Czeka nas kolejny podatek?
Czwartek, 26 kwietnia 2018 (15:42)W Brukseli trwają prace nad nowym legislacyjnym rozwiązaniem, którego jedynym skutkiem będzie wzmocnienie politycznej i ekonomicznej hegemonii Niemiec w Unii Europejskiej.
Opłata uderzyłaby nie tylko w blogerów czy mniejszych wydawców, ale również w operatorów wyszukiwarek internetowych. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę pozycję niemieckich koncernów prasowych na europejskim rynku, nietrudno o identyfikację największego, jeśli nie jedynego realnego beneficjenta takiego rozwiązania.
Sprawa ma jednak wymiar nie tylko gospodarczy. Podatek wzmocni bowiem pozycję dużych podmiotów, czyli – mówiąc wprost – politycznego mainstreamu, którego medialną dominację dopiero co udało nam się w Polsce osłabić.
Jest to zatem walka nie tylko o pieniądze, ale także – a może przede wszystkim – o wolność słowa, o swobodę działania w internecie, o pluralizm w debacie publicznej.
Dziwić w całej sprawie mogą dwie rzeczy. Po pierwsze, zachłanność koncernów, które dzięki linkom odsyłającym do ich stron i tak osiągają lepsze wyniki czytelnictwa, które z kolei przekładają się na dodatkowe dochody z reklam. Po drugie, pasywność rządów poszczególnych krajów. Czy politycy w innych niż Berlin stolicach czekają, aż po ulicach europejskich miast rozleją się protesty jak przeciw ACTA w styczniu 2012 roku? Sprawa jest wcale nie mniej bulwersująca.