• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Piechociński wysoko licytuje

Poniedziałek, 7 stycznia 2013 (02:07)

Janusz Piechociński wygrał wybory na prezesa PSL, obiecując ludowcom zdobycie 15 proc. głosów w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Teraz Piechociński znowu postanowił wysoko licytować, tym razem przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Nieoficjalnie lider PSL liczy na wprowadzenie do PE około 10 posłów – obecnie ludowcy mają ich tylko trzech.

Ma mu w tym pomóc budowa wokół PSL porozumienia politycznego z drobnicą centroprawicową, m.in. z grupą europosłów skupionych w partii Polska Jest Najważniejsza, a także ze Stronnictwem Demokratycznym Pawła Piskorskiego (środowiska związane z rzemiosłem) i, jak się wyraził Piechociński, z „mniej radykalną prawicą”.

– To nie są pomysły na sondaże, tylko na nową politykę – deklarował Janusz Piechociński. Wicepremier zapewniał, że wyciąga dziś rękę zarówno do opozycji parlamentarnej, jak i do pozaparlamentarnej.

– Rozmawiamy o tym, co możemy zrobić razem, np. w deklarowanej przez nas wszystkich polityce prorodzinnej – dodał. Pomysł to oczywiście nie nowy, PSL wielokrotnie próbowało się wzmacniać centrowymi, czasem narodowymi lub lewicowymi czy miejskimi akcentami, by nie być tylko i wyłącznie skoncentrowanymi na walce o wpływy w kilku rolniczych regionach kraju. Zazwyczaj bez większego sukcesu.

PSL bez SP

Kilka dni temu nowy szef ludowców spotkał się w Sejmie z szefem PJN Pawłem Kowalem. Oficjalnie dyskutowali na temat „prac nad realizacją zmian w polityce prorodzinnej”, która ma dać różnym ugrupowaniom, w tym PJN, pretekst do współpracy politycznej z ludowcami. Na razie na forum Parlamentu Europejskiego, w którym Kowal i kilku innych liderów tej grupy zasiada.

– Zadeklarowaliśmy wspólne działania na rzecz upowszechniania w polityce i debacie publicznej nowej jakości wzajemnych relacji pomiędzy politykami, polityką a obywatelami – stwierdził enigmatycznie Piechociński. Wytłumaczył to również enigmatycznie, mówiąc, że chodzi o „odmienienie polskiej polityki” i „przywrócenie zainteresowania społecznego zmianami zachodzącymi w Europie”. Podobnie wypowiadał się Kowal.

Wiadomo jednak, że głównym celem takich rozmów jest znalezienie przez mniejsze partie sposobu na umieszczenie swoich ludzi w Parlamencie Europejskim. Jacek Kurski (Solidarna Polska) zapewnia jednak, że ze strony obecnego prezesa PSL nie było żadnych osobistych zaproszeń do rozmów czy nawet nieformalnego politycznego spotkania, choć pojawiły się informacje, że Piechociński jest gotów do nawiązania współpracy z partią Zbigniewa Ziobry.

– Owszem, pewne zaproszenia formułowali politycy czy posłowie PSL w kuluarach studiów telewizyjnych, ale nic poza tym – mówi Kurski. Jak podkreśla, Solidarna Polska nie jest zainteresowana jakąkolwiek koalicją z PSL i zarówno w wyborach prezydenckich, jak i europejskich wystąpi tylko i wyłącznie pod własnym szyldem.

– Wchodzenie w tego rodzaju porozumienia to robienie w balona wyborców. Albo jest się u władzy i ponosi za nią odpowiedzialność, albo jest się w opozycji. My jesteśmy w opozycji wobec koalicji Platformy Obywatelskiej i PSL, w opozycji wobec polityki rolnej PSL, która rujnuje polskie rolnictwo i wieś – podkreśla Kurski.

Zdaniem Ryszarda Czarneckiego (PiS), mówienie o jakiejkolwiek koalicji w tym kontekście jest „czystym surrealizmem politycznym”.

– Jedynym beneficjentem takiej koalicji jest PSL. Stronnictwo da miejsca, nawet pierwsze, tylko w okręgach, w których PSL nie zdobywa mandatów, a więc czysto miejskich. Tam, gdzie nawet razem z koalicjantem nie ma szans – ocenia europoseł.

Przypomina, że w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku PSL zdobyło mandaty tylko w trzech okręgach wyborczych.

– Piechociński szuka frajerów, którzy mają wejść z nim w koalicję, dostarczyć PSL głosów, nie otrzymując nic w zamian. Jest niczym Onufry Zagłoba, który ofiarowuje Niderlandy, których przecież nie posiada – tłumaczy Czarnecki.

Nowe centrum

Wicepremier podkreśla jednak, że PSL musi szukać partnerów społecznych, nie tylko partyjnych, z którymi „można na poważnie rozmawiać o polityce w innym wymiarze niż dotąd”. Chodzi o zbudowanie programu politycznego który miałby stworzyć coś w rodzaju „nowego centrum” w polskiej polityce. Według szefa PSL, celem jest przywrócenie polskiej polityce „racjonalności”. Piechociński zapowiedział, że przez 2013 r. będzie rozmawiać o tym, co można zdefiniować jako wspólny program narodowy, bez „starych podziałów, które wydają się totalnie zaprzeszłe, podziałów na osi lewica – prawica czy na osi PO – PiS”. Piechociński podjął już pewne działania w tym celu.

– Jeżdżę po Polsce, spotykam się z ludźmi i widzę 40-proc. zainteresowanie nową, lepszą polityką, lepszą gospodarką, lepszym życiem społecznym, lepszą debatą publiczną – wyjaśniał.

– Chodzi o chęć przywrócenia polityce wartości, akceptowanie zasady solidarności oraz odrzucenie radykalizmu przejawiającego się w tym, że konkurenta, wroga trzeba zabić – mówił Piechociński.

Maciej Walaszczyk