakowaniu i pod tą samą marką w Niemczech.

– Jeżeli ze 101 par zbadanych produktów w 12 przypadkach odnotowujemy różnice, to należy się zastanowić, z czego one wynikają. Może to być kwestia błędów dotyczących procedury produkcji – to się zdarza, przyzwyczajenia konsumentów do różnego smaku, ale może być to także sprawa zastosowania tańszych zamienników droższych składników – zwraca uwagę nasz rozmówca.

Łomowski podkreśla, że szczególnie istotne jest to, aby konsumenci mieli świadomość, że takie różnice w składzie „takich samych” produktów na różnych rynkach mogą wystąpić, ale także producenci powinni rzetelnie przekazywać informacje o składzie produktów. UOKiK – jak zaznaczono w raporcie – nie stwierdził natomiast zafałszowania składu produktów.

Szereg różnic pomiędzy badanymi parami produktów jest jednak na niekorzyść tych sprzedawanych na polskim rynku. Dla przykładu: serek Almette z ziołami – zarówno ten kierowany na rynek polski, jak i niemiecki opatrzony był informacją: „100 proc. naturalne składniki”.

Ten sprzedawany w Niemczech wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. „Taki sam” produkt nie tylko różnił się więc składem, ale też w przypadku tego skierowanego na polski rynek – zwracał uwagę UOKiK – przeczył zapewnieniu o stu procentach naturalnych składników.

Mniej orzechów

Czekolada Milka z orzechami – ta sprzedawana w Polsce – miała mniej orzechów niż sprzedawana w Niemczech. Napój Lipton Ice Tea Peach – w sprzedawanym w Polsce było mniej ekstraktu z herbaty, zawierał cukier, fruktozę i słodzik. Ten z Niemiec – tylko cukier.

Chipsy paprykowe Crunchips – mimo że opakowanie było identycznej wielkości, to w tym z polskich sklepów było o 25 g mniej chipsów, smażone były na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy i miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie z kolei – na oleju słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku, a producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy.

Artur Kowalski