• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Wybory w Rosji bez niespodzianki

Poniedziałek, 19 marca 2018 (21:44)

Według oficjalnych wyników na obecnego gospodarza Kremla głosowało 76,7 proc. Rosjan – Centralna Komisja Wyborcza podała, że oddano na niego 56,4 mln głosów.

Drugie miejsce zajął kandydat komunistów Paweł Grudinin – 11,8 proc. Sześć lat temu przedstawiciel Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej także był drugi, ale z wynikiem ponad 17 proc. Swój wynik pogorszył także nacjonalista Władimir Żyrinowski. Z prawie 8 proc. w 2012 spadł do 5,7 proc. Dwoje kandydatów przedstawiających się jako reformatorscy i opozycyjni względem politycznego systemu dzisiejszej Rosji wypadli w podanych wynikach bardzo słabo: Ksenia Sobczak – 1,7 proc., a Grigorij Jawliński – 1,1 proc. Pozostała trójka ma wyniki poniżej 1 proc.

Wynik Putina jest rekordowy. Kiedy startował po raz pierwszy, wygrał w pierwszej turze, ale otrzymując niecałe 53 proc. poparcia. Cztery lata później miał już 71,3 proc. głosów. Sześć lat temu wybory wygrał z wynikiem 63,6 proc. Rosyjska konstytucja pozwala na pełnienie urzędu prezydenta przez co najwyżej dwie kadencje pod rząd. W związku z tym w 2008 roku zamiast Putina wystartował i wygrał wybory Dmitrij Miedwiediew, obecny premier. Gdy Miedwiediew był prezydentem, Putin z kolei pełnił urząd premiera. Jednocześnie przed poprzednimi wyborami znowelizowano konstytucję i wydłużono kadencję głowy państwa do sześciu lat. Władza może być jedynie nieco zawiedziona frekwencją wynoszącą 68 proc., choć i tak nieco wyższą niż w 2012 roku.

Bez zaskoczenia

Wielu Rosjan uważa wszelkie oficjalnie podawane dane za niewiarygodne. Nie chodzi tu tylko o fałszerstwa samego procesu wyborczego (dorzucanie kart, manipulowanie spisami wyborców itd.), ale i wypaczenie całego mechanizmu demokratycznego, przede wszystkim w postaci braku pluralizmu medialnego, a także trudności z rejestracją niezależnych kandydatów i prowadzeniem kampanii wyborczej. Do tego dochodzi presja medialna i bezpośrednie naciski, by iść do wyborów i popierać konkretnego kandydata. W Rosji nazywa się to „administracyjną mobilizacją”.

– To się zaczęło ok. lat 2007-2008. Już wtedy naruszone zostały podstawowe zasady gwarantujące uczciwość wyborów. Mamy fałszerstwa na poziomie przedmiotowym, polegające na stawianiu różnych warunków różnym kandydatom. O jednych można się łatwo dowiedzieć, oni mogą mówić, o nich mówią media, a pozostali są niedopuszczani i zamilczani. To jest powszechna praktyka przez cały czas, nie tylko w trakcie samej kampanii wyborczej. Dochodzą wielkie fałszerstwa podmiotowe, które polegają na skażeniu woli wyborcy, na co jest wiele dowodów. Takich wyborów nie można zatem uznać za przedstawicielskie i prawomocne. Putin kontynuuje politykę uzurpacji władzy – mówi „Naszemu Dziiennikowi” prof. Andriej Zubow, rosyjski historyk i politolog.

Zwłaszcza wyniki Sobczak i Jawlińskiego wydają się mocno zaniżone, choć oboje nie byli wiarygodni dla Rosjan oczekujących zasadniczej zmiany w swoim kraju. Demokracja w Rosji jest sztuczna i na pokaz, o czym świadczą raporty organizacji troszczących się o uczciwość wyborów. Na przykład stowarzyszenie „Głos” otrzymało w niedzielę 1526 zawiadomień o różnych naruszeniach obowiązującego prawa wyborczego. Dotyczą urządzenia lokalu wyborczego, różnych nieprawidłowości w spisach wyborców, niedopuszczenia uprawnionych i głosowania nieuprawnionych, ograniczenia praw członków komisji, obserwatorów i dziennikarzy, tajemnicy głosowania, liczenia głosów i publikacji wyników oraz bezprawnej agitacji. Później, dzięki analizie zapisów z nagrań (w Rosji w każdym lokalu wyborczym są dwie kamery: jedna pokazuje urnę, a druga stolik komisji), często ujawnia się setki innych przestępstw wyborczych, które jednak prokuratura i sądy uznają za nieistotne.

Po ogłoszeniu wyników Putin otrzymał gratulacje z Chin i Wenezueli, ale reszta świata spodziewa się raczej wzrostu napięcia.

O Skripalu dwuznacznie

Wiadomo, że w okresie przedwyborczym władze unikają wszystkiego, co może pogorszyć nastroje społeczne. Obejmuje to zarówno kwestie socjalno-ekonomiczne, jak i wizerunek Kremla i jego gospodarza za granicą. Jednak tym ostatnim Putin nie musi się przejmować, mając praktyczny monopol na kierowany do szerokiego ogółu obywateli przekaz medialny. Świadczy o tym jego wypowiedź odnosząca się do próby otrucia w Wielkiej Brytanii byłego oficera GRU Siergieja Skripala. Londyn uznaje Rosję za winną użycia trucizny i to mającej zastosowanie wojskowe. – To jest twierdzenie nonsensowne i absurdalne, jakoby Rosja zrobiłaby coś takiego przed wyborami i przed mistrzostwami świata w piłce nożnej – stwierdził złowieszczo. Według Putina, Rosja zniszczyła i nie posiada już żadnej broni chemicznej, a poza tym, gdyby ktoś użył takiej, ofiary na pewno zginęłyby na miejscu.

W przemówieniu już po zakończeniu głosowania wzywał do narodowej jedności. Mówił o obywatelach, zwłaszcza tych, którzy poszli na wybory, jako o „drużynie”, do której sam należy. To też aluzja do zbliżającego się mundialu.

Zaprzysiężenie Władimira Putina nastąpi 7 maja. Zgodnie z konstytucją to wtedy, a nie po wyborach prezydenckich, podaje się też do dymisji rząd, a nowy gospodarz Kremla powołuje kolejny, który musi zostać zatwierdzony przez Dumę. Putin powiedział, że do zmian w składzie rządu dojdzie, ale nie wskazał, jak bardzo będą głębokie. Stwierdził też, że nie przewiduje „na razie” zmiany konstytucji. Byłaby ona konieczna, żeby mógł wystartować w kolejnych wyborach w 2024 roku. Jeśli wtedy opuści urząd, będzie miał prawo kandydować w 2030 roku. Sam żartował, że nie będzie na Kremlu „siedzieć do setki”. Ale w istocie wtedy będzie miał dopiero 77 lat.

Bez wątpienia kolejna kadencja Putina to utrwalenie obecnego porządku w Rosji i wzmocnienie układu stworzonego przez obecnego prezydenta i go otaczającego. – Rosja w obecnej sytuacji ma przed sobą taką samą perspektywę co Związek Sowiecki. Ten system czeka obiektywna degradacja reżimu i w efekcie rozpad, do którego prędzej czy później dojdzie, tak jak nikt nie spodziewał się, jak szybko nastąpi rozpad ZSRS. I dlatego musimy być przygotowani do budowy państwa demokratycznego, gdyż wtedy, w latach 80. i 90. nie byliśmy gotowi i dlatego władza pozostała w rękach komunistów i czekistów – ocenia Zubow.

Społeczność międzynarodowa nie ma innego wyjścia, niż uznawać w Putinie reprezentanta Rosji, choć państwa zachodnie, w tym Polska, oświadczyły, że nie uznają wyborów przeprowadzonych na Krymie.

Piotr Falkowski