• Sobota, 21 lipca 2018

    imieniny: Daniela, Wawrzyńca

75. rocznica rzezi wołyńskiej

Wołamy w imieniu ofiar

Środa, 11 lipca 2018 (21:52)

Cała Polska zwróciła się dzisiaj myślami w stronę Kresów II Rzeczypospolitej.

To właśnie tam – na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i na Polesiu – rozegrały się jedne z najczarniejszych kart naszej historii. W niedzielę, 11 lipca 1943 r., banderowcy wsparci ukraińskim chłopstwem dokonali straszliwej rzezi naszych rodaków. Tylko jednego dnia Ukraińcy zaatakowali 99 miejscowości, bestialsko zabijając ich mieszkańców: mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. Wydarzenie to jest wspominane jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Ich jedyną winą było to, że byli Polakami. Ukraińscy nacjonaliści zabijali także swoich braci: Ukraińców. Wystarczyło, że osoby te żyły w polsko-ukraińskich rodzinach lub udzielały pomocy Polakom.

– Już nic nie będzie takie samo. Każdego dnia ziemia Wołynia przesiąknięta krwią woła do Boga w imieniu ofiar. Przeszłości nie zmienimy, ofiary nie powstaną. Jak kiedyś nasi bliscy błagali swoich ukraińskich oprawców o litość, tak my dzisiaj prosimy Ukraińców: opamiętajcie się! – mówi nam łamiącym się głosem pan Janusz, którego rodzina została zamordowana w rzezi wołyńskiej.

Pan Andrzej urodził się na Wołyniu. Jego rodzina uciekła z Kresów, gdy był jeszcze małym chłopcem. – O ukraińskich zbrodniach dowiedziałem się dopiero jako duży chłopak. O ucieczce z domu rodzice niewiele mówili. Tłumaczyli ją wojną. O ludobójstwie w domu się nie rozmawiało. Dopiero gdy kiedyś zapytałem ich wprost, mamusia opowiedziała mi naszą historię. Pamiętam jej twarz. Mówiła powoli, krótkimi zdaniami, często przerywała i zatrzymywała się na dłuższą chwilę – podkreśla pan Andrzej.

75 lat tułaczki

75. rocznica rzezi wołyńskiej obchodzona była w całej Polsce. Centralne, państwowe uroczystości odbyły się na skwerze Wołyńskim. Zorganizował je Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej. W uroczystości udział wzięli m.in. żołnierze, przedstawiciele władz państwowych, a przede wszystkim rodziny pomordowanych na Wołyniu. I to do nich swoje przemówienie skierował dr Jarosław Szarek, prezes IPN. – Dokładnie 75 lat temu o tej porze paliły się zabudowania setek wiosek na Wołyniu, zasychała krew ofiar i zaczął się exodus niektórych z was. 75 lat tułaczki. Nieśliście w sobie tę pamięć o tym okrutnym ludobójstwie – mówił dr Jarosław Szarek. Podkreślał także, że prawda o Wołyniu była ukrywana, nawet po upadku komunizmu w Polsce. Minister Jan Józef Kasprzyk podkreślał, że pamięć o ludobójstwie na Wołyniu jest obowiązkiem każdego Polaka. – Nasza obecność to świadectwo, że pamiętamy, że nie zapomnimy, że każdego dnia będziemy to, co wydarzyło się 75 lat temu na Wołyniu, nazywać po imieniu. Że już nigdy tej zbrodni nikt w Polsce nie będzie określał mianem „wypadku”, „wydarzeń”, „czegoś, co miało znamiona czystki etnicznej”. Od lat walczymy o prawdę i każdy z nas mówi tak, jak na to ta zbrodnia zasługuje, bo odpowiednie trzeba dawać rzeczy słowo: było to ludobójstwo – podkreślał Jan Józef Kasprzyk.

Szef rządu w swoim przemówieniu zauważył, że była to „zbrodnia okrutnego ludobójstwa, które nie miało precedensu na taką skalę w historii Polski”, a także że „rany pamięci, rany niepamięci można leczyć tylko na fundamencie prawdy”. – Tylko na fundamencie pełnej prawdy o tamtym czasie, o tamtych okrutnych zbrodniach, które trwały przez kilka lat – co trzeba podkreślić: najpierw pod okupacją niemiecką, później pod okupacją sowiecką – możemy zbudować przyszłe pojednanie – akcentował premier Mateusz Morawiecki.

 

Ludobójstwa nie można usprawiedliwić

Z kolei prezydent Andrzej Duda w specjalnym liście przypominał, że ludobójstwo wołyńskie było zaplanowane i nie podlega jakiemukolwiek usprawiedliwieniu. „Zbrodnia wołyńska poraża nie tylko liczbą zgładzonych, nie tylko okrucieństwem, ale również zaplanowaną metodycznością, która poprzez politykę faktów dokonanych miała przynieść efekt czystki etnicznej. Nie może być usprawiedliwienia dla nikogo z inicjatorów i sprawców tej ludobójczej masakry. Żadna tego rodzaju zbrodnia nie może być przemilczana ani pominięta, nie powinna pozostać bez moralnego osądu i potępienia” – odczytała w imieniu prezydenta minister Halina Szymańska, szef Kancelarii Prezydenta RP. 

– Mam wielki żal, nie tylko do Ukraińców, ale do władz polskich. Pięknie, że pan premier Mateusz Morawiecki jest dzisiaj z nami i że prezydent Andrzej Duda był w niedzielę na Wołyniu. Ale jeżeli oni dzisiaj, w sytuacji gdy Ukraina jest pogrążona w kryzysie, nie potrafią wymusić na Kijowie zwykłej decyzji o ekshumacjach, pochówku ofiar i porzuceniu ideologii Bandery, to jak to zrobią, gdy wojna z Rosją się zakończy? – pyta 22-letni Jakub, uczestnik uroczystości na skwerze Wołyńskim. – Ukraińcom dajemy wszystko: pracę, możliwość studiowania, rozwoju. Dostają wyższe stypendia niż Polacy. My dotujemy ich rolnictwo, a oni wprowadzają embargo na nasze produkty rolne. Jak ktokolwiek w Europie ma nas szanować, skoro sami siebie nie szanujemy? – podkreśla nasz rozmówca.

– To nie chodzi o rewanż, rewizję granic czy niszczenie drugiego kraju. To chodzi o przywrócenie prawdy: kto był katem, a kto ofiarą. Kto zasługuje na szacunek, a kto na potępienie. I sprawa Wołynia pokazuje jedno: czy dzisiejsza Ukraina jest państwem europejskim, czy bliżej jej do Kambodży Pol-Pota – wtóruje Paweł.

Rafał Stefaniuk