Społeczeństwo
Iskra z Gietrzwałdu
Sobota, 19 maja 2018 (02:29)Odnowa moralna uratowała nasz Naród. Polacy zaufali Maryi w Gietrzwałdzie i się nie zawiedli.
Posłuszeństwo Matce Bożej przynosi zbawienne skutki w życiu jednostek i całych narodów. Tak było w XIX w. i tak może być również dziś. – Na przestrzeni 1050 lat istnienia Polski nie mieliśmy takiej sytuacji demograficznej jak po objawieniach w Gietrzwałdzie w 1877 r. – zwraca uwagę ks. Krzysztof Bielawny, autor książki „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu” wydanej przez Księgarnię „Naszego Dziennika”. – W ciągu niespełna 40 lat liczebność naszego Narodu prawie się podwoiła, z 15 do 26 mln – podkreśla. Potwierdza to publikacja Głównego Urzędu Statystycznego „Historia Polski w liczbach” z roku 1994.
Maryja zwróciła się do Polaków z orędziem odnowy moralnej w czasie zaborów, niszczenia kultury, wiary i naszej tożsamości narodowej. Pomimo trudnych okoliczności Polacy odpowiedzieli na postawione przed nimi zadanie. – Naród Polski żywo zareagował na objawienia w Gietrzwałdzie – mówi ks. Bielawny. – Spowodowały one rzeczywisty zwrot społeczeństwa w kierunku wiary i życia zgodnie z zasadami nauki Kościoła. To zaowocowało odnową życia religijnego, moralnego, trzeźwością, stabilizacją życia rodzinnego i czystością młodego pokolenia. Przełożyło się to też na wzrost demograficzny, który mogliśmy zaobserwować na przełomie XIX i XX wieku. Nie mam wątpliwości, że iskra do tego wyszła z Gietrzwałdu – wskazuje.
W roku jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości powinniśmy zwrócić oczy na Maryję z Gietrzwałdu. Wzywa nas Ona do życia moralnego, które jest najlepszym przejawem troski o naszą Ojczyznę.
– Społeczeństwo po objawieniach gietrzwałdzkich posłuchało wezwania Matki Bożej, a to zaowocowało wieloma łaskami, w tym zwiększeniem dzietności polskich rodzin – podkreśla ks. Krzysztof Bielawny, dyrektor Archidiecezjalnego Domu Rekolekcyjnego w Gietrzwałdzie.
Jak zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Wiesław Wysocki, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, na wzrost populacji Polaków w tamtym okresie wpłynęło kilka czynników. Do istotnych należy zaliczyć powszechne domowe wychowanie. Dzieci wychowywane w licznych rodzinach wynosiły ten wzór i powielały go w swoim dorosłym życiu. Wielodzietne były zarówno rodziny chłopskie, jak i szlacheckie. Jak podkreśla profesor, istotną rolę odegrał w tym Kościół, który był ważnym czynnikiem wychowawczym.
Wszystko to dokonywało się w bardzo trudnych dla Narodu Polskiego czasach. – Gietrzwałd znajdował się na terenie zaboru pruskiego, objawienia miały miejsce w czasie kulturkampfu, który walczył z językiem polskim nie tylko w przestrzeni urzędowej, ale i na płaszczyźnie religijnej – zauważa prof. Wiesłw Wysocki. Wskazuje też na bardzo istotny fakt: Matka Boża, objawiając się w Gietrzwałdzie, mówi w języku polskim. – To stanowiło bardzo silny impuls dla społeczeństwa polskiego, by nie zaprzestawało walki o swój język. Nie mając siły militarnej, Polacy uzyskali wyraźną pomoc z góry, wprost z Nieba. Było to swego rodzaju zapewnienie o wsparciu w toczących się zmaganiach – zauważa.
Wierni Maryi
Autentyczność objawień w Gietrzwałdzie potwierdził swoim autorytetem Kościół, gdy 11 września 1977 roku podczas uroczystej Mszy św. biskupi polscy pod przewodnictwem Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego koronowali obraz Przenajświętszej Pani. – Tutaj, na tym miejscu okazała się Bogurodzica Matką naszą, Matką ludzi, w szczególny sposób Matką Warmii i Matką Ojczyzny naszej – zaznaczył w okolicznościowej homilii ks. kard. Karol Wojtyła, ówczesny metropolita krakowski.
Wymagania moralne
Nadprzyrodzona pomoc była związana z wymaganiami moralnymi, które postawiła Matka Boża. – Żądam, abyście codziennie odmawiali Różaniec – mówiła w wigilię uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła w 1877 r. do trzynastoletniej Justyny Szafryńskiej i dwunastoletniej Barbary Samulowskiej. Wskazała na Różaniec jako ratunek dla chorych, domagała się trzeźwości i modlitwy za pijących, prosiła o czystość młodzieży i posłuszeństwo wobec księży. Tych ostatnich upominała, by więcej i gorliwiej się modlili.
Objawienia w Gietrzwałdzie wzmocniły autorytet wiary pomimo oporu zaborcy. – Do Gietrzwałdu przybywało wielu polskich księży i wiernych z diecezji chełmińskiej, poznańskiej, lwowskiej i wrocławskiej. Sama Warmia pozostawała sceptyczna, zwłaszcza jeśli chodzi o duchowieństwo. Pruscy zaborcy nie zgadzali się na pisanie o objawieniach w prasie, tymczasem w innych zaborach były na ich temat publikacje i wieść się szerzyła, a zainteresowanie wzrastało – komentuje ks. Bielawny.
O owocach objawień mówił już ks. Augustyn Weichsel, ówczesny proboszcz w Gietrzwałdzie. Zapisał on, że „wśród wszystkich mówiących po polsku radosne postępy czyni szczególnie zapał do modlitwy i bractwo wstrzemięźliwości”. Jak zauważył, „wszyscy wyrzekają się tu wódki i przyrzekają zawsze modlić się na różańcu”.
Szczególne zasługi widział we wzroście pobożności. „Miliony modlą się na różańcu, przez co utwierdzają się w wierze katolickiej i ogromna ilość pijaków wyrwana została z doczesnej i wiecznej zguby. W tym widzę najlepszy dowód autentyczności objawień”. Za tym szły liczne powołania zakonne męskie i żeńskie, różne nawrócenia i konwersje oraz częste przystępowanie do sakramentów świętych. „Objawienia gietrzwałdzkie spowodowały ożywienie życia religijnego, m.in. poprzez powstanie bractw różańcowych czy też wstępowanie młodzieży w szeregi kongregacji mariańskich. Młodzież zaczęła sięgać do modlitwy różańcowej” – czytamy w nowej publikacji „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu”, która w tych dniach ukazuje się nakładem „Naszego Dziennika”.
Recepta na dziś
Tej wyjątkowej sytuacji nie można oddzielić od objawień w Gietrzwałdzie. Posłuszeństwo Maryi i odnowa życia moralnego spowodowały zwrot w stronę rodziny i naturalnej troski o życie i kolejne pokolenia Polaków. To pozostaje aktualne i dziś, gdy świętujemy jubileusz 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. – Objawienia w Gietrzwałdzie dają nam receptę na powrót do normalności, którą w życiu każdego człowieka jest moralne postępowanie – akcentuje ks. Bielawny.
W powrocie do żywej wiary i posłuszeństwa Maryi upatrywać należy współczesnej drogi dla Narodu Polskiego. Ksiądz kardynał Karol Wojtyła w 1977 r. w Gietrzwałdzie podkreślał, że prawdziwa kultura tworzy się z tego, co myśli, czuje i wyznaje każdy człowiek. – Cała nasza dziejowa tradycja, cała nasza kultura jest ducha chrześcijańskiego i dlatego jest tak głęboko ludzka; dlatego zawsze odznaczała się wrażliwością na wszystkie ludzkie wartości – podkreślał przyszły Papież i święty. – Na posłuszeństwie Niebieskiej Królowej swoją naukę społeczną opierał też ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Wyszyński wskazywał na Maryję jako na źródło piękna, które prowadzi do Boga. W tym pięknie widzimy również czystość moralną, na której można budować zdrowe i rozwijające się społeczeństwo – zauważa ks. Bielawny.
W Gietrzwałdzie Maryja zwróciła się do nas, Polaków, w naszym ojczystym języku słowami: „Nie smućcie się, bo ja zawsze będę przy was”. Te piękne i ważne słowa pozostają aktualne. Królowa ciągle za nami oręduje, ale czy my pozostajemy Jej wierni?
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym