• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Moderowana agresja

Środa, 2 stycznia 2013 (02:14)

Agresywne, odzierające z godności, pełne nienawiści i dalece naruszające dobra osobiste, a przede wszystkim jawnie antyklerykalne wpisy pod artykułami dotyczącymi ojca Tadeusza Rydzyka dla właścicieli portalu „Gazety Wyborczej” to norma.

Absolutna bierność moderatorów forów i administratorów stron, zdaniem medioznawców, może być traktowana jako naruszenie prawa. W sytuacji, gdy minister Michał Boni deklaruje gotowość do recenzowania kazań w ramach walki z mową nienawiści, zaskakuje całkowite przyzwolenie i obojętność na rzeczywiste jej akty. Czy minister administracji i cyfryzacji nie zareagowałby, gdyby nazywano go złodziejem, oszustem czy gangsterem?

To i tak są „najłagodniejsze” słowa, które znalazły się pod artykułem na portalu Wyborcza.pl będącym kolejnym atakiem wymierzonym w dyrektora Radia Maryja.

W tendencyjnym tekście w drwiącym stylu i w zmanipulowany sposób cytuje się powyrywane z kontekstu słowa o. Tadeusza Rydzyka. Bardzo poważna sprawa, którą poruszył w swoim oświadczeniu, czyli kwestia zagrożeń płynących z ograniczania wolnym mediom dostępu do cyfrowego multipleksu, sprawa, która budzi sprzeciw Kościoła i społeczeństwa, przez redaktorów „Gazety Wyborczej” jest błahym pretekstem do kolejnego, bezpardonowego ataku na duchownego.

Oczywiście, pod artykułem każdy użytkownik portalu ma możliwość odnieść się do tez w nim zawartych. Co zatem znajdujemy wśród „obiektywnych” i postępowych wpisów? Stek oszczerstw, rynsztokowych epitetów szkalujących dobre imię kapłana, agresywnych, nawołujących do nienawiści odezw i urągających ludzkiej godności i przyzwoitości ataków, których samo przywoływanie jest czymś dalece niestosownym. Tak prezentuje się dyskusja moderowana przez redaktorów portalu Agory.

Wpisy kolejną dobę spokojnie egzystują na stronie, nikt ich nie kontroluje, nie usuwa, jakby celowo zachęcano do następnych ataków. Czy moderatorzy nie mylą przypadkiem wolności słowa ze swobodą do karygodnego obrażania? Czy rzekoma walka z mową nienawiści nie dotyczy osób odpowiedzialnych za jakość dyskusji internetowych? Przyzwoleniem na takie akty nie wyeliminuje się zjawiska, o którym tyle ostatnio słyszymy. Rzeczywista walka z nim ani rządzących, ani prorządowych mediów nie interesuje, skoro cały czas na różnego typu portalach mamy do czynienia z agresywnymi i wulgarnymi komentarzami, najczęściej pod adresem ludzi Kościoła.

Wolna amerykanka

Doktor Hanna Karp, medioznawca z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, mówi wprost: werbalne ataki na forach internetowych na ojca Tadeusza Rydzyka wynikają z przyzwolenia moderatorów portali, które mniej lub bardziej świadomie prowokuje odbiorców i podsyca niesłychaną agresję nie tylko wobec kapłana katolickiego, ale przede wszystkim człowieka.

– Radio Maryja w sposób wulgarny i przekraczający dopuszczalne granice krytyki atakowane jest w dominujących mediach, choćby poprzez wyrwane z kontekstu cytaty wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka. Od lat moderowany jest blog, pełen cynicznych wpisów, na którym użytkownicy internetu mogą swobodnie obrażać założyciela Radia Maryja. Zarówno na tym blogu, jak i na portalu „Gazety Wyborczej” panuje sytuacja, jakby nikt nie odpowiadał za treści tam zamieszczane – ocenia nasza rozmówczyni.

Jak zauważa ekspert, Radio Maryja od początku istnienia jest wykluczane z szerokiego poważnego dyskursu publicznego.

– Atmosfera wokół niego to od lat nieustający czarny PR, to nieustanne obrażanie, wykpiwanie, szydzenie i bezpodstawne ataki. W niektórych mediach panuje przyzwolenie na tworzenie takiego klimatu wokół Radia oraz jego słuchaczy i pracowników – tłumaczy dr Hanna Karp.

Dodaje, że są liczne sygnały, iż z blogu gazety komentarze merytoryczne znikają, przez co dominują wpisy wulgarne. Można odnieść również wrażenie, że moderatorom czy administratorom tych portali i forów odpowiada budowanie takiej atmosfery wokół Radia Maryja, a postawioną w artykule tezę można odebrać jako prowokację.

– Bardzo dobrym komentarzem do sprawy, o której mówimy, są słowa prefekta Kongregacji Nauki Wiary, który w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” powiedział, że to, jak dziś nazywani są przez niektórych polskich parlamentarzystów polscy biskupi („złodziejami” i „terrorystami”), przywołuje na myśl nienawiść do kapłanów prezentowaną w przeszłości przez Sowietów. Te określenia powinny rodzić jawny sprzeciw, również na gruncie prawnym, ponieważ zwerbalizowana i skondensowana nienawiść do Kościoła i kapłanów o charakterze jawnym, płynąca ze strony liderów partii i jej członków, a także publicystów i wielkich wydawnictw jest bardzo niebezpieczna. Bo jak zauważa ks. abp Gerhard L. Mueller, nie chodzi tu o ataki fizyczne sensu stricto, ale o prześladowanie, które nazywa prześladowaniem duchowym – komentuje medioznawca.

W ocenie dr Hanny Karp, potrzebujemy szerokiej debaty na temat sposobów reagowania na owe prześladowania. Osoby czy podmioty poddane bezwzględnym atakom winny, jej zdaniem, zacząć reagować, choć nie jest to łatwe.

– Katolicy w mediach nie mogą jednak dłużej być obojętni wobec tak zmasowanej fali nienawiści. Zwłaszcza że proces ten jest inicjowany z góry, z ośrodków pragnących nadawać ton elitom intelektualno-politycznym w kraju. Ataki na ojca Tadeusza Rydzyka także wpisują się w historyczną falę bezpardonowej walki z Kościołem, jeszcze z czasów totalitarnej, komunistycznej przemocy wobec chrześcijan – dodaje.

Bez wątpienia agresywne wpisy anonimowych użytkowników to tylko jeden z elementów tej walki. Nie jest jednak tak, że absolutnie nie ma możliwości zmiany obecnej sytuacji. Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” medioznawca, w świetle obowiązującego prawa za treści portali odpowiadają właściciele i ich moderatorzy, którzy powinni reagować w momencie, gdy na forum pojawiają się groźby karalne czy naruszające godność i dobra osobiste. Wpisy pod artykułami zamieszczanymi na portalu „Gazety Wyborczej” nie mają nic wspólnego z merytoryczną polemiką.

– Czy osoby odpowiedzialne za to robią cokolwiek, aby to zmienić? Nic o tym nie wiadomo. Tak buduje się atmosferę nienawiści i psychozy wokół całego Kościoła i jego przedstawicieli – podsumowuje dr Hanna Karp.

Paulina Gajkowska