• Niedziela, 19 sierpnia 2018

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

„Konstytucja życia” św. Jana Pawła II (część III)

Niedziela, 13 maja 2018 (11:51)

(część III)

Głos Kościoła św. w Polsce o „pełną prawną ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci” rozbrzmiewa ściśle w Mądrości i Mocy Ducha Świętego, który kontynuując ze świętą wiernością nauczanie Ewangelii Jezusa Chrystusa, dokładnie trafia w coraz poważniejsze ataki upadłego ducha czasu i jego upadłych zwolenników pośród upadłych aniołów i upadłych ludzi przeciwko życiu człowieka.

Dlatego też, podkreśla Papież z Polski w swojej encyklice „Ewangelia życia”, „głoszenie to staje się szczególnie naglące dzisiaj, gdy lęk budzą coraz liczniejsze i poważniejsze zagrożenia życia ludzi i narodów, zwłaszcza życia słabego i bezbronnego. Obok dawnych, dotkliwych plag, takich jak nędza, głód, choroby endemiczne, przemoc i wojny, pojawiają się dziś plagi nowe, przybierające nieznane dotąd formy i niepokojące rozmiary”, jak masowe praktyki „przerywania ciąży” i „eutanazji”, które Kościół Chrystusowy nie tylko ma prawo demaskować jako zbrodnie, lecz także przeciwdziałać stosowaniu ich w naszym Państwie, które po tylu dramatach – także niebytu przez 123 lata na mapie świata – powinno mieć ambicje bycia za każdym niewinnym, poczętym, nienarodzonym i sędziwym życiem człowieka jako nietykalnej osoby.

Sobór Watykański II i św. Jan Paweł II potępili aborcję jako sprzeczną z Bogiem Stwórcą i Jego prawem naturalnym zbrodnię

Nasz Rodak na Stolicy Piotrowej brał czynny udział w Soborze Watykańskim II i jako naoczny Świadek naucza, iż „Sobór Watykański II w jednej z wypowiedzi, która do dziś zachowała swą dramatyczną aktualność, potępił stanowczo liczne zbrodnie i zamachy wymierzone przeciw życiu ludzkiemu”. Użycie pojęcia „potępił” jest najmocniejszym negatywnym pojęciem, jakiego Kościół św. może użyć w celu właściwego opisania tragedii takich zbrodni. Jan Paweł II naucza dalej w duchu nauki Soboru i dołącza się jako Następca św. Piotra do potępienia zabójstwa dziecka nienarodzonego: „Przypominając po trzydziestu latach słowa Soboru, raz jeszcze i równie stanowczo potępiam w imieniu całego Kościoła te przestępstwa, w przekonaniu, że wyrażam w ten sposób autentyczne odczucia każdego prawego sumienia: ’Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej… wszystko, co ubliża godności ludzkiej’” i traktuje ludzi „jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby: wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką, bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy”.

W świetle nauki Soborowej i Papieża z naszej Ojczyzny ten, kto dokonuje takich praktyk, niszczy człowieka – po stworzeniu aniołów – najwspanialsze dzieło samego Boga Stwórcy, i dlatego zasługuje na stosowną karę ekskomuniki.

Wszyscy ludzie, którzy zabijają nienarodzone dzieci, czyli rodzice: matka, ojciec, krewni czy przyjaciele oraz wszyscy ich materialni (lekarze zabijający dzieci i ich asystenci: lekarz i pielęgniarki oraz dyrekcja danej placówki aborcyjnej) i formalni współpracownicy (prawodawcy w państwach, gdzie dopuszczone jest jakiekolwiek prawne zabójstwo dziecka poczętego oraz ludzie radzący taką zbrodnię albo nawet osoba duchowna, która niezgodnie z nauką Kościoła św. jednoznacznie nie osądza aborcji jako zabójstwa człowieka niewinnego lub opowiada się za kompromisem prawnym z taką zbrodnią) są z samego faktu zaistnienia każdej aborcji ekskomunikowani i nie mogą przystępować do sakramentu Komunii św. oraz ryzykują utratę swojej wiecznej przyszłości w Niebie jak biblijny Ezaw

W panującej obecnie epoce relatywizmu w rozumieniu prawa, tzn. że prawo dla wielu ludzi jest prawem i może być w pewnych okolicznościach także największym bezprawiem, jak np. omawiana aborcja, rozwadnia się również obiektywna relacja pomiędzy słusznym prawem i jego realnymi skutkami, jak np. karą. Kościół zbudowany na św. Piotrze jest jeszcze jedyną większą instytucją, która jednoznacznie „potępia” tę zbrodnię i nigdy z nią nie paktował ani nie zawierał żadnych kompromisów. Po prostu ze zbrodnią jako zbrodnią nie ma kompromisu, ponieważ jej skutkiem jest pozbawienie osoby ludzkiej życia, a tego nikomu z ludzi jako ludzi (poza sprawiedliwą karą śmierci) czynić nie wolno.

Dlaczego Urząd Nauczycielski Kościoła w swoim prawie 2000-letnim nauczaniu jest aż tak konsekwentny i nigdy nie splamił siebie taką zbrodnią? W tym sensie Kościół jako najstarsza instytucja jest jedynym, który od początku, zawsze i wszędzie bronił i broni życia ludzkiego jako nietykalnego. Dlaczego? Ponieważ człowiek, który świadomie i ze swojej osobistej wolności godzi w życie drugiego, jest zabójcą, tzn. staje się największym nieprzyjacielem Boga jako Stwórcy życia, czyli Tego, kto daje życie, aby człowiek je miał, i to miał aż po metafizycznie zrozumianą metafizyczną nieskończoność, nazwaną słusznie Królestwem Niebieskim. Stąd zabójca jako zabójca jest największym wrogiem Dawcy życia, tzn. Pana Boga objawionego w Jezusie z Nazaretu. Już tylko próba zabicia samego Boskiego Stwórcy i aniołów Bożych przez szatana jest jeszcze cięższym grzechem, aniżeli zabicie człowieka przez człowieka i dlatego ze względu na jego ciężar diabeł nie uzyska nigdy przebaczenia ze strony Bożego Miłosierdzia.

Igranie zatem ze zbrodnią, w czym tkwi prawnie i moralnie Prawodawca Polski, jest drogą, która może prowadzić do gatunku tragedii, którą osobiście przeżył Ezaw, błagając Boga o przebaczenie, i jak zaświadcza samo Słowo Boże, Pisma św., tego przebaczenia ze względu na „przedawkowanie” swojej zbrodni już na ziemi nie otrzymał. Czyż można być w XXI wieku aż tak niewrażliwym na Bożą Naukę? Skąd to właściwie wynika?

Dlaczego w katolickiej Polsce zanika haniebność zabójstwa niewinnego człowieka i to już na prenatalnym etapie życia? Dlaczego zanika tragizm zbrodni i śmierci?

Problem ten bierze się w mojej opinii z faktu różnych form relatywizacji życia, tzn. że życie jako życie, w tym także Życie Pana Boga, życie aniołów i życie ludzi „rozwodniło się” w umysłach, względnie w świadomości wielu Polaków. Aplikowanie dawno już obalonej zarówno w naukach przyrodniczych, humanistycznych, jak i teologicznych teorii ewolucji Karola Darwina jest prawie nienaruszalnie głoszone i tym samym promowane w polskiej edukacji szeroko pojętej: od najmłodszych lat aż po „wykształcenie akademickie”. To zatruwa wartość, wielkość, głębię, horyzonty i świętość życia każdego człowieka jako osoby, niezależnie od jej zdrowia fizycznego i psychicznego, niezależnie od stanu jej ducha i serca, niezależnie od pochodzenia narodowego i wykształcenia, a nawet niezależnie od wyznawanej religii czy światopoglądu.

Ten proces zatruwania życia Polaków jest tak dalece posunięty, że przeciętny Polak nie wie już więcej, czym jest jego życie w istocie. To skutkuje tym, że de facto taki człowiek nie wie dokładnie, czym jest zbrodnia, czym jest śmierć. Bo tę wiedzę posiada człowiek tylko wtedy, gdy zasadniczo rozumie, czym jest życie jako życie, bo tylko wtedy może zgodnie z prawdą zrozumieć śmierć jako radykalną negację życia, jako przemienianie życia człowieka w jego niebyt!

Potęgowanie się nieprawości w naszych czasach: „Nowe perspektywy otwarte przez postęp nauki i techniki dają początek nowym formom zamachów na godność ludzkiej istoty”, „aprobowanych” przez niektórych ludzi – także przez „państwa” – oraz finansowanych przez narodową „służbę zdrowia” (Jan Paweł II)

Nasz Wielki i jakże naszym pokoleniom Polaków bliski sercu Apostoł życia dostrzega przybieranie na sile ducha nieprawości w dziedzinie ochrony życia każdego człowieka, który to duch jako upadły „wprzęga” w tę maszynerię uśmiercania niewinnych i bezbronnych obiektywnie świetne osiągnięcia techniki: „Niestety, te niepokojące zjawiska bynajmniej nie zanikają, przeciwnie, ich zasięg staje się raczej coraz szerszy: nowe perspektywy otwarte przez postęp nauki i techniki dają początek nowym formom zamachów na godność ludzkiej istoty, jednocześnie zaś kształtuje się i utrwala nowa sytuacja kulturowa, w której przestępstwa przeciw życiu zyskują aspekt dotąd nieznany i – rzec można – jeszcze bardziej niegodziwy, wzbudzając głęboki niepokój; znaczna część opinii publicznej usprawiedliwia przestępstwa przeciw życiu w imię prawa do indywidualnej wolności i wychodząc z tej przesłanki, domaga się nie tylko ich niekaralności, ale wręcz aprobaty państwa dla nich, aby móc ich dokonywać z całkowitą swobodą, a nawet korzystając z bezpłatnej pomocy służby zdrowia”.

Jakże upadły musi być rozum niektórych Polaków, którzy społecznie usprawiedliwiają aborcję, prawnie ją legalizują w naszym Państwie, żądają niekaralności i jeszcze na dodatek, żeby było jeszcze tragiczniej, z pieniędzy polskiej służby zdrowia, czyli z kieszeni Narodu Polskiego finansują te poszczególne akty zbrodni na najbardziej bezbronnych Polakach! W tym wyraża się nasza narodowa tragedia tych dni, w których z jednej strony przeżywamy 100. rocznicę świętowania odzyskania Niepodległości państwowej, a z drugiej strony poruszamy się na granicy absurdu irracjonalności, nierozumności w ogóle, nieprawości, zniewolenia przez obce ideologie (Polska jako Polska nigdy przed negacją nienarodzonych w komunistycznym ZSRS, w III Rzeszy Niemieckiej i w socrealistycznej PRL nie była ani jako Naród, ani jako Państwo przeciwko życiu ludzkiemu nienarodzonemu jako Boskiemu darowi) i jakiegoś trudnego do opisania bezsensu istnienia polskości w tej sprzecznej w sobie postaci. Jak opiewać majestat naszego Państwa, które obiektywnie, tj. ze swej wewnętrznej natury, jest dobrem, ale które dla tysięcy niewinnych Polaków jest faktycznie katem?

Czyż nie nadszedł czas na duchowe przebudzenie ze śpiączki, marazmu prawnomoralnego i jakiejś zatrważającej hipnozy złego ducha – do życia w pełni duchowomaterialnej z naszym Boskim Stwórcą Polski, Panem Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, aniołami, ludźmi oraz życia w relacji z dobrze i po chrześcijańsku, a nie w antyduchu ideologii ekoterroryzmu pojętym światem zwierząt i roślin, aby służyły nam, Polakom, ku zbudowaniu Polski mądrej, prawej, dostatniej i tym samym prawdziwie, a nie tylko słownie i iluzorycznie w pierwszorzędnej sprawie człowieka sprawiedliwej?


ZA TYDZIEŃ, w soboTę, 19 maja kolejna część artykułu ks. prof. Tadeusza Guza.

KS. PROF.TADEUSZ GUZ