Sędziowie przeciw
Środa, 2 stycznia 2013 (02:07)Aż kilkanaście procent sędziów likwidowanych sądów chciało odejść w stan spoczynku. Nie zgodził się resort sprawiedliwości.
Kilkudziesięciu sędziów odwołało się od decyzji o przeniesieniu do innych sądów. Sprawy będzie rozpatrywał Sąd Najwyższy. – 77 sędziów złożyło wnioski o przeniesienie w stan spoczynku. Dotychczas 69 wniosków nie uwzględniono, pozostałe są rozpoznawane – mówi Joanna Dębek, naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości. Do Krajowej Rady Sądownictwa wpłynęło 15 tego typu wniosków.
– Rada analizuje pod kątem prawnym, czy na tym etapie powinniśmy te wnioski rozpoznawać, czy przesłać je do ministra, na którego wniosek następowałoby przeniesienie w stan spoczynku – wyjaśnia sędzia Waldemar Żurek z KRS. Rada ma się zająć tym problemem w pierwszej połowie stycznia.
Sędziowie powoływali się na zapis w przepisach przewidujący możliwość przejścia w stan spoczynku „w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych” oraz podobny zapis w Konstytucji. Jednak resort sprawiedliwości podkreślał, że w związku z reorganizacją sądów nie ma podstaw do przechodzenia sędziów w stan spoczynku.
Zgodnie z rozporządzeniem podpisanym w październiku przez Jarosława Gowina, 1 stycznia 2013 r. 79 najmniejszych sądów rejonowych w Polsce zostało przekształconych w wydziały zamiejscowe – cywilny, karny, rodzinny i nieletnich oraz ksiąg wieczystych – sąsiednich sądów.
W sądach tych orzeka łącznie 543 sędziów. Decyzję o przeniesieniu ich do sąsiednich ośrodków wręczono im jeszcze w grudniu. Kilkudziesięciu z nich odwołało się do ministerstwa. – Odwołania będą przekazywane niezwłocznie do Sądu Najwyższego, który je rozpatrzy – zapewnia wiceminister sprawiedliwości Wojciech Hajduk.
Nie wiadomo, jaka będzie sytuacja pracowników administracyjnych zlikwidowanych placówek. – Zniesienie sądu z jednoczesnym utworzeniem w jego miejsce wydziałów zamiejscowych skutkuje przejściem całego zakładu pracy w rozumieniu art. 231 kodeksu pracy. Co do zasady pracownicy znoszonych sądów staną się z dniem 1 stycznia 2013 r. z mocy prawa pracownikami sądów, które przejmą do swojej właściwości rozpoznawanie spraw z obszarów sądów znoszonych. Przejęcie to nastąpi niezależnie od woli pracodawców i pracowników zatrudnionych w przejmowanych jednostkach – wyjaśnia uwarunkowania prawne Dębek.
Jak dodaje, dalszy los tych pracowników będzie zależał od ich nowych przełożonych. – Z dniem 1 stycznia 2013 r. prezesi sądów/dyrektorzy sądów zobowiązani będą dostosować nową poszerzoną obsadę kadrową sądu do struktury sądu, w tym zaproponować nowe warunki pracy i płacy pracownikom, jeżeli zajdzie taka konieczność – zaznacza naczelnik.
Sędziowie z obawami oczekują na zmiany. – Przyszłość jest niewiadomą, bo nie wiemy, co będzie dalej – mówił w ostatnich dniach grudnia prezes Sądu Rejonowego w Działdowie Tadeusz Witkowski. Od stycznia został włączony do sądu w Mławie, gdzie trafi też dwoje z dziewięciu sędziów.
Wyrażane są opinie, że tzw. reorganizacja to wstęp do likwidacji placówek. – W rozporządzeniu o zniesieniu sądów mowa jest o tym, że wydziały zamiejscowe będą monitorowane. Podejrzewam więc, że za dwa czy cztery lata wydziały te będą likwidowane. Można przypuszczać, że wtedy nie będzie już takiego oporu społecznego – ocenia Katarzyna Kałwak, dotychczasowy prezes sądu w Oleśnie, włączonego teraz do Kluczborka. Przytacza opinie ludzi, którzy nie rozumieją sensu reformy. – Pytają, po co te zmiany, skoro podobno nic ma się nie zmienić – dodaje.
W niektórych sądach „zreorganizowanych” w minionym roku przeprowadzono remonty i modernizacje, jak np. w sądzie w Janowie Lubelskim włączonym do sądu w Biłgoraju. Modernizacja budynku dokonana z ministerialnych środków kosztowała 534 tys. złotych.
Nowi przełożeni nie ukrywają, że dojdzie do zmian w admini-stracji. – Najwięcej zmian będzie w oddziałach administracyjnych i finansowych. One są w toku, idą według przyjętego planu – tłumaczy Marzena Goleń, prezes Sądu Rejonowego w Kraśniku (Lubelskie), który wchłonie sąd w Opolu Lubelskim.
– Reorganizacja oznacza, że przybędzie dużo pracy w oddziałach finansowym i administracyjnym w sądzie w Kraśniku. Tu nie ma rezerw, oczekuję wzmocnienia kadrowego, ale decyzje jeszcze nie zapadły. W Opolu chciałabym pozostawienia punktu kasowego i jednej osoby z administracji, która byłaby łącznikiem z sądem w Kraśniku. To też jeszcze nie zostało postanowione. Myślę, że rozstrzygnie się w styczniu – dodaje Goleń.
Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach (Podlaskie) Marcin Walczuk, w zlikwidowanym sądzie w Sejnach nie będzie księgowości, kadr i kasy, pozostanie zaś biuro podawcze.
Jak ocenia sędzia Mariusz Swatowski, jeszcze kilka dni temu prezes Sądu Rejonowego w Kamieniu Pomorskim (Zachodniopomorskie), który został włączony do sądu w Świnoujściu, trudno mu dostrzec pozytywy zmian zafundowanych przez resort sprawiedliwości.
Likwidacja sądu nie jest zmianą nazwy sądu, ale jego likwidacją i wcieleniem obszaru właściwości do innego sądu. Nie spowoduje przyspieszenia rozpoznawania spraw, a wręcz przeciwnie – stwierdza sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. – Zlekceważono w ten sposób potrzeby lokalnych społeczności, które były zadowolone ze sprawnie funkcjonujących sądów na ich terenie. Ta reforma bez wątpienia spowoduje, że czas oczekiwania na rozprawę dla obywateli z obszaru likwidowanych sądów się wydłuży – dodaje.
Zenon Baranowski