• Niedziela, 19 sierpnia 2018

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

Ciężka sesja Kubicy

Piątek, 11 maja 2018 (21:51)

Już po kilku zakrętach zorientowałem się, że ta sesja będzie trudna, więc sentyment szybko minął – przyznał Robert Kubica po dzisiejszym oficjalnym treningu przed Grand Prix Hiszpanii Formuły 1.

Piątek był dla Kubicy czasem szczególnym, bo w oficjalnej sesji treningowej przed weekendem Grand Prix nie brał udziału od… 2738 dni. Jego fantastycznie rozwijającą się karierę („Kto wie, być może dziś Robert byłby jednym z najbardziej utytułowanych kierowców wszech czasów” – przyznał niedawno Hiszpan Fernando Alonso) przerwał dramatyczny wypadek w rajdzie w Ligurii. Miast o trofea, musiał walczyć o życie, a potem sprawność. Przez lata wydawało się, że marzenia o powrocie do ścigania w Formule 1 są czymś nierealnym, mrzonką, ale dzięki swej niewiarygodnej pracy i charakterowi Kubica wrócił. Wyścigowy świat jego historią pasjonuje się do dziś, czego wyrazem było gigantyczne zainteresowanie, jakie wzbudził na torze pod Barceloną. To na niego były dziś skierowane kamery, to o nim wszyscy mówili. Rywale z toru, konkurencyjne zespoły, władze F1.

Kubica się uśmiechał, ale przede wszystkim pracował, bo miał dziś do wykonania konkretne zadania. Williams, zespół, w którym pełni rolę trzeciego kierowcy, po fatalnym początku sezonu próbuje wrócić na właściwe tory, nieustannie w bolidzie coś poprawia, udoskonala, a właśnie do Hiszpanii przyjechał z najbardziej bogatym pakietem nowinek. Robert miał je sprawdzić w boju, miał zdać relację ze swoich wrażeń, pomysłów, wyciągnąć wnioski. Stąd czasy, jakie osiągał, całkowicie schodziły na dalszy plan. Jego najlepszy (1.21,510 min) był zarazem 19. w stawce. Lepszy tylko od kolegi z teamu, Lance'a Strolla (1.22,756). Kanadyjczyk na dodatek na pół godziny przed końcem sesji wypadł z toru i nie był już w stanie jazdy kontynuować.

– Auto prowadziło się trudniej niż źle, balans był najgorszy w sezonie, co potwierdził Lance. Musieliśmy jednak zostać przy takich ustawieniach, by przetestować pewne nowinki aerodynamiczne. W ciężkich warunkach, z takim autem udało się jednak sporo rzeczy zrobić, przez co jestem zadowolony. Tu nie ma cudów, poprawek nie da się przygotować w jeden dzień, zwykle wymagają one miesięcy pracy – skomentował Kubica, przypominając, że dzisiejsza sesja była dla niego pierwszą oficjalną od treningu przez wyścigiem o GP Abu Zabi w 2010 roku. – Przez to nie brakowało emocji, ale sentyment minął po kilku zakrętach, gdy przekonałem się, że ta sesja będzie bardzo trudna – przyznał.

Kubica w bolidzie ponownie zasiądzie w środę, podczas oficjalnych testów, na razie musiał oddać kierownicę Rosjaninowi Siergiejowi Sirotkinowi. – Na pewno nie są to dla mnie najłatwiejsze chwile, ale nauczyłem się cieszyć tymi chwilami, które dają mi radość. Zresztą od początku, gdy związałem się z Williamsem, wiedziałem, na co się piszę i jakie będą warunki – powiedział.

Brytyjski team na razie jest największym rozczarowaniem obecnego sezonu mistrzostw świata. Sirotkin jeszcze nie zdobył punktu, Stroll pierwsze w ostatniej eliminacji, w Baku. – To nie jest łatwy dla nas czas, ale musimy trzymać się razem. Jeśli uda się poprawić wyniki, wszyscy będziemy odczuwali wielką satysfakcję – podkreślił Kubica.

Grand Prix Hiszpanii odbędzie się w niedzielę, pojadą w nim oczywiście Stroll i Sirotkin.

Piotr Skrobisz