A mogło być tak pięknie...
Niedziela, 17 czerwca 2018 (14:34)Zespół z Ameryki Południowej miał przewagę. Niestety Peruwiańczycy nie strzelili rzutu karnego i przegrali z Duńczykami.
Grupa C: Peru – Dania 0:1 (0:0).
Bramki: 0:1 Yussuf Poulsen (59).
Żółta kartka – Peru: Renato Tapia. Dania: Thomas Delaney, Yussuf Poulsen.
Sędzia: Bakary Gassama (Zambia). Widzów 40 502.
Christian Cueva (Peru, 45.+1) nie wykorzystał rzutu karnego.
Peru: Pedro Gallese – Luis Advíncula, Alberto Rodríguez, Christian Ramos, Miguel Trauco – André Carrillo, Renato Tapia (87. Pedro Aquino), Yoshimar Yotun, Edison Flores (62. Paolo Guerrero), Christian Cueva – Jefferson Farfan (85. Raúl Ruidíaz).
Dania: Kasper Schmeichel – Henrik Dalsgaard, Simon Kjaer, Andreas Christensen (81. Mathias Jørgensen), Jens Stryger Larsen – William Kvist (35. Lasse Schoene), Christian Eriksen, Thomas Delaney – Yussuf Poulsen, Nicolai Jørgensen, Pione Sisto (67. Martin Braithwaite).
Całe Peru czekało na ten moment długich 36 lat, bo tyle minęło od poprzedniego występu w mistrzostwach świata. Kibice mogą być dumni z postawy piłkarzy, którzy po końcowym gwizdku zrozpaczeni padli na murawę, ale ze zwycięstwa i trzech punktów cieszą się Duńczycy. Spodziewano się po nich chyba więcej, ale niczym wytrawny bokser wypunktowali mniej wyrachowanego rywala.
Zespół z Ameryki Południowej był aktywniejszy od pierwszej minuty i też jako pierwszy przeprowadził groźną akcję, ale Kasper Schmeichel odbił piłkę po uderzeniu André Carrillo. W 29. minucie szarżował znany z występów w Bundeslidze, a obecnie klubowy kolega Macieja Rybusa z Lokomotiwu Moskwa Jeferson Farfan, jednak Simon Kjaer w ostatniej chwili zdołał zablokować jego strzał.
W pewnym momencie pierwszej połowy oficjalne statystyki FIFA wskazywały przewagę Latynosów w strzałach 7-1. Ich atutami było też wybieganie, entuzjazm i wielka ambicja, które zostały nagrodzone, choć połowicznie, tuż przed przerwą. Yussuf Poulsen zahaczył w polu karnym Christiana Cuevę, ale sędzia z Zambii nie od razu przerwał grę. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach, gdy piłka nie opuściła murawy, użył gwizdka i udał się w stronę monitora, by skorzystać z wideoweryfikacji. Po krótkiej analizie i konsultacji z arbitrem VAR zdecydował, że Inkom należał się rzut karny.
Do piłki podszedł sam poszkodowany, zwlekał z rozbiegiem, drobił, by w końcu posłać piłkę wysoko nad poprzeczką duńskiej bramki.
Taki obrót sprawy nie załamał Peruwiańczyków, którzy z równie wielką ochotą do gry i impetem rozpoczęli drugą odsłonę. I znowu szybko mieli okazję do uzyskania prowadzenia – po rajdzie Cuevy w polu karnym pogubili się jednak Carillo i Edison Flores.
W 59. minucie nieco stłamszeni rywale Polaków z eliminacji mundialu wyprowadzili klasyczną kontrę, a mający nieco swobody Christian Eriksen idealnie obsłużył Poulsena, który w sytuacji sam na sam pokonał Pedro Gallese. Zawodnik RB Lipsk w piątek obchodził 24. urodziny.
Później jeszcze tylko w końcówce Eriksen zmarnował świetną okazję na podwyższenie prowadzenia, a tak na boisku brylowali Peruwiańczycy. Grali składnie, ale do 16. metra przed bramką Duńczyków, w której do tego świetnie spisywał się Schmeichel. Golkiper angielskiego Leicester City w 61. minucie w instynktowny sposób odbił piłkę po strzale z bliska Floresa, trzy minuty później obronił uderzenie głową wprowadzonego chwilę wcześniej Paolo Guerrero, którego występ w mundialu ważył się do ostatnich dni maja, a w 84. minucie nogami zablokował strzał Farfana.
Raz Schmeichelowi dopisało szczęście, gdy stojący tyłem do bramki Guerrero zdecydował się na zagranie piętą i piłka minimalnie minęła lewy słupek, ale oprócz strzelca gola miał on największy wkład w sukces zespołu norweskiego trenera Age Hareide.
JG, PAP