• Czwartek, 20 września 2018

    imieniny: Eustachego, Filipiny

Rolnictwo

Kłopoty z szacunkiem

Poniedziałek, 10 września 2018 (03:30)

Od najbliższego piątku poszkodowani z powodu suszy rolnicy, których straty przewyższają 70 proc. upraw, będą mogli składać wnioski o pomoc.

 

Straty, jakie w tym roku wskutek suszy ponieśli rolnicy, będą znacznie większe, niż szacowano do tej pory. Ostatnia ocena strat opiewa na ponad 3,5 mld zł. Rząd z kolei zarezerwował na pomoc 800 mln zł. Ciągle jednak – jak informował w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski – do wojewodów nie spłynęły protokoły z blisko połowy komisji powołanych do szacowania strat na polach. Według ministerstwa rolnictwa protokołów nie dostarczyło 1096 komisji na ponad 2100 powołanych. Szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski już od początku szacowania sygnalizował, że występuje problem ze współpracą z gminami, gdzie rządzą samorządowcy związani z polityczną opozycją.

Gminy nie chcą szacować strat

Według wiceszefa sejmowej komisji rolnictwa Roberta Telusa (PiS), tak niski procent protokołów z szacowania strat, które wpłynęły do wojewodów, jest skandalem. – Oznacza to, że część wójtów w Polsce, którzy są z innych ugrupowań politycznych niż rząd, tych protokołów nie przekazała. To jest szokujące – mówi Robert Telus w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Zaznaczył, że konieczne może być uruchomienie służb wojewódzkich, ośrodków doradztwa rolniczego, co pozwoliłoby w szacowaniu pominąć gminę. – Oczywiście te środki na pomoc trzeba jak najszybciej uruchomić. W drugim kroku minister rolnictwa powinien jednak ujawnić listę wszystkich burmistrzów i wójtów, którzy protokołów nie przekazali. Mieszkańcy powinni takich samorządowców odpowiednio ocenić, bo to skandal, żeby sprawy polityczne przedkładać nad dobro mieszkańców swojej gminy – dodaje nasz rozmówca.

Przewodniczący komisji rolnictwa Jarosław Sachajko (Kukiz’15) w rozmowie z nami zauważa, że sam proces szacowania strat jest bardzo niedoskonały. – To wszystko jest niestety bardzo ocenne. Bardzo wiele komisji – jak przekazali mi rolnicy – szacuje, mówiąc kolokwialnie, „na oko”. U jednego rolnika komisja stwierdziła 40 proc. strat, a u sąsiada za miedzą w tej samej uprawie 80 proc. strat. Jeden rolnik zgłosił straty z zapasem, a drugi nie doszacował, licząc, że komisja przyjdzie i zweryfikuje stan faktyczny, czego jednak nie robiła – tłumaczy Sachajko. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski