• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

LOT zwija ofertę

Sobota, 5 stycznia 2013 (02:08)

Ostra redukcja zatrudnienia, sprzedaż części majątku i rezygnacja z prawie połowy samolotów ma wyprowadzić PLL LOT na prostą. Spółka 2012 rok prawdopodobnie zakończy stratą ponad 200 mln złotych.

O przyszłość PLL LOT pytali wczoraj w Sejmie Mikołaja Budzanowskiego, ministra Skarbu Państwa, posłowie Adam Kwiatkowski i Jerzy Polaczek (PiS). Parlamentarzyści chcieli się dowiedzieć m.in., jak rząd widzi przyszłość narodowego przewoźnika, jakie działania podejmie wobec kłopotów spółki oraz w związku z udzieleniem przewoźnikowi 400 mln zł pożyczki, na którą musi być zgoda Komisji Europejskiej. Ministra pytano, od kiedy wiedział o kłopotach spółki i czy wie, ile kosztowały LOT błędne analizy finansowe.

Wczoraj Budzanowski przyznał, że ostatnie 5-6 lat z powodu wysokich kosztów i globalnej złej sytuacji na rynku przewozowym PLL LOT notowały corocznie straty rzędu 120-150 mln złotych. Rok 2012 miał być przełomowy i jeszcze w sierpniu mówiono o prognozowanych 50 mln zł zysku, ale już wrzesień przeniósł pierwsze załamanie sprzedaży biletów. W sumie trzeci kwartał zakończył się prawie 25-procentowym spadkiem liczby pasażerów, a prawdopodobna strata PLL LOT za rok 2012 może wynieść ok. 200 mln złotych. Związki zawodowe spółki mówią tu nawet o kwocie 300 mln złotych.

Jak przyznał Budzanowski, mimo załamania w sprzedaży biletów były prezes PLL LOT Marcin Piróg jeszcze 10 października 2012 r. zapewniał, że jest w stanie utrzymać pozytywny trend. Oceny te były popierane wyliczeniami. Teraz resort skarbu zlecił audyt i chce sprawdzić, ile pieniędzy zostało wydanych na owe analizy ekonomiczne, które „wprowadziły wszystkich, a w szczególności głównego akcjonariusza w błąd”. Budzanowski o kłopotach przewoźnika miał się dowiedzieć w połowie listopada 2012 r. i wówczas miał dokonać analizy potrzeby udzielenia pożyczki dla PLL LOT z funduszu restrukturyzacji przedsiębiorców. Pieniądze były potrzebne na utrzymanie bieżącej sprzedaży usług spółki. Minister miał jednak świadomość, że rada nadzorcza spółki już w wakacje podnosiła kwestię realności założeń byłego prezesa.

Kłopoty przewoźnika dla prezesa Piroga oznaczały dymisję, ale to dopiero pierwszy krok. Bo rozpisany konkurs obejmuje nie tylko stanowisko prezesa. W PLL LOT będzie też nowy wiceprezes specjalizujący się w sprzedaży, ale już nowoczesnej oferty. Ta musi być jednak wprowadzona od zaraz. – Na bieżącą sprzedaż biletów potrzebne było spółce dofinansowanie w postaci pożyczki na 6 miesięcy w ramach procedury przewidzianej prawem unijnym, czyli w ewentualnej pomocy publicznej, na co jeszcze dzisiaj ostatecznej decyzji nie ma, ale pod warunkiem, że będzie przeprowadzona radykalna restrukturyzacja spółki – mówił Budzanowski.

Dla PLL LOT oznacza to nie tylko sprzedaż nieruchomości czy podmiotów zależnych, ale przede wszystkim restrukturyzację zatrudnienia i to już w tym kwartale. Tu Budzanowski nie był precyzyjny, bo wspomniał o redukcji „na poziomie co najmniej 30 proc. lub znacznie wyższym”. Spółka ma dokonać również restrukturyzacji floty i skupić się na najbardziej efektywnych samolotach, a jest ich ok. 25 we flocie liczącej ponad 40 maszyn. – O tyle ta flota powinna zostać zmniejszona i powinny być oddane samoloty, które dziś przynoszą straty – mówił Budzanowski. To kolejny problem, bo zwrot 13 leasingowanych maszyn wiąże się z kosztami. W umowie przewidziano bowiem zapis, że PLL LOT musi doprowadzić samoloty do stanu z chwili przekazania ich do spółki.

W ubiegłym roku spółka odnotowała przyrost pasażerów, ale klasy ekonomicznej. Z tego rodzaju usług narodowego przewoźnika skorzystało o blisko 400 tys. pasażerów więcej niż w 2011 roku. W ocenie Budzanowskiego, oznacza to tyle, że trzeba będzie obniżyć bazę kosztową spółki. PLL LOT skupi się zatem na 10-15 głównych trasach, które przynoszą zyski. Będą je obsługiwały Boeingi 787 Dreamliner. Od marca będzie ich pięć. PLL LOT będzie zatem koncentrował się na przewozach długodystansowych (Chiny, Japonia, Stany Zjednoczone). Zaś przewozy krajowe i europejskie będą obsługiwane przez Eurolot.

– To dopiero początek, bo spółkę trzeba uzdrowić i tylko pod takim warunkiem będziemy realizować ten program restrukturyzacji i tę pożyczkę, którą już udzieliliśmy, oczekując na końcu zgody ze strony Komisji Europejskiej – dodał Budzanowski. Wczoraj Komisja Europejska nie chciała komentować tej sprawy. Jak podkreślono, polski wniosek dotyczący zatwierdzenia pomocy publicznej dla przewoźnika jest badany, a w finalnej decyzji Komisja będzie brać pod uwagę wszystkie istotne aspekty tej sprawy. Warto jednak przypomnieć, że w styczniu ubiegłego roku KE uznała za niedozwoloną pomoc dla węgierskiego przewoźnika Malev, a spółka zbankrutowała.

Marcin Austyn