Zaproszenie na debatę
Piątek, 4 stycznia 2013 (02:10)Jeszcze w tym tygodniu imienne zaproszenia na debatę smoleńską otrzymają wszyscy członkowie komisji Jerzego Millera.
Debata dotycząca przyczyn katastrofy smoleńskiej i przyjętej przez rząd drogi jej badania odbędzie się 5 lutego na jednym z uniwersytetów warszawskich. Na którym? Tego Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy rządowego Tu-154M, jeszcze nie ujawnia.
– Jeżeli pan pozwoli, to zatrzymamy jeszcze w dyskrecji nazwę tego uniwersytetu, by nie doprowadzać do ataku nieprzychylnych mediów. Jak widać, już strona rządowa ucieka od tej debaty, boi się jej, rozpętuje propagandę powołania komisji pana Laska – mówi.
Swój udział w debacie potwierdził już prof. Wiesław Binienda i prof. Kazimierz Nowaczyk.
– Czekamy na ostateczne potwierdzenie z Australii od pana dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego i pana dr. inż. Wacława Berczyńskiego. Zapewne będą, ale w razie niemożności przybycia któregokolwiek z nich będziemy z nimi łączyć się poprzez telemost – zapewnia Macierewicz.
– Jeżeli chodzi o ekspertów krajowych, ich nazwiska podamy do wiadomości publicznej w ostatnim momencie, żeby nie byli narażeni na ataki ze strony mediów. Oczywiście ci z nich, którzy zdecydują się wystąpić podczas debaty, będą to czynili pod własnym nazwiskiem – dodaje.
Jak zapowiada, jeszcze w tym tygodniu zostaną skierowane imienne zaproszenia na debatę do wszystkich ekspertów strony rządowej.
– Oczywiście decydujące stanowisko w tej sprawie ma pan premier Donald Tusk, bo to są jego eksperci. On za nich odpowiadał, decydował o kształcie komisji Jerzego Millera i sposobie jej funkcjonowania. Przecież pracowała ona pod najwyższym patronatem pana premiera. Brał za nią pełną odpowiedzialność, więc niech przyśle na debatę swoich ekspertów. My przyjmiemy każdą osobę, którą wskaże – zaznacza Macierewicz.
Bez względu na to, czy strona rządowa przyśle swoich ekspertów, czy nie, w sposób bezstronny mają zostać odczytane tezy raportu Millera.
Macierewicz wskazuje, że zależy mu na klarownej prezentacji stanowiska ekspertów rządowych.
Debata będzie dotyczyć trzech grup problemów: przygotowania wizyty, przebiegu katastrofy i wyboru drogi prawnej do jej badania. Zespół Macierewicza chce po prawie trzech latach od katastrofy dowiedzieć się, kto i dlaczego zdecydował o przyjęciu załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, nie bazując na porozumieniu z 1993 roku.
Ucieczka przed odpowiedzialnością
Według zapewnień Macieja Laska, w styczniu może rozpocząć pracę komisja, która ma analizować i weryfikować hipotezy na temat przyczyn katastrofy. Jej powstanie jest niezrozumiałe dla rodzin ofiar i ich pełnomocników. Dla Macierewicza reaktywacja komisji Laska to próba ucieczki ekspertów rządowych od odpowiedzialności i strach przed weryfikacją ich tez.
– Oni się boją konfrontacji z innymi naukowcami, prof. Biniendą, prof. Nowaczykiem, inż. Szuladzińskim, inż. Berczyńskim i szeregiem innych uczonych, którzy tymi sprawami się zajmowali. Chcieliby zasłaniać się tajemnicą państwową, kuluarami, komisjami – tłumaczy poseł.
Macierewicz porównuje formułę komisji Laska do komisji Millera, w której szef MSWiA badał swoją odpowiedzialność za nadzór nad BOR.
– Teraz pan Lasek ma sam siebie badać, ma sam oceniać własne błędy i oceniać innych z punktu widzenia swoich decyzji i swoich możliwości? To jest nieprzyzwoite i najlepiej pokazuje stosunek rządu do całej tej sprawy – dodaje.
Tymczasem premier Donald Tusk zadeklarował wczoraj, że komisja Macieja Laska może liczyć na jego pomoc „w sensie organizacyjnym”, bo szef rządu uznał tę inicjatywę za „bardzo dobrą”. Ale ze słów rzecznika rządu Pawła Grasia wynika, że nie skończy się na wsparciu organizacyjnym, bo prace komisji mają być finansowane z pieniędzy budżetu państwa.
Seremet milczy
30 grudnia 2012 r. Macierewicz wystosował list otwarty do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Podniósł w nim potrzebę zmiany prokuratorów nadzorujących śledztwo smoleńskie oraz przyjęcia hipotezy eksplozji jako pierwszoplanowej w śledztwie. Poseł zaapelował także o ponowne zbadanie posiadanego przez prokuraturę materiału dowodowego oraz zweryfikowanie nieprawdziwych – jego zdaniem – informacji dotyczących śledztwa smoleńskiego.
Do tej pory Macierewicz nie dostał od Seremeta żadnej odpowiedzi. – Rozumiem, że pan prokurator bardzo sumiennie podchodzi do swoich obowiązków, chce przeanalizować wszystkie materiały, ponieważ – jak wynikało z jego stanowiska relacjonowanego na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego – mówiąc uczciwie, nie znał podstawowej faktografii.
Piotr Czartoryski-Sziler