Doświadczył osobistej miłości Boga
Sobota, 5 stycznia 2013 (20:11)Ojciec Sylwester Cabała, radny zwyczajny Warszawskiej Prowincji Redemptorystów:
Ojca Jana Mikruta, który wczoraj odszedł do Pana w Gliwicach, wspominam jako człowieka bardzo braterskiego, otwartego na innych ludzi, a jednocześnie w swojej postawie człowieka zamyślonego i uduchowionego. Widoczne to było podczas spotkań, rozmów z nim. To zamyślenie przejawiało się także w jego słowach, które wypowiadał, czy w treściach, które poruszaliśmy w trakcie rozmowy.
Ostatniemu naszemu spotkaniu towarzyszyła ta świadomość choroby nowotworowej i pokazywał, jak ten czas ma się przeżywać, w jaki sposób stawić czoła tej chorobie. Mówił, że to, co innym przekazywał, jak innych ludzi zachęcał do szczególnego przeżywania tego czasu, teraz sam musi wziąć do siebie. Widziałem w ojcu Janie taką troskę i zamyślenie nad tym. W czasie swojej posługi służył także chorym poprzez rekolekcje czy też poprzez konfesjonał, był blisko, a później stał się jednym z nich. Teraz wiem, że czas ostatnich miesięcy, czas choroby i cierpienia, udało mu się dobrze przeżyć.
Wspominam o. Jana Mikruta jako kapłana o głębokim, duchowym nastawieniu. Kapłana gorliwego. Ta gorliwość dla Chrystusa wynikała z osobistego doświadczenia miłości. Kiedy uzasadniał swoje myśli w dyskusjach czy też w czasie głoszenia Słowa Bożego jako kapłan, redemptorysta, widać było głębokie przemyślenie tego, co głosi.
Odczuwało się to, że mówi nie o tym, co jedynie przeczytał w książkach, ale przede wszystkim o tym, co przeżył osobiście i czego doświadczył. Tego doświadczenia kontaktu z Panem Bogiem, dzieląc się Nim, uczył też innych, zachęcał, np. poprzez rekolekcje dla parafian i małych grup. Sprawa tzw. zamkniętych rekolekcji leżała bardzo na sercu o. Janowi, który był zaangażowany w ich prowadzenie. W rekolekcjach tych bierze udział mniejsza grupa uczestników, więc jest więcej możliwości, aby z każdym porozmawiać, poprowadzić dobrze modlitwę medytacyjną, którą ojciec Jan opierał na wskazaniach św. Alfonsa Liguori.
Pragnę zauważyć, że o. Jan Mikrut jako redemptorysta był bardzo zafascynowany duchowością świętego założyciela. Dostrzegalne to było chociażby w czasie naszej rozmowy o rekolekcjach alfonsjańskich, w jaki sposób je przygotować, wypromować. Widziałem, że wszystko, co mówił, proponował, było bardzo uzasadnione, przemyślane, ale przede wszystkim wynikało z tej fascynacji postacią, duchowością, świętością naszego założyciela. Przejawiało się to także wówczas, gdy posługiwał w naszym tuchowskim seminarium; kiedy w młodszym wieku kapłańskim prowadził Ruch Światło-Życie, zaś w ostatnich latach, gdy był bardziej zaangażowany w formację ludzi świeckich poprzez rekolekcje.
Każdemu chciał przybliżyć, zarówno współbraciom, jak i osobom świeckim, życie i naukę św. Alfonsa i zachęcić do tego, żeby jego doświadczanie świętości było przez nas poznawane i przeżywane lepiej, abyśmy korzystali z tych wskazówek, które w nauczaniu odkrywamy.
Dzisiaj, kiedy myślę o śp. o. Janie, moim współbracie, jestem mu niezmiernie wdzięczny za wszelkie spotkania, rozmowy i rekolekcje, w których w jakimś stopniu miałam okazję uczestniczyć.
Dziękując mu za to, pragnę wszystkich zachęcić do modlitwy za śp. o. Jana, ale także do tego, abyśmy kontynuowali te sprawy, na których mu zależało i o których nam opowiadał, przekazywał. Musimy to dzieło kontynuować.
not. IK