• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Dla kogo tytuł?

Wtorek, 17 kwietnia 2018 (20:42)

Po 31. kolejce piłkarskiej ekstraklasy, pierwszej po podziale tabeli na grupy mistrzowską i spadkową, wiemy, że... coraz mniej wiemy, przynajmniej w kwestii walki o tytuł. Główni kandydaci ponieśli bowiem solidarne porażki, wszyscy przed własną publicznością.

To była jedna z najbardziej sensacyjnych kolejek w całym obecnym sezonie. Zaczęła się od szokującej wpadki Lecha Poznań, który po czterech kolejnych zwycięstwach wyrósł na głównego faworyta walki o tytuł. Trener Nenad Bjelica już nawet nie ukrywał, co interesuje jego drużynę, z jakim celem wychodzi na boisko, a tu „Kolejorza” powstrzymała Korona, bardziej myśląca o Pucharze Polski niż o ligowej rywalizacji. Poznaniacy walczyli, mieli swoje szanse (nawet rzut karny), jednak, co podkreślił ich szkoleniowiec, czasami zdarzają się mecze, w których potrzebują ośmiu okazji, by coś strzelić. Tym razem mieli najwyraźniej siedem…

Wydawało się, że ta porażka będzie miała konsekwencje, że Lech straci fotel lidera, szczególnie że Jagiellonia i Legia też miały zagrać na własnych stadionach. Nic z tego, bo one też przegrały! Jagiellonia potwierdziła, że dotknął ją kryzys. Zaskakujący, bo jego początków należy doszukiwać się w wygranym spotkaniu na Łazienkowskiej, kiedy to nad grą „Jagi” rozpływała się połowa Polski. Tymczasem od tego meczu drużyna dużo częściej przegrywa, niż wygrywa i marnuje szanse na historyczny wynik. Z Górnikiem przegrała zasłużenie.

Legia… Cóż, gdyby była skuteczniejsza, mogła strzelić Zagłębiu cztery gole, ale mogła też cztery stracić. Nie strzeliła żadnego, straciła jednego, przegrała. Znowu. Trener Romeo Jozak po wszystkim chwalił podopiecznych za zaangażowanie, serce, pasję, walkę, energię i… otrzymał wymówienie z pracy. Czy kolejna zaskakująca decyzja, jaka zapadła przy Łazienkowskiej, przyniesie efekt w postaci przełamania? Zobaczymy, na razie drużyna poniosła 11. porażkę w sezonie, co jest liczbą szokującą.

Wielka trójka miała po tej serii patrzeć na rywali z wysokości i przygotowywać się do decydującego wyścigu o tytuł. Na razie przypomina on jednak wyścig ślimaków, w którym nie sposób niczego przewidzieć, bo wszystkich uczestników dopadła niemoc i apatia.

Czy ktoś na tym skorzysta? Górnik i Wisła Płock zbliżyły się do Lecha na dystans pięciu punktów, więc teoretycznie szans odbierać im nie sposób. Płocczanie mogli być nawet bliżej, ale tylko zremisowali z imienniczką z Krakowa. Poniedziałkowy mecz był z pewnością najlepszym w tej kolejce. Nie brakowało w nim bowiem efektownych i szybkich akcji, emocji, zwrotów, obie drużyny do samego końca walczyły o pełną pulę. W zasadzie to po tej kolejce wszystkie osiem drużyn z grupy mistrzowskiej ma jeszcze o co grać, bo nawet ósma „Biała Gwiazda” teoretycznie może jeszcze wylądować na czwartej pozycji, która może dać przepustkę do europejskich pucharów.

Pewne sprawy wyklarowały się natomiast w grupie spadkowej. Spokojnie może już spać Cracovia, ona na pewno do 1. ligi nie spadnie. Coraz trudniejsze staje się natomiast położenie drużyn grających na co dzień w Niecieczy: Bruk-Betu oraz Sandecji Nowy Sącz. Ta ostatnia ekipa przegrała we Wrocławiu, co oznacza, że nie przerwała niemocy trwającej od września (wtedy odniosła ostatnie zwycięstwo). Bruk-Bet uległ Pogoni.

Wyniki:

Grupa mistrzowska: Lech Poznań – Korona Kielce 0:1 (0:1). Sanel Kapidzic (35.); Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:2 (0:0). Karol Świderski (89.) – Igor Angulo (81, 85); Legia Warszawa – KGHM Zagłębie Lubin 0:1 (0:0). Filip Starzyński (63.); Wisła Płock – Wisła Kraków 2:2 (1:2). Alan Uryga (24. – głową), Tomasz Cywka (46. – samobójcza) – Jakub Bartkowski (12.), Tibor Halilovic (32.).

Grupa spadkowa: Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 1:2 (1:2). Mateusz Szwoch (9. – karny) – Steven Vitoria (22. – głową), Flavio Paixao (43. – głową); Cracovia Kraków – Piast Gliwice 2:1 (1:0). Milan Dimun (44.), Krzysztof Piątek (66.) – Sasa Zivec (59.); Śląsk Wrocław – Sandecja Nowy Sącz 1:0 (1:0). Mateusz Cholewiak (1.); Pogoń Szczecin – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:0 (0:0). Adam Buksa (51. – głową, 55. – głową).

 

 

Piotr Skrobisz