• Sobota, 17 listopada 2018

    imieniny: Elżbiety, Grzegorza, Zbysława

Widmo ACTA 2.0

Niedziela, 9 września 2018 (23:00)

Wspólny front skrajnych eurokratów, niemieckich lobbystów, mocodawców internetowych trolli rozpowszechniających fake newsy i zwolenników totalnej inwigilacji nie daje za wygraną. Już na 12 września w Parlamencie Europejskim zaplanowano kolejne podejście do „ACTA 2.0”, czyli dyrektywy, która może nieodwracalnie i jednoznacznie na gorsze zmienić cyfrową rzeczywistość.

Przypomnijmy – gros kontrowersji budzą art. 11 i 13 tego projektu. Pierwszy ma wprowadzić opłaty za zamieszczanie hiperłączy, czyli popularnych linków. Drugi zakłada stworzenie specjalnych algorytmów mających ex ante skanować, ale w określonych przypadkach również blokować, treści, które internauci będą chcieli publikować w sieci. 

Projekty Komisji, Rady i Parlamentu, które leżą obecnie na negocjacyjnym stole, różnią się co prawda w szczegółach, ale kierunkowo są zbieżne i równie niebezpieczne, choćby z tego względu, że wszystkie mówią o wspomnianych wyżej filtrach cenzorskich.

Jak zwykle w Unii, rzecz dzieje się pod pretekstem harmonizacji prawa europejskiego, walki z cyberpiractwem, poprawy ochrony praw autorskich i w ogóle cywilizowania zasad funkcjonowania internetu.

Pomysł tzw. podatku od linków i cenzury prewencyjnej w sieci, jako kolejny etap budowy Jednolitego Rynku Cyfrowego, pojawił się już w 2016 r., ale szybko został uznany za kontrowersyjny i prace nad nim wyhamowały. Wiosną tego roku sprawa powróciła. Krótko przed wakacjami zwolennikom wolności, którzy odłożyli chwilowo na bok wzajemne animozje polityczne, udało się wywrzeć skuteczną presję na europosłów i pierwsze głosowanie zostało wygrane. Przewaga była jednak nieznaczna – 318 do 278.

Tymczasem z różnych stron płyną niepokojące sygnały. Niestety również z Polski, ponieważ postawa naszego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest cały czas – eufemistycznie rzecz ujmując – nie dość twarda. Czy aby politycy poszli po rozum do głowy, znowu na ulicach muszą pojawić się tysiące wściekłych obywateli, jak przy protestach wobec pierwszego ACTA w styczniu 2012 roku?

Dr Marian Szołucha