• Sobota, 21 lipca 2018

    imieniny: Daniela, Wawrzyńca

Kto „mistrzem” po sezonie zasadniczym?

Piątek, 6 kwietnia 2018 (23:02)

Jutro przekonamy się, kto z dwójki Jagiellonia Białystok – Lech Poznań, zakończy na pierwszym miejscu sezon zasadniczy piłkarskiej ekstraklasy. Poznamy też ostateczny kształt grup mistrzowskiej i spadkowej. W 30. jakże ważnej kolejce nie zostanie użyty system VAR, co wywołało ogromne kontrowersje.

Dziś, po 29 seriach spotkań, wiemy, kto sezon zasadniczy zakończy w czołowej trójce. Wiemy, że znajdzie się w niej Legia Warszawa, ale wiemy też, że ona akurat nie ma szans na to, by uplasować się na pierwszej pozycji. W najlepszym dla niej wypadku może przesunąć się w miejsca trzeciego, zajmowanego obecnie, na drugie. Pierwsze zajmie Jagiellonia albo Lech. Na razie bliżej celu znajduje się „Jaga”, lecz pewna swego być nie może, bo w sobotę zmierzy się z Wisłą Płock – a ta drużyna jest jednym z największych, pozytywnych zaskoczeń piłkarskiej wiosny w naszym kraju. Trudniejsze zadanie czekać będzie jednak poznaniaków, którzy podejmą Górnika Zabrze. Trzy kolejne, efektowne zwycięstwa Lecha, połączone ze świetnym stylem gry, spowodowały, że zainteresowanie pojedynkiem na Bułgarskiej ogromnie wzrosło. Nie można wykluczyć, że jutro na stadionie pojawi się niemal 40 tysięcy widzów, oczekujących świetnego widowiska.

Legia do starcia z Pogonią Szczecin przystąpi pod olbrzymią presją. Po dwóch kolejnych porażkach, odniesionych do tego w fatalnym stylu, na Łazienkowskiej zrobiło się bardzo nerwowo, a w takich okolicznościach często pojawiają się pytania o przyszłość trenera. Romeo Jozak swojej pewny być nie może, można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że siedzi na bombie, która w każdej chwili może wybuchnąć. Każde niepowodzenie osłabi bowiem jego pozycję, która już teraz wydaje się bardzo słaba.

Znamy już nazwy sześciu klubów, które po podziale tabeli na grupy mistrzowską i spadkową znajdą się wśród drużyn walczących o najwyższe cele. O dwa wolne miejsca batalię – nie bezpośrednią – stoczą Wisła Kraków, Zagłębie Lubin i Arka Gdynia. Wisła ma obecnie punkt przewagi nad Zagłębiem i trzy nad Arką i potrzebuje punktu w spotkaniu z Sandecją Nowy Sącz, by cel osiągnąć. Gdyby jednak przegrała i, przykładowo, zrównała się punktami z rywalami, to trafiłaby do grupy spadkowej, bo ma z nimi niekorzystny bilans dotychczasowych meczów.

Przykład „Białej Gwiazdy” pokazuje zresztą, jak ciekawa i nieprzewidywalna jest nasza liga. Gdy wygrała z Legią na Łazienkowskiej, w Krakowie pojawiły się nadzieje na europejskie puchary. Ba, wśród kibiców nie brakowało nawet hurraoptymistów, którzy liczyli, że drużyna włączy się do wyścigu o tytuł. Nadzieje teoretycznie były uzasadnione, bo gdyby Wisła w poprzedniej kolejce pokonała Lecha, znalazłaby się ledwie trzy punkty od podium, z ogromnymi szansami na czwartą lokatę po sezonie zasadniczym. Ale przegrała, przez co musi drżeć, czy w ogóle trafi do czołowej „ósemki”. Jutro może ją pogrążyć jej były wieloletni piłkarz i trener Kazimierz Moskal, prowadzący drużynę z Nowego Sącza – i czekający z utęsknieniem na jej przełamanie.

Sobotnia kolejka będzie również szalenie ważna dla drużyn walczących o utrzymanie – szczególnie trzech. Sandecja, Lechia Gdańsk i Śląsk Wrocław w tym roku w ogóle nie wygrały jeszcze meczu – niemoc Sandecji trwa od 17 września – a każde kolejne niepowodzenie tylko potęguje nerwowość i powoduje, że widmo degradacji staje się naprawdę realne.

Tymczasem na żadnym ze stadionów nie zostanie użyty system VAR. W Polsce są cztery wozy do jego obsługi, a wszystkie mecze rozegrane zostaną o tej samej porze. Prezes PZPN niedawno postulował o rozłożenie kolejki na dwa dni, co spotkało się ze zgodnymi protestami, bo na „rewolucyjny” pomysł wpadł nagle, w ostatniej chwili, nie pytając nikogo o zdanie. Kolejka pozostała w kształcie niezmienionym, na co związek odpowiedział „zabraniem zabawki”, a co za tym idzie VAR-u nie będzie na żadnym ze stadionów. Oficjalnie – „by nikogo nie faworyzować”. Dziwnie i trochę żenująco to jednak wyglądało, szczególnie że nie było specjalnym problemem wybranie stadionów, na których toczyć się będą spotkania najważniejsze, z racji wciąż trwającej walki o określone miejsca.

Program 30. kolejki (wszystkie mecze w sobotę o 18.00): Jagiellonia Białystok – Wisła Płock, Lech Poznań – Górnik Zabrze, Legia Warszawa – Pogoń Szczecin, Cracovia Kraków – KGHM Zagłębie Lubin, Piast Gliwice – Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Lechia Gdańsk – Arka Gdynia, Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków, Śląsk Wrocław – Korona Kielce.

 

Piotr Skrobisz