Ojciec Pio – dar dla Kościoła
Niedziela, 17 czerwca 2018 (13:41)W nocy z soboty na niedzielę w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odbyło się XVI Czuwanie z Ojcem Pio. Wpisało się ono w obchody jubileuszowe Roku św. Ojca Pio, związanego z 50. rocznicą jego śmierci oraz 100. rocznicą otrzymania przez niego stygmatów. W spotkaniu wzięło udział kilka tysięcy osób z całej Polski.
Centralnym punktem czuwania była Msza św., której przewodniczył ks. kard. Stanisław Dziwisz. W homilii podkreślił on, że Ojciec Pio okazał się prawdziwym darem dla Kościoła. – Znamy jego niezwykłe życie, które zakończył pięćdziesiąt lat temu, 23 września 1968 roku. Niewątpliwie ważnym, można powiedzieć, dramatycznym przełomem w jego życiu były stygmaty, przypominające Rany Chrystusowe, jakimi został naznaczony pięćdziesiąt lat wcześniej, 20 września 1918 roku. W tym roku przypada więc setna rocznica tego wydarzenia. Jak wiemy, stało się ono źródłem wielkiego cierpienia Ojca Pio, zarówno fizycznego, jak i duchowego. Ale stało się także źródłem jego niezwykłego apostolstwa oraz oddziaływania na wspólnotę Kościoła. I to oddziaływanie nadal trwa i zatacza coraz szerszy krąg. Świadczy o tym także niezwykły fenomen, jakim są Grupy Modlitwy Ojca Pio, zrzeszające na całym świecie kilka milionów osób. Również w naszej Ojczyźnie kilkaset Grup Modlitwy Ojca Pio świadczy o duchowym oddziaływaniu świętego Stygmatyka – powiedział.
Ksiądz kardynał Dziwisz zauważył, że Ojciec Pio, doświadczany chorobami, cierpieniami, a ponadto podejrzeniami i niezrozumieniem ze strony niektórych ludzi Kościoła, całą swoją ufność złożył w Bogu. – Inaczej, po ludzku sądząc, nie udźwignąłby całego doświadczenia – podkreślił i dodał, że stygmaty budziły w nim lęk, nie mógł ich ukryć. – Przeżywał je w duchu wielkiego upokorzenia. Ale ufność i nadzieja złożona w Bogu nie pozwoliły się mu zamknąć w sobie. Stawał się człowiekiem i kapłanem dla innych. Pomagał ludziom w nawracaniu się, w odnajdywaniu drogi do Boga, często po latach życia w grzechu. Uczył, jak ważną rolę w życiu chrześcijanina odgrywa sakrament pojednania. Otwierał ludzkie serca na zrozumienie wielkości daru, jakim jest Eucharystia. Sam, doświadczając cierpienia, i to przez całe życie, rozumiał najlepiej chorych i cierpiących – mówił.
Kaznodzieja zauważył, że Ojciec Pio był wiernym i posłusznym synem Kościoła. Nie zrażał się niezrozumieniem i niedowierzaniem, jakiego doświadczał. – W końcu prawda o jego charyzmacie i świętości zwyciężyła, a pieczęcią na tej prawdzie była jego beatyfikacja i kanonizacja, przeprowadzona przez św. Jana Pawła II – przypomniał.
Ksiądz kardynał Dziwisz nawiązał także do relacji, jaka łączyła Ojca Pio ze św. Janem Pawłem II. Mówił o wizycie Polaka w San Giovanni Rotondo i o liście, jaki napisał z prośbą o modlitwę w intencji chorej na chorobę nowotworową osoby, czekającej na operację.
– Wprawdzie Ojciec Pio nie odpowiedział na list, ale po jakimś czasie okazało się, że operacja jest niepotrzebna. Więc młody biskup wysłał do San Giovanni Rotondo drugi list, tym razem z podziękowaniem za skuteczną modlitwę. Jest natomiast pewne, że Ojciec Pio przekazał listy swoim współbraciom, mówiąc, by je zachowali. Czyżby miał intuicję o tym, co wydarzyło się po latach, podczas konklawe w październiku 1978 roku? Sam Jan Paweł II nigdy nie potwierdził, by Ojciec Pio wypowiedział się wprost o jego wyborze na Stolicę św. Piotra w Rzymie. Ojciec Święty bardzo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Ojca Pio. Wiemy, że podczas tego procesu zgromadzono olbrzymią dokumentację. Jan Paweł II zdawał sobie również sprawę z pragnienia wielu ludzi na całym świecie, by Ojciec Pio został wyniesiony do chwały ołtarzy. I doczekaliśmy się wszyscy tej chwili – najpierw beatyfikacji 2 maja 1999 roku, a następnie kanonizacji 16 czerwca 2002 roku, a więc dokładnie szesnaście lat temu. Dodam, że otrzymałem od ojców kapucynów z San Giovanni Rotondo bardzo piękny relikwiarz z relikwią krwi stygmatów św. Ojca Pio – wyznał.
Kończąc homilię, ks. kard. Dziwisz zaapelował do zebranych: – Trwając na modlitwie, z wielką ufnością i nadzieją powierzmy dziś Bogu wszystkie nasze sprawy. Powierzmy je, prosząc o wstawiennictwo świętych, którzy nam dziś szczególnie towarzyszą, a więc św. Ojca Pio, św. Siostry Faustyny i św. Papieża Jana Pawła II. I módlmy się słowami wyrażającymi ich oraz naszą ufność: „Jezu, ufam Tobie”.
Przed Mszą św. konferencję „Młodość i droga powołania św. Ojca Pio” wygłosił br. Antonio Belpiede, kapucyn z prowincji Foggia, do której należał Ojciec Pio. Z kolei ks. Krzysztof Śliczny, asystent diecezjalny Grup Modlitwy Ojca Pio z diecezji kaliskiej, mówił o stygmatach św. Ojca Pio. Bardzo wzruszające świadectwo uzdrowienia z choroby (stwardnienie rozsiane) dał ks. Andrzej Liszka, moderator największej w Polsce Grupy Modlitwy Ojca Pio z Nowego Sącza.
Każdy z uczestników modlitewnego czuwania mógł uczcić wyjątkowe relikwie świętego Ojca Pio: rękawiczkę, którą zakrywał rany dłoni, oraz chustę służącą jako opatrunek jego boku.
Małgorzata Pabis