• Środa, 14 listopada 2018

    imieniny: Serafina, Wawrzyńca

Ewangelia

Niedziela, 10 czerwca 2018 (09:41)

Mk 3,20-35

Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”. A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: „Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”. Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką”.


 

Rozważanie

Nie wolno się poddać

Metoda jest stara jak świat: kiedy ktoś jest niewygodny, a nie da się go pokonać siłą argumentów, przypina się etykietkę. Spotkało to Jezusa. „Odszedł od zmysłów” – twierdzili jedni. Kto uwierzy dziwakowi? Inni poszli jeszcze dalej: „Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy”. Oszczerstwo miało budzić grozę! Zbudować mur nie do przebicia, nadszarpnąć zaufanie. Absurdy.

Doskonale je znamy z doświadczenia. Oszołom, moher, fanatyk, ciemnogród… Zasada jest cały czas taka sama: zamknąć usta, ośmieszyć, zniszczyć zaufanie, aby tylko zniszczyć Boże dzieło. Co z tym zrobić? Odpowiedź podsuwa sam Jezus: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie” (Mt 5,11). Tu nic się nie zmienia. Gra idzie o wielką stawkę: o zbawienie dusz, o wieczność, o przyszłość Kościoła i świata, dlatego nie wolno się poddać. A słowa? Niech świadczą czyny.

ks. Paweł Siedlanowski