• Piątek, 14 grudnia 2018

    imieniny: Alfreda, Jana, Izydora

Dom Miłosierdzia Bożego

Niedziela, 8 kwietnia 2018 (20:09)

Niektórzy przyjeżdżają tylko na kilka godzin, żeby pomodlić się tu, gdzie żyła święta. Potem często wracają – drugi, trzeci i kolejny raz, bo mówią: to jest wyjątkowe miejsce, tutaj czuje się jej obecność, Heleny Kowalskiej. 

Rodzice dziękują za dar potomstwa, zagubieni – za niepojętą dla nich samych łaskę przemiany: spowiedź, powrót do życia sakramentalnego – niekiedy po dziesiątkach lat oddalenia od Kościoła. Wszyscy – za odkrycie Miłosierdzia Bożego, które ma twarz Jezusa Zmartwychwstałego.

Mały pokoik na piętrze modrzewiowego domu. Skromnie umeblowany: żelazne łóżko, przybory do mycia. – Tu był prawdopodobnie pokój Helenki – mówi siostra oprowadzająca grupę zwiedzających. Na pewno ślady jej obecności zatrzymały ściany tego domu, który od 1905 roku trwa w niezmienionej postaci. Drewniana podłoga, okna z mosiężnymi okuciami, kaflowe piece pamiętają 19-letnią dziewczynę – opiekunkę dzieci Samuela i Aldony Lipszyców. Stąd wyjechała do Warszawy, do klasztoru Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Żytniej, gdzie Helena Kowalska stała się Siostrą Faustyną.

„Pragnę, aby cały świat poznał miłosierdzie moje”

Kiedy w 2011 roku Dom św. Faustyny, po uroczystym poświęceniu przez ks. kard. Roberta Saraha otwierał swoje podwoje dla pielgrzymów i gości, mało kto nawet z mieszkańców Ostrówka pamiętał pobyt w tej miejscowości Heleny Kowalskiej.

Był lipiec 1924 roku. Przyjechała tu z Łodzi, „w jednej sukni, bez niczego”, jak pisała w „Dzienniczku”, przynaglona przez Jezusa, który ukazał się jej umęczony, pokryty ranami, pytając z wyrzutem: „Jak długo mnie zwodzić będziesz?”. Helena odebrała to jako zaproszenie do życia konsekrowanego. Nie mając środków na wyprawę, konieczną wówczas do wstąpienia do klasztoru, za radą proboszcza parafii św. Jakuba podjęła pracę jako pomoc domowa w dobrze znanej mu rodzinie Lipszyców.

W Ostrówku, zajmując się pięciorgiem dzieci (potem jeszcze urodziło się dwoje) właścicieli rozległej posiadłości, spędziła ostatnie miesiące świeckiego życia. Zaskarbiła sobie miłość i życzliwość domowników jako dobra, pobożna i pogodna dziewczyna z rudym warkoczem. Taką Helenkę można zobaczyć na obrazie w kaplicy namalowanym kilka lat temu przez Ewę Mikę.

Dziś dawny „Dziecinny Dwór” znów tętni życiem, ale inaczej: przyciąga ludzi pragnących spotkać Jezusa Miłosiernego, dać się porwać Jego miłości i zaprosić do swojej codzienności.

Właśnie przyjechała grupa dzieci z opiekunami. Wizyta u Helenki Kowalskiej rozpoczyna się od modlitwy w oratorium, gdzie obecny jest Pan tego domu – Jezus Miłosierny, w obrazie namalowanym w 1934 roku ściśle według wskazówek Siostry Faustyny przez Eugeniusza Kazimirowskiego w Wilnie. Pozował do niego błogosławiony ks. Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy mistyczki.

– Kiedy rozmawiamy o obrazie Jezusa Miłosiernego, zapraszam dzieci, by popatrzyły na poszczególne fragmenty świętego wizerunku. „Jak Jezus na ciebie patrzy? Co chce ci powiedzieć, gdy unosi prawą rękę?”. Przez taki dialog Jezus staje się bliższy. A gdy pod koniec zapraszamy, by dzieci podeszły do obrazu i poprzez dotyk Jego Serca czy ręki zawierzyły się Jezusowi, Jego miłości, widzę, jak to głęboko przeżywają. Tak samo dorośli – odchodzą ze łzami w oczach – dzieli się siostra Weronika Zajkowska, przełożona wspólnoty Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego w Ostrówku, zgromadzenia, które opiekuje się Domem Siostry Faustyny.

Popularne Faustynki prowadzą w Polsce i za granicą różne dzieła: przedszkola, domy ochrony poczętego życia, hospicja, katechizują. A w Ostrówku… przyjmują gości.

– Prowadzenie tej placówki jest bardzo w naszym charyzmacie, ponieważ charyzmatem naszego zgromadzenia jest – tak jak pragnął Jezus – wielbić, głosić i wypraszać Boże Miłosierdzie. My tutaj możemy głosić Boże Miłosierdzie i razem z ludźmi modlić się o Boże Miłosierdzie. Kiedy przyjeżdżają różnego rodzaju grupy – dzieci, młodzież, dorośli, owszem, opowiadamy o tym miejscu, o Siostrze Faustynie, ale zawsze o Jezusie Miłosiernym – tłumaczy s. Weronika.

Do Ostrówka najwięcej przybywa grup i pielgrzymek zorganizowanych: ministranci, bielanki, młodzież przygotowująca się do sakramentu bierzmowania, wspólnoty parafialne. Kilka lat temu z okazji Dnia Dziecka z Tłuszcza przyjechało gimnazjum z burmistrzem miasta. Wszyscy na rowerach.

– Widzę ten dom jako oazę miłosierdzia, gdzie ludzi zaprasza sam Pan Bóg, by poznali Jego miłosierdzie. O tym miejscu Siostra Faustyna napisała w „Dzienniczku”: „Tu poznałam, jak bardzo mnie Bóg miłuje”. Czuję, że i mnie tu przyprowadził, i każdą osobę w tym celu, żeby poznała, jak bardzo nas Bóg miłuje – dzieli się siostra Weronika.

– Tak jak Miłosierdzie Boże jest dla wszystkich, tak Ostrówek jest dla wszystkich. Przyjeżdżają do nas różni ludzie, pełen przekrój wiekowy, żeby odkryć, że Bóg ich kocha i pozwolić się kochać Bogu – dopowiada s. Izabela.

„Powiedz grzesznikom, że zawsze na nich czekam”

Pan Jezus zażądał, by obraz, który objawił Siostrze Faustynie 22 lutego 1931 roku w klasztorze w Płocku, podpisać słowami „Jezu, ufam Tobie”. Prosi: nie polegaj na własnych siłach, nie stawiaj siebie w miejscu Boga. – Nie musisz wszystkiego brać na własne barki, bo Jezus jest Zbawcą świata, a ty musisz Mu zaufać – tłumaczy s. Izabela.

Jak w przesyconym zgiełkiem i hałasem świecie, zza słuchawek, którymi odgradzamy się od innych, usłyszeć, co Bóg mówi do mnie? Jak odczytać jedyny, wyjątkowy plan, jaki ma dla każdego z nas? W Ostrówku odkryciu głosu Bożego służą cykliczne spotkania „Zanurzenie w Słowo”, prowadzone metodą lectio divina. To dzień, w którym siostry Jezusa Miłosiernego zapraszają uczestników do bycia z Panem Bogiem w Jego Słowie, a przez to On zanurza się w nasze życie.

Spotkanie rozpoczyna półgodzinna konferencja kapłana wprowadzająca w wybraną część Pisma Świętego. – Mam zrozumieć, jak ten fragment odnosi się do mnie, bym umiała zdjąć kolejne zasłony liter i znaleźć żywe, pulsujące ciało Biblii, dotknąć tego, co Bóg do mnie mówi – wyjaśnia s. Izabela. Potem na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem każdy w sercu rozważa Słowo Boże.

– Ciekawym doświadczeniem jest dla ludzi trwanie w ciszy, od godz. 10.00 do 17.30, również w czasie obiadu i kolacji. Na początku mówią: „To niemożliwe, ja nie wytrzymam”. A potem dzielą się, że jednak można, że to niesamowite doświadczenie – opowiada s. Weronika.

Pod wieczór uczestnicy mówią tym razem w grupie o swoim doświadczeniu spotkania z Bogiem i są to bardzo głębokie świadectwa. Czytam na stronie domfaustyny.pl:

„Byłam bardzo przygnębiona, gdy przyjechałam dziś do Ostrówka, ale po adoracji z Panem Jezusem – On mnie uleczył, odeszło ode mnie wszystko, co pochodziło od złego” – wyznaje „Rozżalona”.

„Ten dzień rozjaśnił mi moje życie i pokazał, jak pięknie można je przeżyć, ale tylko wtedy, kiedy to Pan Jezus jest na pierwszym miejscu” – dzieli się Bożena Kowalczyk.

„Pan powołał mnie do roli żony i matki, gdyż taka jest moja droga do uświęcenia. Pełna siły i mocy Bożej wracam do domu, by dalej wykonywać codzienne obowiązki. Chwała Panu!” – to fragment świadectwa Anety, mamy czworga dzieci.

„Dzisiaj na spotkaniu ’Zanurzenie w Słowo’ Jezus przewidział wszystkie moje sprawy codzienne, łatwe i trudne. Po prostu prześwietlił mnie. Dał Jezus się poznać, że jest Żywym Bogiem. Dziękuję Duchowi Świętemu za łaskę zrozumienia, jak być miłosiernym względem bliźniego! Jezu, ufam Tobie” – dziękuje Twój Brat.

Podczas „Zanurzeń w Słowo” ludzie składają też świadectwa o otrzymanych w tym miejscu łaskach. Tak jak Elżbieta Kościelniak z Ostrówka, która przychodziła modlić się do oratorium w Domu św. Faustyny i tu Pan Bóg uzdrowił ją z epilepsji. Małżeństwa dziękują za dzieci, które poczęły się po modlitwie w Domu św. Faustyny.

– Cały czas chodzi nam o spotkanie z Bogiem, o naszą relację z Jezusem. Jak mogę kochać kogoś, z kim nie mam relacji? Pan Bóg nie jest odległy, to nie jest Ktoś, kto tylko patrzy, jak my sobie tutaj żyjemy, ale Ktoś, kto ma żywy udział w moim życiu. Nie chcemy, żeby nasza wiara była płytka, grzęzła na mieliźnie, tylko musimy pójść w głąb – wskazuje s. Izabela.

Na każde „Zanurzenie w Słowo” przyjeżdża nawet kilkadziesiąt osób, od dyrektorów firm po prostych ludzi. Jezus pragnie dotrzeć do każdego serca, które otwiera się na Jego słowo. W tym roku siostry po raz pierwszy zorganizowały stanowe „Zanurzenie…” – osobno dla kobiet i mężczyzn, bo jesteśmy różni, czego innego potrzebują w rozwoju duchowym panie, czego innego panowie. Pomysł bardzo się spodobał i na pewno będzie kontynuowany.

„Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem”

Pan Jezus zlecił Siostrze Faustynie misję głoszenia światu Miłosierdzia Bożego, które jest największym przymiotem Boga. Ma dla każdego najlepszą wiadomość: miłuję cię, wziąłem na Siebie wszystkie twoje grzechy.

Wiele dobrych owoców przyniósł w Ostrówku Rok Miłosierdzia. Wtedy zaczęły się spotkania ewangelizacyjne z cyklu „Zanurzenie w Słowo”, adoracja Najświętszego Sakramentu od godz. 15.00 do 16.00 w każdą niedzielę. Na Godzinę Miłosierdzia przyjeżdża wiele osób z okolicznych miejscowości, z Warszawy, całe rodziny trwają na modlitwie.

Zawiązała się też Wspólnota Przyjaciół Jezusa Miłosiernego – grupa modlitewno-ewangelizacyjna, składająca się w większości z mieszkańców Ostrówek, ale są i panie z Klembowa, Dobczyna, a jedna rodzina dojeżdża z Wołomina. W sumie 15-20 osób modli się i podejmuje uczynki miłosierdzia, dba o Dom Siostry Faustyny i ogród, który do późnej jesieni zachęca do kontemplacji piękna natury. Wspólnota włącza się w przygotowanie Święta Miłosierdzia, przyjęcie dorocznej pielgrzymki z Warszawy.

– Modlimy się też za siebie nawzajem. Mamy zwyczaj, że na spotkaniu losujemy jedną osobę i przez dwa tygodnie otaczamy ją modlitwą – mówi s. Weronika.

Materialnym znakiem Roku Miłosierdzia jest Dom Pielgrzyma, zbudowany z inicjatywy Kurii warszawsko-praskiej. To odpowiedź na potrzebę serca – wiele wspólnot pytało o możliwość przyjazdu na sobotę i niedzielę na rekolekcje, dni skupienia. Biały budynek utrzymany w stylu Domu św. Faustyny, z obszerną kaplicą, jest już gotowy na przyjęcie pielgrzymów. Ostrówek leży na trasie do Białegostoku i Wilna. Często pielgrzymki, które jadą szlakiem Miłosierdzia Bożego, wstępują do św. Faustyny. Pytają o możliwość noclegu, bo to dobre miejsce, w połowie drogi do Wilna. Teraz będą mogli zatrzymać się na dłużej. Najwięcej pielgrzymów przyjeżdża od kwietnia do września, wtedy niemal każdego dnia w Ostrówku gości jakaś grupa, w soboty i niedziele nawet kilka.

„Dusze giną… Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeśli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki” (Dz. 965). Jutro, w Święto Miłosierdzia, siostry zapraszają wszystkich do Ostrówka, by w tym uświęconym miejscu modlić się z Jezusem Miłosiernym. O godz. 14.00 rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu, a o 14.30 Koronka do Bożego Miłosierdzia. O godz. 15.00 uroczystą Mszę Świętą będzie sprawował ks. bp Romuald Kamiński, ordynariusz warszawsko-praski.


Śródtytuły pochodzą z „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

MałgorzataRutkowska