Na krawędzi groźby recesji
Środa, 2 stycznia 2013 (21:16)W ostatniej chwili Amerykanie uniknęli na razie klifu fiskalnego, czyli automatycznej podwyżki podatków i cięć wydatków budżetowych, co groziło recesją. Kompromisowe tymczasowe rozwiązanie w tym zakresie poparła Izba Reprezentantów.
Zawarte porozumienie zwiększa obciążenie podatkowe najbogatszych. Problem klifu fiskalnego polegał na tym, że gdyby do końca 2012 roku nie doszło w Kongresie do porozumienia w sprawie sposobów redukcji deficytu budżetowego, z końcem 2012 roku nastąpiłyby – na podstawie umowy Białego Domu z Republikanami w Kongresie z roku 2011 – automatyczne głębokie cięcia wszystkich wydatków rządowych na kwotę powyżej 600 mld dolarów. Jednocześnie wygasłyby tymczasowo wprowadzone za prezydentury George'a W. Busha niższe progi podatkowe i nastąpiłby wzrost podatków. Zdaniem ekonomistów, skutkiem takiej sytuacji byłoby pogrążenie się amerykańskiej gospodarki w recesji.
Po zabiegach Bracka Obamy obie izby Kongresu: Senat i Izba Reprezentantów, przyjęły kompromisowe, tymczasowe rozwiązanie zwiększające obciążenie podatkowe najbogatszych. Giełdy zareagowały wzrostami. Porozumienie oznacza, że podatki dla najbogatszych rosną – tak jak chcieli prezydent USA i Demokraci, a jednocześnie będą pewne cięcia wydatków administracyjnych, czego domagali się Republikanie, chociaż skala cięć zostanie ustalona potem. Po Senacie kompromis zaakceptowała w ostatniej chwili, w nocy z wtorku na środę zdominowana przez Republikanów – Izba Reprezentantów. Zawarte porozumienie oznacza jednak, że trudne decyzje w sprawie cięć wydatków zostały po prostu odłożone na później. Negocjacje w ich sprawie, według agencji Associated Press, będą jeszcze bardziej zacięte.
Według Obamy, to dopiero pierwszy krok na drodze do umocnienia amerykańskiej gospodarki. Kolejna runda zaciekłego sporu prezydenta z Republikanami o cięcia budżetowe nastąpi najpóźniej w lutym.
JD, PAP