• Sobota, 17 listopada 2018

    imieniny: Elżbiety, Grzegorza, Zbysława

W kuluarach też zapadają decyzje

Piątek, 7 września 2018 (22:34)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami 28. Forum Ekonomiczne w Krynicy. Czy nazywanie tego forum polskim Davos i porównywanie tych dwóch wydarzeń nie jest trochę na wyrost?

– Po pierwsze, mówimy o wydarzeniu, które się sprawdziło na przestrzeni 28 lat. Raz w roku w Krynicy-Zdroju gromadzi się wielu przedstawicieli polityki, biznesu, samorządu, nauki, publicystów, intelektualistów, ludzi nauki z różnych dziedzin, którzy mają okazję uczestniczyć średnio w ok. stu panelach dyskusyjnych. Bez wątpienia jest to wydarzenie – jedno z najważniejszych w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie mówi się o ważnych sprawach nie tylko dla Polski. Powiedziałbym zatem, że forum w Krynicy to jest już nie tylko polskie Davos, ale jest to miejsce, gdzie są aspiracje, aby szwajcarskie Davos wyprzedzić, żeby wykazać, że Polska też potrafi, a Krynica jest miejscem twórczego działania na forum nie tylko ekonomicznym.  

Czy zatem takie spotkania jak w Krynicy mogą się przełożyć na rozwój ekonomiczny i gospodarczy Polski?

– Takie spotkanie ma zawsze sens jeśli ktoś, kto przyjeżdża na forum ekonomiczne i wie, po co tu przybył, i wie, co chce przez to osiągnąć. Forum w Krynicy jest to też miejsce, gdzie można uzupełnić swoją wiedzę, upewnić się w działaniu, ale jest to miejsce i czas, gdzie wiele można się nauczyć. Sądzę, że każdy, kto tu przyjeżdża z takimi intencjami, wyjedzie z Krynicy bogatszy, mądrzejszy.

Jaki jest sens takiego forum?   

– Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy odbywają się spotkania oficjalne i nieoficjalne, są rozmowy kuluarowe oraz prezentacje. Myślę, że siłą tego forum jest to, że na pograniczu różnych działań społecznych odbywa się dyskusja, ale nie ustawiona, wyreżyserowana, ale jest to wymiana poglądów często bardzo dynamiczna ze ścieraniem się ludzi nie tylko z Polski, ale też z zagranicy. Te dyskusje niekoniecznie kończą się wraz z zamknięciem panelu, ale przenoszą się także na rozmowy kuluarowe, czego sam byłem świadkiem.

Co dają takie spotkania nieoficjalne oraz czy i jak przekładają się na konkretne decyzje?   

– Porównam to do Sejmu, gdzie przed podejmowaniem różnych decyzji też odbywają się spotkania nieoficjalne zwane też kuluarowymi, gdzie bez kamer trwają dyskusje. Często spotykają się tam także oponenci, przeciwnicy polityczni, przedstawiciele klubów, którzy próbują się dogadać, przekonać się nawzajem do swoich racji. Są to spotkania, gdzie używając argumentów, można dyskutować także wewnątrz własnych klubów, przekonując do głosowania za takim czy innym projektem ustawy. Kuluary są zatem bardzo ważnym miejscem, gdzie w zamkniętym gronie – czasem tuż przed głosowaniami – rozmawia się i podejmuje decyzje, jak dany klub poselski się zachowa. Podobnie jest podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Obok oficjalnych spotkań są także miejsca, gdzie można spokojnie usiąść wypić kawę i porozmawiać. Jednocześnie należy pamiętać, że Krynica to także ogromna ilość wydarzeń pokongresowych, np. w formie wystaw, prezentacji artystycznych, koncertów, a więc jest to miejsce i czas do kontynuacji rozmów rozpoczętych oficjalnie podczas forum.

Przedstawiciele rządu, którzy przyjeżdżają do Krynicy, mówią, że przybywają tam, aby się wsłuchać w głos polskich przedsiębiorców. Jaki dziś głos płynie z Krynicy i jakie są oczekiwania przedsiębiorców?

– Charakterystyczne dla tegorocznego Forum w Krynicy było to, że w porównaniu z poprzednimi było mniej samorządowców. Z pewnością wpływ na to ma kampania przed zbliżającymi się wyborami. Natomiast jeśli chodzi o gości zagranicznych, to pojawili się tu licznie Azjaci – m.in. grupy z Chin, z Kazachstanu. Uczestniczyłem w panelu nt. Jedwabnego Szlaku, gdzie było tak dużo osób, że zabrakło słuchawek z tłumaczeniami i braki te trzeba było szybko uzupełniać. Na szczelnie wypełnionej sali byli zarówno przedstawiciele m.in. Chin, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Rosji, a także Polski, również przedstawiciele Emiratów Arabskich, co pokazuje wielką międzynarodową różnorodność. Dyskusja, jaka się odbywała przez półtorej godziny w tym gronie, była niesamowita. Okazuje się, że temat Jedwabnego Szlaku jest już załatwiony, że wszystko jest ustalone i pewne, bo tak nie jest. Widać natomiast, że każda ze stron ma swoje interesy, swoje racje, do których próbuje przekonywać partnerów. Widać też, że Rosjanie bardzo mocno też naciskają i chcą ugrać coś dla siebie, słychać też zdecydowany głos Hindusów. Ten temat na krynickim forum, zainteresowanie tą problematyką pokazuje, że nawet dla ludzi niekoniecznie wtajemniczonych w te kwestie taki panel to półtorej godziny doskonałej lekcji i możliwość poznania, jaki jest sens – w tym wypadku – zagadnienia pod nazwą Jedwabny Szklak.

Tegoroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy odbywało się pod hasłem „Europa wspólnych wartości czy wspólnych interesów?”. Czy więcej jest wspólnych wartości czy też interesów?

– Na to pytanie nie ma odpowiedzi zero-jedynkowej. Widać jednak, że na tych rozmowach ciąży pewien balast. Okazuje się, że w dialogu potrzebne są zarówno wartości, jak też interesy. To pokazuje, że niekonieczne sam interes bez podbudowy, bez idei, bez wartości ma rację bytu. Społeczność międzynarodowa potrafi rozróżnić, czy za danym interesem stoi zło czy dobro. Na gruncie spotkań podczas krynickiego forum widać, że obok interesów są ważne także wartości jak chociażby solidarność międzynarodowa.

Czy nie jest tak, że potrzebę równoważenia wartości i interesów dostrzegają przedsiębiorcy, czego niestety nie można powiedzieć o szefach rządów, przynajmniej niektórych?     

– To jest tak bardzo indywidualny, tak bardzo delikatny problem, że bałbym się jednoznacznie stwierdzić, że tylko przedsiębiorcy widzą potrzebę wartości w interesach, a szefowie państw już nie. Bez wątpienia jest to postawienie ważnego zagadnienia, które w dyskusjach w Krynicy – mniej lub więcej się pojawia. Jest to zatem temat ważny, temat do dyskusji, ale żeby wskazać, która grupa mniej lub bardziej się do tego przychyla, to bym się powstrzymywał. Warto patrzeć na to, co łączy, a mniej na to, co dzieli. Tak bym to widział.

Rząd, minister Kwieciński, który też uczestniczył w krynickim forum, mówił m.in. o równomiernym, zrównoważonym rozwoju Polski. Co jest największą przeszkodą na tej drodze, aby załatać tę rozwojową lukę?   

– Po ośmiu latach rządów koalicji PO – PSL regiony Polski Wschodniej są rzeczywiście zapóźnione. Myślę, że przy nadrobieniu zaległości przede wszystkim ważna jest demografia. Fakty są bowiem takie, że możemy przygotować najlepszy program, mieć bardzo dobre podatki, ale jeśli inwestor nie będzie miał rąk do pracy, to nie przełoży się to na konkretne efekty. Dlatego uważam, że dzisiaj demografia jest jednym z najważniejszych problemów nie tylko Polski, ale również Europy i świata. Mamy – niestety – ogromny niż demograficzny. Konsekwencją tego jest nie tylko zamykanie szkół, przedszkoli, a także zamykanie się miejscowości i regionów. Stąd wspomniana przez pana redaktora Polska Wschodnia nazywana też Polską „B” czy nawet „C”, biorąc pod uwagę statystyki – sam pochodzę z Warmii i Mazur – i stwierdzam, że niestety, ale problem migracji wewnątrz kraju czy też emigracji z Polski nie jest jeszcze zakończony. Ten proces został z pewnością spowolniony, jest na pewno wolniejszy, ale jest to ciągle poważne wyzwanie dla polityków. Warto też pamiętać, że przy zrównoważonym rozwoju Polski w każdej dziedzinie najważniejszy jest człowiek. Wartość człowieka we wszystkich procesach rozwoju państwa jest bezdyskusyjna. Oczywiście można mieć piękną gminę, piękne miasto czy piękne państwo, ale bez ludzi to wszystko traci sens.

Dziękuję za rozmowę.          

Mariusz Kamieniecki