• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Merkel po raz czwarty kanclerzem

Środa, 14 marca 2018 (22:39)

Po prawie pół roku od wyborów nasi zachodni sąsiedzi mają nowy rząd. Jeśli Angela Merkel zostanie do końca kadencji, ma szansę rządzić najdłużej w historii powojennych Niemiec. Dotąd najdłużej urząd sprawował jej polityczny mentor Helmut Kohl, który był kanclerzem 16 lat i 26 dni. 

Powoływanie rządu federalnego w Berlinie jest dość skomplikowane, bo nominację wręcza uroczyście prezydent rezydujący w pałacu Bellevue, ale zaprzysiężenie odbywa się przed Bundestagiem, a więc w Reichstagu, przy czym cała procedura najpierw odbywa się w odniesieniu do samego kanclerza, a później jego gabinetu. Wcześniej jeszcze parlament głosuje nad kandydaturą szefa rządu.

Merkel w Bundestagu mogło spotkać rozczarowanie. Przy prawie pełnej sali (było 21 nieobecnych w liczącej 709 miejsc izbie) za jej kandydaturą w tajnym głosowaniu opowiedziało się tylko 364 deputowanych, 315 było przeciw, zaś 9 się wstrzymało. Tymczasem zawarta właśnie koalicja bloku CDU/CSU z SPD mogła teoretycznie liczyć na 399 głosów. Poza tym część posłów opozycji często jednak popiera rząd. Oznacza to, że wielu posłów koalicji było przeciw. Zapewne byli to głównie socjaldemokraci, którzy przystąpili do koalicji z wielkimi oporami, samo ugrupowanie jest wciąż podzielone w kwestii zasadności wejścia do rządu. Pewne zniechęcenie długimi rządami Merkel widać też w jej własnym obozie politycznym.

Nowy gabinet federalny Niemiec liczy 16 członków. Siedem tek, w tym kanclerza, przypadło CDU. Bliski współpracownik Merkel i dotychczasowy szef urzędu kanclerskiego Peter Altmaier został ministrem gospodarki i energii, Ursula von der Leyen pozostaje na czele resortu obrony. CDU dostało także resorty: żywności i rolnictwa, zdrowia, edukacji i badań, oraz tekę szefa urzędu kanclerskiego i jednocześnie ministra ds. nadzwyczajnych. CSU objęła jedynie trzy ministerstwa. Jej lider i dotychczasowy premier Bawarii Horst Seehofer objął resort spraw wewnętrznych. Partii tej dostały się też transport oraz współpraca gospodarczo-rozwojowa.

Socjaldemokraci mają sześć stanowisk w rządzie. Zastępcą Merkel i ministrem finansów został zgodnie z zapowiedziami Olaf Scholz, obecnie tymczasowy lider ugrupowania po odejściu Schulza z czynnej polityki. Pochodzi z Hamburga i był wieloletnim nadburmistrzem tego miasta-landu. Socjaldemokratom przypadła także polityka zagraniczna. MSZ objął Heiko Maas, dotychczasowy minister sprawiedliwości. Jako kandydat na to stanowisko został wytypowany kilkanaście dni temu po rezygnacji Martina Schulza. Lewica odpowiadać będzie też za sprawiedliwość i ochronę konsumentów, pracę i sprawy społeczne, kwestie rodziny, seniorów, kobiet i dzieci, a także ochronę środowiska.

Proporcje ministrów i wpływy poszczególnych partnerów koalicyjnych są zbliżone do poprzedniego rządu Merkel.

– To jest nowa-stara koalicja. Nie należy się spodziewać jakiś radykalnych zmian w polityce niemieckiej ze wszystkimi plusami i minusami tej sytuacji. Dobrze, że zakończył się stan niestabilności, z którym mieliśmy do czynienia przez ostatnie pół roku, bo miał on swoje wyraźne mankamenty. Trudno ukryć, że się różnimy z tym, co program wielkiej koalicji mówi na przykład o przyszłości UE. Oni chcą poszerzać integrację, my patrzymy przez pryzmat Europy ojczyzn. To się nie zmieni – ocenia poseł Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS), przewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Parlamentarnej .

Według parlamentarzysty, skład nowego niemieckiego rządu jest podstawą do ostrożnego optymizmu. – Na przykład nowy szef dyplomacji, wprawdzie miał pewne wypowiedzi z punktu widzenia Polski niekorzystne, ale jednak na tle wszystkich swoich poprzedników najbardziej realistycznie myśli o Rosji. Wiążę też pewne nadzieje z minister rodziny Franziską Giffey, młodą osobą z Frankfurtu nad Odrą. Myślę, że będzie lepiej rozumiała nasze zarzuty wobec Jugendamtów. Do tego niedawno pojawił się list otwarty grupy prominentnych niemieckich polityków, w tym CDU, przeciwko inwestycji Nord Stream 2. Może jest szansa na pewną korektę stanowiska Niemiec w tej sprawie – dodaje parlamentarzysta.

Z pierwszą wizytą zagraniczną Merkel uda się w piątek do Paryża. Do Francji wybiera się też nowy szef dyplomacji Niemiec, ale jeszcze w tym tygodniu ma przylecieć także do Warszawy. Heiko Maas wcześniej, jeszcze jako minister sprawiedliwości, krytykował polską reformę sądownictwa i popierał zastosowanie przez KE wobec Polski procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.

Piotr Falkowski