• Sobota, 2 maja 2026

    imieniny: Zygmunta, Atanazego, Anatola

O pokój i pogłębienie wiary

Poniedziałek, 13 sierpnia 2018 (22:08)

Z ks. dr. Michałem Bajcarem, proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. Św. Mikołaja w Starym Samborze na Ukrainie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Już po raz 27. wierni zza wschodniej granicy zmierzają na Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej. Jak liczna jest to grupa? Jaką część pątników stanowi młodzież?

– Rzeczywiście już po raz 27. pielgrzymka archidiecezji lwowskiej idzie na Kalwarię Pacławską, która w tym roku świętuje jubileusz 350-lecia. Tradycyjnie idą dwie grupy: Grupa Lwowska pod patronatem św. Franciszka i św. Antoniego, która liczy ok. 170 osób, i Grupa z Mościsk, której patronuje św. Józef, w której jest 115 osób. W Grupie Lwowskiej jest jeden kapłan diecezjalny – moja skromna osoba, trzech ojców zakonnych oraz pięć sióstr, natomiast w Grupie Mościskiej duchową pieczę nad pielgrzymami sprawuje dwóch księży i dwie siostry zakonne. W tym roku jest mniej młodzieży, niż bywało to w latach minionych, gdzie sporą część stanowili studenci, młodzież pracująca. W tym roku przeważają kobiety, mężczyzn jest stosunkowo mało, są przedstawiciele młodzieży szkolnej i nie za dużo i studentów, głównie z parafii, gdzie pieczę duszpasterską sprawują Ojcowie Franciszkanie: z Maćkowiec – miejscowości usytuowanej niedaleko Chmielnickiego za Tarnopolem, także z Boryspola oraz ze Lwowa. Wszyscy idziemy, aby pokłonić się naszej Matce Pani i Królowej.

Dlaczego Kalwaria?

– Tradycja pielgrzymowania na Kalwarię Pacławską sięga jeszcze czasów przedwojennych, kiedy wierni części zachodniej Ukrainy wchodzącej dzisiaj w skład archidiecezji lwowskiej, a wówczas położonej na terenie dawnej diecezji przemyskiej udawali się w sierpniu na odpust, przed tron Matki Bożej Słuchającej w Kalwarii Pacławskiej. Z chwilą odnowienia struktur Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie i odrodzenia struktur archidiecezji lwowskiej, w 1991 roku z inicjatywy pielgrzymka do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej niejako odrodziła się na nowo. I tak z roku na rok wierni ze Wschodu coraz bardziej upodobali sobie to przedziwne, piękne miejsce na kalwaryjskim wzgórzu i rokrocznie przybywają tu, żeby zawierzać siebie i swoje rodziny przemożnej opiece Matki Bożej. Co ciekawe, w naszej grupie już bodaj po raz trzeci z rzędu idzie ojciec prawosławny. To pokazuje, że Matka Boża przyciąga tych ludzi, niektórzy kultywują rodzinne tradycje, niektórzy słyszeli o Kalwarii od znajomych, ale wszystkim towarzyszy chęć oddania czci Maryi. Archidiecezję lwowską z archidiecezją przemyską, gdzie usytuowana jest Kalwaria Pacławska, dzieli tylko granica, ale Matka Boża zaciera wszystkie granice i te zewnętrzne państwowe oraz granice ludzkich serc. Matka Boża wybrała to miejsce na pograniczu, które przyciąga wiernych i dlatego kolejne pokolenia idą, aby oddać Jej cześć, w jej ramionach przepraszając, dziękując i prosząc, znaleźć ukojenie.

Jakie intencje towarzyszą w tym roku pielgrzymom zza wschodniej granicy?

– Intencją nadrzędną jest błaganie o pokój na Ukrainie, o pokój na świecie. Żyjemy w czasach, gdzie wszędzie jest niespokojnie, a szczególnie dotyczy to Ukrainy. Modlimy się także o pokój w rodzinach. Sytuacja na Ukrainie jest trudna, dlatego niemal każda rodzina ma w swoich szeregach kogoś, kto wyjechał za chlebem na Zachód. W drodze miałem nawet konferencję o godności pracy ludzkiej, o godności człowieka. Fakty są bowiem takie, że ludzie wyjeżdżają za zarobkiem, ale rozłąka nie sprzyja trwałości rodzin, które często się rozpadają. Cierpią na tym nie tylko małżonkowie, ale przede wszystkim dzieci, dlatego idziemy do Matki Bożej Słuchającej z intencją, żeby rodziny były silne Bogiem, bo zaufanie Panu Bogu pozwala przetrwać trudne chwile, także rozłąkę, i zachować trwałość małżeństw, rodzin. Chcemy też podziękować Panu Bogu za wiarę i prosić o umocnienie w wierze, będziemy się też modlić o nowe powołania kapłańskie i zakonne do służby Bogu i ludziom. Oprócz tego każdy z pątników ma swoje własne intencje, które niesie przed tron Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Jak dzisiaj wygląda sytuacja na Ukrainie? Wspomniał Ksiądz, że wiele osób wyjeżdża za chlebem za granicę?

– Bezrobocie jest duże, dlatego niemal wszyscy, którzy mogli wyjechać, to opuścili Ukrainę. Efekt jest taki, że trudno często znaleźć dobrego fachowca w różnych dziedzinach, bo tacy wyjechali. Ukraina jest dzisiaj smutnym krajem, w tych ludziach nie ma radości, nie ma optymizmu. Ludzie nie mają poczucia bezpieczeństwa, że państwo dba o nich, że się o nich troszczy. To przykre, ale na Ukrainie nie liczy się człowiek, bardziej liczy się pieniądz, biznes i to wszystko odbywa się kosztem społeczeństwa. Państwo nie jest gwarantem bezpieczeństwa Ukraińców i to nie tylko w sensie militarnym, ale także ekonomicznym. Ludzie mają rodziny, ale nie mają pracy, brak jest perspektyw, i to jest najgorsze. Ceny są bardzo wysokie, a zarobki niskie. Ludzie, nie mając pewności jutra, żyją z dnia na dzień. Na domiar złego pada moralność, etyka, którą zawsze, w każdych okolicznościach powinien kierować się człowiek. Ludzie o to nie dbają. Oczywiście wpływ na to ma brak stabilności, niepewność. Ludzie nie troszczą się o dobro wspólne, a każdy, kto myśli i postępuje inaczej, uznawany jest za dziwaka.

Z jakim przyjęciem już po polskiej stronie granicy spotykają się pątnicy z Ukrainy?  

– Ludzie są dla nas bardzo życzliwi. Wędrujemy w bardzo zmiennej pogodzie, raz w skwarze, raz w deszczu, a ludzie, których mijamy, częstują nas nie tylko wodą, ale też owocami czy słodyczami. Często ci ludzie – z różnych względów – nie mogą sami pójść z pielgrzymką do Matki Bożej, ale pomagając nam, choćby najmniejszym gestem są obecni w naszych modlitwach i będą przed obliczem Pani Kalwaryjskiej, gdzie niejako za nich przynosimy ich intencje.

Jaki jest program udziału pielgrzymów za wschodniej granicy w uroczystościach na Kalwarii Pacławskiej?

– Dzisiaj po porannej Mszy św. w przemyskiej archikatedrze ruszamy w drogę ku Kalwarii, gdzie zamierzamy dojść późnym południem. Jutro wraz z innymi grupami pielgrzymów od rana będziemy uczestniczyć w Dróżkach Pogrzebu Matki Bożej, a we wtorek w Dróżkach Pana Jezusa, rozważając poszczególne stacje. Będziemy uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach. Będziemy się modlić także przed grobem Czcigodnego Sługi Bożego franciszkańskiego zakonnika ojca Wenantego Katarzyńca, którego proces beatyfikacyjny został zakończony w 2016 roku. W poniedziałek – jak wynika z programu – na placu przykościelnym zostanie odsłonięty i poświęcony pomnik ku czci św. Jana Pawła II, który jako kardynał, metropolita krakowski gościł na kalwaryjskim wzgórzu 50 lat temu, w 300-lecie Kalwarii Pacławskiej. Również i w tym wydarzeniu weźmiemy udział, dziękując Panu Bogu i Matce Najświętszej za dar Polaka Papieża. Wysłuchamy też Oratorium Kalwaryjskiego – „Oto Matka Twoja”, skomponowanego specjalnie z okazji jubileuszu 350-lecia Kalwarii Pacławskiej. Wieczorami już zwyczajowo wysłuchamy oratoriów oraz koncertu w wykonaniu franciszkańskiego zespołu Fioretti. Natomiast w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny ze świecami będziemy uczestniczyć w przepięknej uroczystej procesji z figurą Matki Bożej Wniebowziętej do kaplicy św. Rafała, a o północy we Mszy św. prymicyjnej neoprezbiterów franciszkańskich na Galerii. Następnie udamy się w drogę powrotną do Przemyśla, a stamtąd autobusami do granicy i dalej na Ukrainę.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki