• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Syryjczycy giną z głodu

Piątek, 4 stycznia 2013 (10:11)

Tysiące Syryjczyków, w tym przede wszystkim dzieci, narażone są na śmierć głodową. Hierarchowie tamtejszego Kościoła proszą o natychmiastową pomoc żywnościową dla mieszkańców Syrii.

– Bez pomocy z zewnątrz sytuacja stanie się katastrofalna. Tysiącom ludzi w Syrii głód zagląda w oczy, a jego pierwszymi ofiarami są dzieci - w tym dramatycznym tonie o natychmiastową pomoc żywnościową dla mieszkańców Syrii zaapelował ks. abp Jacques Behnan Hindo, cytowany przez Radio Watykańskie.

Hierarcha zaznaczył, że mówi się o trwających walkach, ale zapomina o tym, iż na skutek zaistniałej sytuacji ludzie coraz częściej nie mają co jeść. Apel o pomoc syrokatolicki hierarcha skierował do Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa FAO oraz do premiera Iraku.

„Zamknięte na skutek działań wojennych drogi powodują, że w regionie Jazira – zamieszkanym przez 1,5 mln Syryjczyków, do których dołączyły dziesiątki tysięcy uchodźców – brakuje pożywienia, benzyny i podstawowych leków. Ludzie cierpią z zimna, nie mogąc ogrzać swych domów. Spekulanci doprowadzają do tego, że ceny żywności szybują w niebo” – napisał w swym apelu syryjski arcybiskup. Ponadto zwrócił on uwagę na pojawiające się przypadki okradania silosów na zboże i wywożenie towarów do sąsiedniej Turcji.

Słowa hierarchy wystosowane do irackiego premiera nabierają szczególnego znaczenia. W swoim apelu ks. abp Hindo zwrócił uwagę, że Irak wiele wycierpiał w wyniku nałożonego nań embarga. – Państwa przedkładają własne interesy nad interes zwykłych ludzi. Tymi, którzy cierpieli w wyniku embarga, nie byli rządzący, a prości ludzie. Teraz w Syrii jest podobnie – stwierdza arcybiskup, prosząc Irakijczyków o mąkę, benzynę i lekarstwa. Apel o taką pomoc skierował także do FAO.

Przerwijmy milczenie

Hierarchowie syryjskiego Kościoła wielokrotnie zwracali uwagę na opieszałość i niereagowanie na dramat, jaki trwa od kilkunastu miesięcy w tym kraju. Za „cichym” międzynarodowym przyzwoleniem rozgrywa się tu dramat milionów ludzi, którzy żyją w skrajnym ubóstwie, pogrążeni w strachu i obawie o życie swoje i najbliższych.

– Nie można milczeć w obliczu przemocy dokonywanej w Syrii – alarmuje łaciński patriarcha Jerozolimy abp Fouad Twal, wskazując na coraz bardziej dramatyczną sytuację mieszkańców tego kraju.

Zdaniem łacińskiego patriarchy Jerozolimy, cytowanego przez Radio Watykańskie, najgorsza jest niepewność jutra oraz fakt, że wiele deklaracji nie znajduje przełożenia na konkretne działania, które mogłyby postawić tamę toczącej się wojnie.

– Na całym Bliskim Wschodzie Kościół przeżywa swą Kalwarię. Jednak sytuacja chrześcijan w Syrii jest aktualnie o wiele tragiczniejsza niż w innych rejonach. Musimy nieść pomoc tamtejszej ludności i to nie tylko tej, która schroniła się w Jordanii.

Nie można w obecnej sytuacji milczeć – powiedział hierarcha. Łaciński patriarcha Jerozolimy dodał, że dokonującą się przemoc trzeba wyraźnie potępić. – To, co jest najgorsze w Syrii, to niepewność tego, co dopiero nadejdzie. Nie wiemy, co wydarzy się jutro. Kiedy pytam o konkretne działania, jakie zamierza podjąć wspólnota międzynarodowa, w odpowiedzi słyszę ciszę. Mamy przed oczami przykład Iraku i Egiptu. W Syrii może być jeszcze gorzej – zaznaczył abp Twal.

Według najnowszych danych Organizacji Narodów Zjednoczonych w toczącym się od marca 2011 roku konflikcie w Syrii zginęło ponad 60 tys. ludzi. Syryjskie organizacje opozycyjne podają znacznie mniejszą liczbę ofiar. Według nich, śmierć poniosło 45 tys. ludzi, w tym 30 tys. cywilów.

IK