• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Koszmary powróciły

Wtorek, 19 czerwca 2018 (21:53)

Miało być inaczej, a było jak na dwóch poprzednich mundialach, gdy reprezentacja Polski w fatalnym stylu przegrywała swe pierwsze mecze. Teraz, w Rosji, też przegrała, 1:2 z Senegalem, choć wiele wskazywało na to, że wreszcie będzie dobrze.

Wskazywało – przed meczem. W dniach poprzedzających, w wypowiedziach naszych zawodników, Adama Nawałki. Selekcjoner zresztą zdecydował się na całkiem ofensywny wariant, z Robertem Lewandowskim i Arkadiuszem Milikiem. Dwóch kreatywnych, bramkostrzelnych piłkarzy z przodu miało zapewnić ciągłe zagrożenie, sytuacje, bramki, presje na rywalu. Nie zapewniło… niczego z tych rzeczy.

Niespodziewanie, od pierwszych minut Polska grała bowiem źle. Statycznie, przewidywalnie i chaotycznie. Ofensywnych wypadów jakoś nie było, bo nasi nie potrafili wymienić kilku podań i dostarczyć piłki tym, którzy mieli zadbać o gole. W pierwszej połowie Biało-Czerwoni nie oddali ani jednego celnego strzału. Nieliczne niecelne, które można było policzyć na palcach jednej ręki, mijały senegalską bramkę w bezpiecznej odległości. Rywale prezentowali się lepiej. Nie jakoś rewelacyjnie, bo wcale nie rozgrywali wielkiego meczu, ale byli szybsi, dokładniejsi, przewyższali naszych pod względem przygotowania fizycznego. Ale gola by nie zdobyli, gdyby nie pomoc Polaków. Nie ma sensu winić Thiago Cionka, takie sytuacje też się niestety zdarzają – szkoda tylko, że ta zdarzyła się dziś, na najważniejszym meczu mundialu. Po jednej z akcji Afrykańczyków Idrissa Gueye zdecydował się na strzał, bardzo nieudany, bo piłka minęłaby słupek, ale Cionek przeciął jej lot, i to tak niefortunnie, że wpakował ją do własnej siatki.

Do przerwy nie zmieniło się nic, pozostał wynik 0:1. Po niej nasi zaczęli grać szybciej. Gdy Robert Lewandowski odebrał piłkę rywalom, popędził z nią samotnie w kierunku ich bramki, został sfaulowany, a potem przepięknie przymierzył z rzutu wolnego, wydawało się, że Polacy się rozkręcają. Ten strzał obronił co prawda Khadim Ndiaye, ale w kibicowskie serca powróciła wiara. Na chwilę, bo to, co nasi zrobili w 60. minucie, tę wiarę rozbiło. Grzegorz Krychowiak zdecydował się na zupełnie bezsensowne, zaskakujące podanie do tyłu. Jan Bednarek wydał się nim tak zszokowany, że kompletnie sprawę pokpił, z bramki wybiegł Wojciech Szczęsny, ale i on minął się z piłką, którą przejął Mbaye Niang i bez problemu umieścił w siatce. 0:2, w takich okolicznościach, to był już dramat.

Polacy oczywiście zaatakowali, bo nie mieli wyjścia. W niezłej sytuacji obok słupka uderzył Milik, ładny strzał głową wprowadzonego na boisko Dawida Kownackiego obronił Ndiaye. Wreszcie w 86. min Krychowiak pięknym strzałem głową zdobył kontaktowego gola i mogło się wydawać, że nasi jeszcze rzucą się do przodu. Spróbują wyrównać. Niestety, już żadnego zagrożenia nie stworzyli. Przegrali po bardzo złym meczu, meczu pełnym błędów własnych, wręcz niewytłumaczalnych błędów, już na wstępie szalenie komplikując swoją sytuację. W kolejnym pojedynku, z Kolumbią, która dziś również zawiodła, przegrywając zasłużenie 1:2 z Japonią, zagrają o wszystko.

Rywalizacja w grupie H rozpoczęła się zatem tak, jak rozpocząć się nie miała, od dwóch niespodzianek, bo typowano raczej wygrane Polski i Kolumbii.

Polska – Senegal 1:2 (0:1). Bramki: Grzegorz Krychowiak (86. – głową) – Thiago Cionek (37. – samobójcza), Mbaye Niang (60). Żółte kartki: Grzegorz Krychowiak – Salif Sane, Idrissa Gueye. Sędzia: Nawaf Shukralla (Bahrajn). Widzów: 44 190.

Polska: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek (83. Bartosz Bereszyński), Thiago Cionek, Michał Pazdan, Maciej Rybus – Jakub Błaszczykowski (46. Jan Bednarek), Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Kamil Grosicki – Arkadiusz Milik (73. Dawid Kownacki), Robert Lewandowski.

Senegal: Khadim Ndiaye – Moussa Wague, Salif Sane, Kalidou Koulibaly, Youssouf Sabaly – Ismaila Sarr, Alfred Ndiaye (87. Cheikhou Kouyate), Idrissa Gueye, Mbaye Niang (76. Moussa Konate) – Sadio Mane, Mame Biram Diouf (62. Cheikh Ndoye).

Piotr Skrobisz