Bardzo kochał Radio Maryja
Poniedziałek, 31 grudnia 2012 (02:12)Z ks. bp. Edwardem Frankowskim, emerytowanym biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej, rozmawia Małgorzata Pabis
Ksiądz biskup był bardzo związany ze śp. ks. abp. Ignacym Tokarczukiem, można powiedzieć, że jest jego duchowym synem…
– To prawda. Dlatego tak bardzo trudno mi mówić o ks. abp. Ignacym Tokarczuku w czasie przeszłym… Od początku mojego kapłaństwa stał się moim duchowym ojcem. Ksiądz arcybiskup był moim przełożonym, ordynariuszem przemyskim. Rozpoczął swoje rządzenie diecezją, kiedy ja byłem młodym kapłanem po święceniach. Wtedy każdy szuka wzoru, ideału. Ja miałem wtedy wielkie szczęście, że to właśnie ks. abp Tokarczuk stanął na mojej drodze. Zainspirował mnie przede wszystkim tym, że był twardym realistą. W życiu trzymał się rzeczywistości i nierozerwalnie związanej z nią prawdy. On dążył do tego, aby we wszystkim widzieć prawdę. Tego człowieka nie można było zmanipulować, oderwać od zasad. Miał w sobie ogromną religijność, którą wyniósł z domu rodzinnego. Uczył nas całym sobą, że najważniejsza w życiu jest wierność Bogu, Ewangelii i Dekalogowi. Dziesięcioro Przykazań wpisał nawet w swój herb biskupi. Mówił, że tak żyjąc, nie można przegrać, choć skazanym się jest na cierpienie.
Wdzięczny jestem, że tak wielki człowiek i pasterz mi zaufał. Powierzył zadania w Stalowej Woli. Najpierw tworzyłem tam parafię i uczelnię katolicką. Zawsze wspierał mnie we wszystkich działaniach, bronił mnie, wskazywał możliwości rozwiązań różnych problemów.
Bo to była chyba jedna z głównych cech księdza arcybiskupa, że był blisko człowieka?
– W czasach zakłamania on pogłębiał prawdę, upominał się o prawa człowieka, przełamywał bariery strachu, mówił o wolności sumienia i wyznania, wyzwalał w ludziach postawę odpowiedzialności za Polskę i Kościół. Arcybiskup Tokarczuk przywracał ludziom godność. Z jego inicjatywy tworzone były różne grupy, które rodziły i wzmacniały więzi międzyludzkie. W czasie stanu wojennego pomagał internowanym i ich rodzinom. To był naprawdę człowiek niezwykły. Jesteśmy mu dziś wdzięczni, że miał tyle mocy ducha, serce otwarte na potrzeby ludzi. Wyrazem tego była m.in. troska o to, by wierzący mieli blisko kościół. Mało kto dziś pamięta, że dzięki jego pracy i zabiegom powstało ich w diecezji ponad czterysta. Ksiądz arcybiskup Tokarczuk integrował społeczeństwo. Jego autorytet był bardzo mocny. Ludzie po prostu, widząc jego postawę, wierzyli mu. Tej jedności między Kościołem a wiernymi nie mogli rozbić komuniści i to było im solą w oku.
Potem, kiedy nastała wolność i powstało Radio Maryja, ks. abp Tokarczuk stał się wielkim obrońcą toruńskiej rozgłośni i mediów z nią związanych.
– Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk bardzo kochał Radio Maryja. Od samego początku, kiedy ono powstało, kiedy odwiedził go o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, był przekonany do tych mediów. Wiele razy występował w obronie Radia Maryja, czy to publicznie, czy w czasie obrad Episkopatu Polski, czy wreszcie w czasie pielgrzymek. Świętej pamięci ks. abp Ignacy Tokarczuk zawsze będzie mi się kojarzył z wystąpieniem skierowanym do Rodziny Radia Maryja, a wygłoszonym na Jasnej Górze w 1998 roku. Powiedział wówczas: „Naprawdę jesteście kochaną Rodziną Radia Maryja. Zjawia się Radio Maryja – czy nie jest to dowodem, że na tej pustyni w Ojczyźnie zapala się wielkie ognisko. Powstaje Rodzina Radia Maryja, która myśli w kategoriach całej Polski, całej Europy, całego świata, w kategoriach Trzeciego Tysiąclecia. Radio, o którym Ojciec Święty Jan Paweł II tak często mówił”.
Kiedy Ksiądz Biskup po raz ostatni rozmawiał z ks. abp. Ignacym Tokarczukiem?
– Ostatni raz spotkałem się z nim podczas minionych świąt Bożego Narodzenia, w uroczystość św. Szczepana, kiedy odwiedziłem go w mieszkaniu w Pałacu Arcybiskupim w Przemyślu. Umysł miał bardzo przytomny, choć sił fizycznych już bardzo brakowało. Rozmawialiśmy około pół godziny, choć mówił już z wielkim trudem. Ani razu nie wspomniał jednak o swoich dolegliwościach, o cierpieniu i bólu, jakie towarzyszyły jego chorobie. Jak zawsze myślami był przy Kościele i Polsce. Z wielkim zainteresowaniem słuchał o wydarzeniach dotyczących Kościoła w Polsce, ale także diecezji sandomierskiej. Żywo interesował się również sprawami Kościoła na Ukrainie. Pytał o nowe inicjatywy duszpasterskie. Opowiadałem mu m.in. o rekolekcjach, jakie ordynariusz sandomierski ks. bp Krzysztof Nitkiewicz wygłosił dla biskupów we Lwowie.
Pytał także o sprawy dotyczące Radia Maryja i Telewizji Trwam. Prosił mnie, a za moim pośrednictwem Polaków, abyśmy wszyscy stali mocno przy tej katolickiej rozgłośni, przy „Naszym Dzienniku” i abyśmy bronili tych polskich mediów i wspierali je na wszystkie sposoby. Pozdrawiał o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, i wszystkich ojców tworzących to wielkie Boże dzieło. Prosił też, żeby przekazać jego pozdrowienia dla całej redakcji „Naszego Dziennika”. Bardzo czule i serdecznie żegnaliśmy się, choć zarówno ks. abp Tokarczuk, jak i ja zdawaliśmy sobie sprawę, że prawdopodobnie jest to nasza ostatnia rozmowa.
Jaki testament pozostawił nam ks. abp Ignacy Tokarczuk?
– W całym swoim życiu zmarły arcypasterz stosował trzy zasady, aby pomnożyć bogactwo duchowe archidiecezji przemyskiej, której przez wiele lat przewodził. Myślę, że te trzy zasady są dla nas wszystkich jego duchowym spadkiem.
Pierwsza zasada dotyczy wierności prawdom wiary. On wciąż nam mówi: „Nie przegramy, jeżeli będziemy zachowywać Dekalog, jeśli nasza moralność będzie wypływać z naszej wiary”. Ksiądz arcybiskup w swoim życiu był bardzo konsekwentny i tej konsekwencji nas dziś uczy. Druga zasada mówi o prawdzie. Całym życiem nauczał nas, żebyśmy szukali prawdy i nią się kierowali, i to w każdej dziedzinie życia. Uczył nas, by gardzić, brzydzić się kłamstwem, bo ono człowieka zniewala. Jasno pokazywał, że nie ma wolności bez mądrości i prawdy, dlatego musimy do nich dążyć.
I wreszcie trzecia zasada mówi nam o miłości. Zmarły pasterz często powtarzał: „Tyle mam, ile dam”. On wiedział, że to jest jego, czym się dzieli z innymi. Uczył i wciąż uczy nas miłości i do niej zachęca. Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk zawsze mówił, że w życiu trzeba zachować zdrowy rozsądek, roztropność. Nas, młodszych od siebie kapłanów i biskupów, zachęcał do podejmowania nowych inicjatyw i pomysłów, które wychodzą naprzeciw potrzebom ludzi.
Ksiądz arcybiskup Tokarczuk odszedł niemal w przeddzień swych 95. urodzin, to długie i bogate życie…
– Odejście w 95. roku życia ks. abp. Tokarczuka do Pana, po nagrodę, na którą zasłużył, jest momentem, w którym chcemy też wyrazić swoją wdzięczność za jego życie, postawę i dokonania. Myślę, że bogate życie księdza arcybiskupa skłania do refleksji, a jego wskazania wciąż czekają na realizację. Na pewno będzie nam go bardzo brakować. To osobowość, która jest na całą naszą epokę, a która na pewno doczeka się szczegółowych badań i studiów. Myślę, że mogę dziś powtórzyć za Michałem Kowaczem, prezydentem Słowacji, że Polska miała trzech mężów stanu: bł. Ojca Świętego Jana Pawła II, Sługę Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, i właśnie ks. abp. Ignacego Tokarczuka.