• Sobota, 2 maja 2026

    imieniny: Zygmunta, Atanazego, Anatola

Ewangelia

Środa, 15 sierpnia 2018 (09:06)

Łk 1,39-56

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała:

„Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Wtedy Maryja rzekła:

„Wielbi dusza moja Pana

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.

Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą

wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.

A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie

nad tymi, którzy się Go boją.

Okazał moc swego ramienia,

rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.

Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem,

pomny na swe miłosierdzie.

Jak obiecał naszym ojcom,

Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.


 

Rozważanie

Najdoskonalszy owoc

Wzruszające jest spotkanie dwóch matek. Dzielił je wiek, odległość i rola, jaką im wyznaczył Bóg w historii zbawienia. Jeszcze więcej jednak je łączyło. Obie wiedziały, że życie, które w sobie noszą, poczęło się dzięki Jego mocy. Poruszenie się Jana w łonie Elżbiety, hymn uwielbienia „Magnificat” wypowiedziany przez Matkę Pana, tworzą razem doskonałą lekcję wiary. Takiej, która nie jest zanurzeniem w bierności, stagnacji, czekaniem na gotowe, ale stanowi wyjście naprzeciw Bożym zamiarom.

Wewnętrzna intuicja prostego, wiernego ludu kazała nadać Maryi tytuły: Matka Boża Kwietna, Zielna, Siewna, i tak właśnie zwracać się do Niej w dniu Wniebowzięcia – bez wzniosłej teologii, za to z prostą, żarliwą miłością, śmiałością, której czasem brakuje, gdy staje się naprzeciw Pana Wszechrzeczy.

Składane tego dnia u stóp ołtarza pachnące zioła, kwiaty, dojrzałe kłosy zbóż, owoce oznaczają duchową pełnię Maryi jako „najdorodniejszego ziemskiego owocu”. Symbolizują nadzieję, że nasz trud nie pozostanie daremny. I że „rzeczniczka wszelkich potrzeb i nędz świata, przodownica miłosierna, odziana w koronę uwitą z kłosów, zroszoną kroplami potu ludzkiego”, wstawi się za nami przed Bogiem. Kapłan, błogosławiąc pierwociny zbóż, wypowie w uroczystość Wniebowzięcia słowa: „A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia”.

Kiedyś Ją spotkamy – „Niewiastę obleczoną w słońce”, Królową o tysiącu tytułach i przywilejach. A przede wszystkim najukochańszą Matkę, jak modlimy się w popularnej nowennie, „gotową nieustannie pomagać”.

 

ks. Paweł Siedlanowski