• Niedziela, 19 sierpnia 2018

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

Prawo

Będzie weto?

Piątek, 10 sierpnia 2018 (03:00)

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda spotka się z przedstawicielami partii krytykujących nowelę Kodeksu wyborczego.

 

Chodzi o zmianę zasad wyboru posłów do Parlamentu Europejskiego. O weto do noweli prawa wyborczego apelowały do prezydenta małe partie opozycyjne. Minister w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Łapiński podkreślał, że ustawa, która trafiła do podpisu Andrzeja Dudy, jest analizowana, a prezydent śledzi głosy w toczącej się na ten temat dyskusji.

– Jeżeli pan prezydent zdecydowałby się na zawetowanie ustawy, byłoby to coś godne pochwały. Pokazałby, że nie jest tylko „prezydentem PiS i PO”, lecz wszystkich obywateli, którzy chcą mieć szersze spektrum wyboru niż tylko te dwie partie, i nie są zwolennikami przenoszenia wojny Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską na poziom europejski – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Piotr Apel (Kukiz’15). Według naszego rozmówcy, przeforsowana przez parlament zmiana ordynacji wyborczej do europarlamentu, która promuje dwie największe partie, a praktycznie uniemożliwia otrzymanie mandatu kandydatowi mniejszego ugrupowania – i to pomimo przekroczenia przez to ugrupowanie 5 proc. progu wyborczego – mogłoby stanowić wstęp do kolejnych zmian ordynacji, tym razem już w wyborach parlamentarnych.

Ponad partyjnymi podziałami

Pod wystosowanym przed tygodniem, z inicjatywy Klubu Jagiellońskiego, listem do prezydenta z apelem o zawetowanie ustawy podpisali się przedstawiciele różnych środowisk politycznych: Kukiz’15, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Partii Razem oraz Prawicy Rzeczypospolitej. – Są to ugrupowania spoza PO – PiS-u, prezentujące różne przekonania i wartości, których łączy jednak przekonanie, że wyborcom należy dać realny wybór polityków spoza tego dużego układu. Jeżeli ten nasz list przełoży się na decyzję prezydenta, to pozostaje się z tego cieszyć – mówi w rozmowie z nami Piotr Apel.

Sygnatariusze listu stwierdzili m.in., że ordynacja ogranicza możliwość realnego wyboru przedstawicieli do europarlamentu. „Pomimo dzielących nas różnic wspólnie uznajemy, że realna możliwość wyboru oraz pluralizm sceny politycznej są fundamentami demokracji, a obowiązkiem ustawodawcy jest tworzyć takie przepisy wyborcze, które będą służyć obywatelom oraz skłaniać ich do udziału w wyborach. Tymczasem przyjęta przez parlament zmiana ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego w praktyce ograniczy możliwość wyboru milionom Polaków, doprowadzając do sytuacji, w której zostaną oni pozbawieni możliwości oddania głosu zgodnie z własnymi preferencjami” – napisano. W efekcie – jak zaznaczają – reprezentacja Polski w Parlamencie Europejskim ograniczy się zapewne do zaledwie dwóch największych partii.

Skorzystają najwięksi

Poseł do Parlamentu Europejskiego Marek Jurek na naszych łamach zwracał uwagę, że wybór posłów według przyjętej przez parlament ordynacji nie gwarantuje reprezentatywności. Zmierza natomiast do skoncentrowania życia publicznego wokół wyborczej walki dwóch największych obozów. Te mniejsze mogłyby mieć jakąkolwiek szansę uzyskania mandatu, jeżeli zawiązałyby dużą koalicję wyborczą. Według wyliczeń, np. biura legislacyjnego Senatu, efektywny próg wyborczy przy takiej ordynacji – którego przekroczenie miałoby dawać mandat – to 16,5 proc. W ocenie Marka Jurka, najlepszym modelem byłby wybór posłów do Parlamentu Europejskiego w jednym okręgu wyborczym, którym byłby cały kraj. W jednym okręgu posłowie wybierani są w większości państw członkowskich UE. Nowa ordynacja – zgłoszona do Sejmu jako projekt poselski – broniona była przez posłów Prawa i Sprawiedliwości. W uzasadnieniu projektu czytamy, że pozwoli zmienić skomplikowanie wyboru. Po nowelizacji w każdym z 13 okręgów – tak jak do tej pory – wybieralibyśmy z góry określoną liczbę – co najmniej 3 posłów. Obecnie nie jest przesądzone, ilu europosłów będzie wybranych w danym okręgu. To może być dopiero ustalone po obliczeniu, ile mandatów przypadnie poszczególnym komitetom, po tym dokonywano rozdziału mandatów pomiędzy listy, a mandat otrzymywali ci z danej listy, którzy uzyskali najwięcej głosów. Najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w maju przyszłego roku.

Artur Kowalski