Znów ta Williams
Sobota, 23 czerwca 2012 (07:27) Agnieszka Radwańska już w drugiej rundzie może się spotkać ze słynną Amerykanką Venus Williams.
Powie ktoś - ale przecież obie panie zmierzyły się nie tak dawno we French Open i wtedy krakowianka nie dała rywalce szans. To prawda. Tyle że mecz meczowi nierówny, a starszej z sióstr Williams nigdy nie można lekceważyć. To była liderka rankingu i rekordzistka wśród wciąż grających zawodniczek pod względem liczby zwycięstw właśnie w Wimbledonie. Ma ich na koncie aż pięć. Wszystko to powoduje, że do starcia z nią Polka będzie musiała podejść ostrożnie i z szacunkiem. Wcześniej, bo w pierwszej rundzie, Isia, rozstawiona z numerem trzecim, spotka się ze Słowaczką Magdaleną Rybarikovą, a Williams z Rosjanką Jeleną Wiesniną. Tegoroczny Wimbledon może okazać się dla Agnieszki przełomowy. Lubi ten turniej, lubi jego otoczkę, lubi nawierzchnię. I głęboko wierzy, że właśnie tam i teraz pierwszy raz w karierze dojdzie dalej niż do ćwierćfinału. W wielkim Szlemie to granica, której jeszcze nie pokonała. Jeśli tym razem się uda, jeśli dokona czegoś spektakularnego, może zostać nawet liderką światowego rankingu! Triumfatorka zmagań otrzyma bowiem 2000 punktów do notowania WTA Tour, finalistka 1400, półfinalistki po 900. Radwańska w ubiegłym roku dotarła w Wimbledonie zaledwie do drugiej rundy, co oznacza, że będzie miała do obrony tylko 100 punktów. Każdy zatem wynik powyżej tej fazy będzie już in plus. Aktualna liderka rankingu Maria Szarapowa przed rokiem w Londynie przegrała w finale, a wiceliderka, Białorusinka Wiktoria Azarenka, odpadła w półfinale. Oczywiście, aby zastąpić Szarapową, Polka będzie musiała nie tylko osiągnąć życiowy sukces, ale i liczyć, że najgroźniejsze konkurentki pogubią się gdzieś po drodze. Pożyjemy, zobaczymy, ale rozpoczynających się w poniedziałek zmagań oczekujemy z wyjątkowym zainteresowaniem. Agnieszka sezon na trawie rozpoczęła nieszczególnie, od porażki w pierwszej rundzie turnieju w Eastbourne, ale mamy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy.
W tegorocznym Wimbledonie w rywalizacji singlistów zaprezentuje się spora grupa naszych tenisistów. Między innymi młodsza z sióstr Radwańskich, Urszula, prezentująca bodaj najwyższą formę w karierze. W pierwszej rundzie zmierzy się z Nowozelandką Mariną Erakovic i ma szanse na sukces. W Wielkim Szlemie zadebiutuje Sandra Zaniewska, która do turnieju głównego przebiła się przez trzy rundy eliminacji. Na dzień dobry zagra z Chinką Shuai Peng. W rywalizacji mężczyzn Łukasz Kubot wylosował Japończyka Tatsumę Ito i jeśli go pokona, może zagrać z Chorwatem Marinem Ciliciem. Kubot broni sporej ilości punktów, ponieważ przed rokiem w Londynie doszedł do IV rundy. Drugi z naszych reprezentantów, Jerzy Janowicz (też pomyślnie przeszedł eliminacje, też zadebiutuje w Szlemie), trafił na Włocha Simone Bolellego, a w kolejnej rundzie może napotkać Czecha Tomasa Berdycha. Faworyci? Wśród pań jest co najmniej kilka kandydatek do zwycięstwa, w tym Radwańska, wśród panów tradycyjna trójka: Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal i Szwajcar Roger Federer. W finałach przed rokiem Czeszka Petra Kvitova pokonała Szarapową, a Djoković okazał się lepszy od Nadala.