• Piątek, 14 grudnia 2018

    imieniny: Alfreda, Jana, Izydora

Kto powinien znaleźć się w kadrze?

Środa, 28 marca 2018 (16:04)

Adam Nawałka przyznał, że kadrę reprezentacji Polski na mundial w Rosji już w głowie ma, ale cały czas pozostaje ona sprawą otwartą, a najważniejsze dla piłkarzy będą kwiecień i maj i prezentowana w tych miesiącach forma.

5 czerwca – tego dnia selekcjoner ogłosi 23-osobowy skład na mistrzostwa. W tym czasie piłkarze będą przebywali na zgrupowaniu w Arłamowie i będą mieli za sobą krótki obóz regeneracyjny w Juracie. Dużo wcześniej, bo 13 maja, zakończą się rozgrywki ligi angielskiej i niemieckiej, w których występuje spora grupa kluczowych zawodników naszej narodowej drużyny. 20 maja rozegrana zostanie ostatnia kolejka polskiej ekstraklasy.

Po wtorkowym meczu towarzyskim z Koreą Południową (3:2) Nawałka przyznał, że „wewnętrznie czuje”, kto powinien pojechać na mistrzostwa, a kto nie. – Kluczowym czasem będzie jednak kwiecień i maj, czyli forma zawodników w rozgrywkach ligowych – wyjaśnił. Znaków zapytania zbyt wielu nie ma, bo skład oprze na piłkarzach, na których regularnie stawiał, którzy go nie zawodzili, będąc ważnymi ogniwami narodowej drużyny. Kilka wolnych miejsc jednak ma i o nie, m.in. w spotkaniu z Koreą, jak i piątkowym z Nigerią, walczyli np. Rafał Kurzawa, Przemysław Frankowski i Taras Romanczuk. Walczyli z powodzeniem i chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli Nawałka zabierze ich do Rosji. Zabierze, dodajmy, pod warunkiem, że formę potwierdzać będą w meczach ligowych. Trener bowiem mocno podkreślił, że dla niego czynnikiem decydującym o powołaniach pozostała dyspozycja zawodników. Musi być wysoka, by na wyjazd do Rosji zasłużyli.

Z ostatnich sprawdzianów Nawałka był zadowolony i nie myślał wyłącznie o wynikach, ale wiedzy i informacjach, jakich one dostarczyły. – Takie mecze dają bardzo dużo cennego materiału, który musimy potem na spokojnie przeanalizować. Cały czas robimy wszystko, by wydobywać z zawodników jak najwięcej i poszerzać selekcję. Mecze z Nigerią i Koreą pokazały, ile nas jeszcze czeka pracy – powiedział, dodając, że nie wszystko wyglądało w nich idealnie. – W porównaniu do piątkowego meczu w starciu z Koreą organizacja gry naszego zespołu była gorsza. Może jeszcze nie w pierwszej połowie, kiedy to wyglądaliśmy naprawdę nieźle, choć nie uniknęliśmy błędów w defensywie. Zbyt dużo prostopadłych podań mijało naszą defensywę i chwała Wojtkowi Szczęsnemu, że ratował nas z opresji. Po przerwie straciliśmy kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, po zmianach zabrakło w zespole jakości – przyznał Nawałka.

Selekcjoner mocno przy okazji podkreślił, że fantastycznie czuł się – podobnie jak zawodnicy – na „nowym” Stadionie Śląskim. – Jego duch i czar nadal funkcjonuje. Po raz kolejny okazało się, że mecze tu rozgrywane cechują się wielkimi emocjami, przecież zwycięskiego gola strzeliliśmy w ostatniej minucie. Otoczka była znakomita, podobnie jak murawa, o której piłkarze mówili, że jest jedną z najlepszych w Europie. Mam nadzieję, że będziemy tu rozgrywali jak najwięcej meczów – powiedział.

Piotr Skrobisz