Burza wokół Lewandowskiego
Poniedziałek, 7 maja 2018 (21:47)Czy zachowanie Roberta Lewandowskiego wobec trenera Juppa Heynckesa było niefortunnym zdarzeniem czy przemyślaną grą, która miała do niego zrazić obecnego pracodawcę, dowiemy się za kilka tygodni, gdy rozstrzygać się będzie najbliższa przyszłość napastnika Bayernu Monachium.
Lewandowski znajduje się obecnie w nowej dla siebie sytuacji. Cały czas pozostaje w centrum uwagi, lecz tym razem nie z powodu strzelanych bramek, czy budzących wielkie emocje transferowych spekulacji. Polak gole strzela, owszem, lecz głównie na krajowym podwórku. W obecnym sezonie zgromadził ich na koncie 29, ma w kieszeni koronę króla strzelców i niewiele mu brakuje, by ponownie dobić do granicy 30 goli. Granicy ważnej, wymownej i symbolicznej, jeśli chodzi o Bundesligę.
„Lewy” zaciął się natomiast w Lidze Mistrzów, rozgrywkach, na które Bawarczycy kładli szczególny nacisk. Nie trafił ani razu w półfinałowej rywalizacji z Realem Madryt, przez co przedłużył swą strzelecką „niemoc” do pięciu spotkań z rzędu. Tak długiej serii meczów bez gola na koncie w Champions League od chwili, gdy zaczęto go stawiać na równi z największymi tuzami futbolu, jeszcze nie miał. Co gorsza, towarzyszyły jej domysły i przypuszczenia, w których przodowała część niemieckich mediów – być może zresztą słusznie. Według nich, czemu miały dowodzić głosy ekspertów, byłych gwiazd Bundesligi, Lewandowski od jakiegoś czasu myślami błądzi gdzie indziej, bywa apatyczny na treningach, a wszystko to ma związek z jego planami transferowymi. Konkretnie – przeprowadzką do Madrytu. Takie głosy, spekulacje nasiliły się, gdy zmienił menedżera, co dla wielu było jasnym znakiem, że chce wykorzystać ostatni moment na zmianę barw klubowych. Cóż, Polak wie doskonale, że jeśli ma kiedyś trafić do Realu, to tego lata. Kolejnego będzie już za późno.
Lewandowskiemu do tej pory nie można było jednak zarzucić niesportowego czy odbiegającego od standardów zachowania. Dookoła niego można było plotkować czy spekulować, on zawsze robił to, co do niego należało. Dlatego tak wielkim zaskoczeniem czy nawet szokiem była sytuacja z soboty, gdy w 77. minucie meczu Bayernu z FC Koeln Jupp Heynckes postanowił ściągnąć go z boiska. Polak decyzją trenera poczuł się wyraźnie zdenerwowany, gdy przeszedł obok niego, nie podał mu ręki, a następnie uderzył butelką wody o ziemię. Heynckes chwilę potem udzielił mu reprymendy, a oficjalnie komentując, wyraził zrozumienie dla piłkarza, choć przypomniał mu jego miejsce w szyku. – Też byłem napastnikiem, a napastnicy są egoistyczni, chcą strzelać jak najwięcej bramek. To oczywiste, że Robert był niezadowolony ze zmiany, ale tylko jedna osoba decyduje o tym, kto schodzi i kto wchodzi na boisko. Ja – powiedział legendarny szkoleniowiec, cieszący się w Monachium szczególnym szacunkiem i uznaniem.
Sobotnie zdarzenie wywołało lawinę komentarzy, w zdecydowanej większości nieprzychylnych piłkarzowi, czemu trudno się zresztą dziwić. Jedni uważali, że złość Lewandowskiego była spowodowana ogromnym pragnieniem dobicia do granicy 30 bramek (brakuje mu jednej). W całej historii Bundesligi tylko jeden jedyny Gerd Mueller trzy kolejne sezony kończył z 30 lub więcej golami na koncie. Lewandowski może jego niewiarygodny wyczyn wyrównać, lecz potrzebuje jednej bramki. Polak mógł czuć, że przeciw kolończykom jeszcze trafi, stąd jego reakcja, gdy zobaczył swój numer wywołany do zmiany.
Ale są i tacy, i jest ich wielu, którzy uważają, że nasz reprezentant działał z premedytacją, że chce zrazić do siebie monachijczyków, by ci wreszcie się ugięli i pozwolili mu odejść do Realu. Władze Bayernu od kilku miesięcy reagują alergicznie na transferowe plotki, podkreślając stanowczo, że Lewandowski ma ważny kontrakt i za żadne pieniądze nie sprzedadzą go do innego klubu. Także teraz, po sobotnich zdarzeniach, dyrektor sportowy bawarskiego klubu Hasan Salihamidzic, przekonywał, że „wszyscy sobie wszystko wyjaśnili”, ale po raz pierwszy pojawiły się słyszalne i mocne głosy sugerujące, że przygoda „Lewego” z Bayernem dobiega powoli końca albo dobiegać powinna. – Lewandowskiemu brakuje krytycznego spojrzenia na samego siebie, nie okazuje szacunku drużynie i trenerowi. Klub musi się zastanowić, czy na pewno chce go dalej mieć u siebie – grzmiał słynny przed laty piłkarz monachijczyków, Paul Breitner.
Lewandowskiego wiąże z Bayernem kontrakt ważny do końca sezonu 2020/21. Na jego mocy jest obecnie najlepiej opłacanym piłkarzem Bundesligi.
Piotr Skrobisz