Ewangelia
Niedziela, 24 czerwca 2018 (09:53)Łk 1,57-66.80
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.
Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.
Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił, wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?”. Bo istotnie ręka Pańska była z nim.
Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.Łk 1,57-66.80
Rozważanie
Nowa jakość
W liturgii Kościoła tylko trzem postaciom poświęcone jest uroczyste wspomnienie z racji narodzin: Jezusowi (25 grudnia), Maryi (8 września) i św. Janowi Chrzcicielowi (24 czerwca). Choć w pozakanonicznej tradycji żydowskiej istnieją analogiczne zapowiedzi narodzin wielkich mężów, to jednak wydarzenia związane z przyjściem na świat tego, który sam nazywał się „głosem wołającego na pustyni”, nabierają szczególnej wagi. Święty Łukasz wyjątkowo dużo miejsca poświęca w swojej Ewangelii właśnie jemu. Pisze też o nim św. Jan w Prologu.
W teologii biblijnej św. Jana Chrzciciela nazywa się ostatnim prorokiem Starego Testamentu, choć jego charyzmat proroczy jest inny, ze względu na związek z osobą Jezusa Chrystusa. W nim wszystkie starotestamentalne proroctwa nabierają nowego sensu. Podobnie jak okoliczności towarzyszące przyjściu na świat. Do rangi symbolu urasta moment, w którym Zachariasz staje się niemy. Jest to skutek niewiary, że Bóg może wyprowadzić życie z sytuacji, po ludzku rzecz biorąc, beznadziejnej (niepłodne łono podeszłej w latach Elżbiety). Odzyskuje mowę w chwili, gdy spełniają się słowa Bożego posłańca: na świat przychodzi zapowiedziane dziecko, on zaś nadaje mu imię wcześniej usłyszane od Archanioła Gabriela. Wiara ożywia to, co było dotąd martwe, przywraca zdolność wejścia w nową relację z Panem Bogiem (znakiem tego jest hymn uwielbienia „Benedictus”).
Mamy zatem do czynienia ze swego rodzaju zapowiedzią tego, co się wkrótce wydarzy. Oto w ludzką niezdolność poznania Boga, przekroczenia granicy śmierci, wchodzi Chrystus. Sprawia, że przez wiarę w Niego stajemy się dziedzicami Bożych obietnic – „łaską jesteśmy zbawieni” (por. Ef 2,8-9). Dzięki Jezusowi „odzyskaliśmy głos” – weszliśmy w nową jakość relacji. „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! – napisał św. Paweł. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4,6).
ks. Paweł Siedlanowski