Honorowi dawcy miłości
Niedziela, 29 lipca 2018 (19:39)Do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybyła wczoraj Ogólnopolska Pielgrzymka Honorowych Dawców Krwi i Szpiku Kostnego oraz ich rodzin. Hasłem pielgrzymki były słowa: „Stu krwiodawców na stulecie odzyskania niepodległości”.
Przybyłych do Łagiewnik przed Mszą św. przywitał ks. Jerzy Leśko, duszpasterz krwiodawców. W pielgrzymce wzięło udział ponad trzysta osób z całej Polski. Eucharystii przewodniczył ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia, a homilię wygłosił ks. dr Franciszek Ślusarczyk.
– Dziś do tego wieczernika przybywają – jak co roku – Honorowi Dawcy Krwi i Honorowi Dawcy Szpiku Kostnego, ale łączy ich jeden cel: chcą służyć wielkiej sprawie ratowania ludzkiego życia, które jest tak bardzo zagrożone, że jedynie przeszczep szpiku czy zdrowa krew jest dla nich jedynym ratunkiem. Dlatego dzieląc się tym najcenniejszym lekarstwem z bliźnimi, w całej pełni zasługujecie na miano honorowych dawców miłości! – mówił kustosz sanktuarium.
Ksiądz Ślusarczyk przypomniał, że w książce pt. „Dotknąłem tej tajemnicy” bezpośredni świadek zamachu na życie Jana Pawła II dzieli się wymownym świadectwem o zachowaniu się lekarzy w tym krytycznym momencie. Cytował: „…na lekarzach zaciążyła ogromna odpowiedzialność. Szczególną rolę odegrał chirurg prof. Francesco Crucitti. Zwierzył mi się później – wyznaje ks. bp Stanisław Dziwisz – że nie miał wtedy dyżuru, był w domu. Ale jakaś siła pchała go do Polikliniki. W drodze usłyszał z radia o zamachu. Natychmiast podjął się prowadzenia operacji, zwłaszcza że kierownik kliniki chirurgicznej prof. Castiglioni przebywał w Mediolanie – wrócił pod koniec zabiegu. Profesorowi Crucittiemu asystowali inni lekarze. Na sali operacyjnej panował tłok. Sytuacja była bardzo poważna”.
– I tu pojawia się nieprzewidziany zbieg okoliczności, ponieważ: „Organizm był wykrwawiony. Krew, którą podano, aby uzupełnić jej stan, nie przyjęła się. Znaleźli się jednak w Poliklinice lekarze z tą samą grupą krwi, którzy bez wahania oddali ją Ojcu Świętemu dla ratowania jego życia.” I pisze nieco dalej: „Transfuzja krwi przywróciła taki stan, że można było rozpocząć operację, która była niezwykle skomplikowana. Trwała 5 godzin i 20 minut. Z minuty na minutę rosły jednak nadzieje na życie”. Jak wiemy, życie Papieża zostało uratowane i mógł tak owocnie służyć Kościołowi i światu jeszcze przez 24 lata! – podkreślał kaznodzieja.
Zwracając się do honorowych dawców miłości, ks. Ślusarczyk zauważył, że wielu z zebranych dzieli się krwią od wielu już lat. – Często ten dar życia dociera do osób, których nawet nie znacie. Nie mają oni okazji, aby Wam za to podziękować. Wasz dar serca jest znany jedynie Bogu, który jest samą Miłością i zna Wasze serca – mówił ks. kustosz.
Pielgrzymkę krwiodawców zakończyła wspólna modlitwa w Godzinie Miłosierdzia.
MP