• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Był tytanem pracy

Środa, 2 stycznia 2013 (14:25)

Słowo pożegnania wygłoszone w imieniu polskich księży kardynałów, arcybiskupów i biskupów przez ks. bp. Edwarda Białogłowskiego, biskupa pomocniczego diecezji rzeszowskiej, podczas Mszy św. pogrzebowej ks. abp. Ignacego Tokarczuka:

Oddelegowany przez księdza arcybiskupa, metropolitę i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, pragnę – w imieniu księży kardynałów, arcybiskupów i biskupów obecnych teraz w archikatedrze przemyskiej, a także łączących się z nami w modlitwie poprzez Telewizję Trwam, Radio Maryja, Radio „Fara” czy też w inny sposób – złożyć hołd i podziękowanie księdzu arcybiskupowi za jego posługę w Kolegium Biskupów Konferencji Episkopatu Polski.

Przez dwadzieścia siedem lat jako pasterz Kościoła przemyskiego należał do tej Konferencji, do Rady Głównej, do Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa i tylu innych gremiów.

Posługując na polu Konferencji Episkopatu Polski, pełnił misję prorocką. Jego bardzo trafna ocena rzeczywistości i jego dalekosiężne spojrzenie poprzez Ewangelię i poprzez rzeczywistości społeczne sprawiały, że był bardzo jasnym punktem w tej pracy i posłudze, jaką niósł Kościołowi w bardzo trudnym okresie naszych dziejów.

Hołd i podziękowanie pragnę także złożyć w imieniu najbliższych współpracowników księdza arcybiskupa. A było to siedmiu biskupów pomocniczych. Trzech, którzy byli ustanowieni za ks. bp. Franciszka Bardy, i czterech z jego polecenia. Pracowało z nim ośmiu sekretarzy osobistych oraz trzech księży kanclerzy.

W Domu Biskupów Przemyskich ksiądz arcybiskup miał trzy szczególne miejsca. Była to kaplica, w której modlił się i celebrował, wtedy kiedy nie miał posługi w terenie. Drugim miejscem, gdzie spędzał wiele czasu, był jego gabinet przylegający do jego apartamentu. Tam przez sześć dni w tygodniu, jeśli nie wyjeżdżał z posługą czy z innymi zajęciami, czekał na kapłanów czy też wiernych świeckich, którzy byli umówieni na rozmowy dotyczące spraw kościelnych i społecznych. I trzecim miejscem, gdzie wiele godzin spędzał ksiądz arcybiskup, była jego osobista biblioteka, którą sam nadzorował, a pomagały mu Siostry Sercanki. Tam spędzał całe popołudnia. Tam gromadził podarowane mu książki, o niektóre zabiegał, aby mogły się tam znaleźć i mógł z nich korzystać.

Był tytanem pracy. Pozostawił po sobie olbrzymią kronikę, liczącą kilka tysięcy stron, zapisaną ręcznie. Kiedy przygotowywał dokumenty albo artykuły, wspomagali go w tym sekretarze, pisząc teksty, które dyktował. Przygotowywał się do wystąpień, szkicując swoje przemówienia, które właściwie zbudowane były zawsze z trzech punktów, które jasno rozwijał.

Księże Arcybiskupie!

Utrudzony, pracowity, dzielący odpowiedzialność ze swoimi współpracownikami, wymagający od siebie i innych. Niech Pan Jezus, któremu zaufałeś bezgranicznie, przyjmie Cię i nagrodzi za wierną służbę. Spoczywaj w pokoju.

not. IK