• Czwartek, 20 września 2018

    imieniny: Eustachego, Filipiny

EDUKACJA

Warsztaty bez rodziców

Wtorek, 13 marca 2018 (02:40)

Uwaga, rodzice! Wasze dzieci mogą brać udział w zajęciach, których sobie nie życzycie

Warsztaty „antydyskryminacyjne” w poznańskich szkołach będzie prowadzić 37 placówek – to zarówno podstawówki, jak i licea.

„Nasz Dziennik” zapytał, czy rodzice wyrazili na to zgodę.

– Na zajęcia pozalekcyjne nie jest wymagana zgoda rodziców – mówi nam Barbara Płotkowiak, dyrektor V Liceum Ogólnokształcącego im. Klaudyny Potockiej. Tak samo uważa Hanna Surma, rzecznik prasowy prezydenta Poznania i urzędu miasta. – To są zajęcia dodatkowe, nieobowiązkowe – argumentuje.

MEN jest zaskoczone taką wykładnią. – Bez wiedzy i zgody rodziców dyrektor szkoły nie ma prawa realizowania w szkołach programów, rozpowszechniania materiałów edukacyjnych oraz organizacji zajęć prowadzonych przez podmioty zewnętrzne. Rodzice mają prawo do współdecydowania o procesie kształcenia i wychowania swoich dzieci – podkreśla Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN.

Resort wzywa dyrektorów szkół, nauczycieli do przestrzegania tych zasad. – Szczególnie apelujemy do pomysłodawców i autorów różnych przedsięwzięć o konsultowanie takich działań z władzami oświatowymi i rodzicami. Nie może być bowiem zgody na ich prowadzenie bez ich wiedzy i akceptacji – mówi Ostrowska. – Zależy nam na uwrażliwieniu rodziców i zwiększeniu ich czujności, jeżeli chodzi o możliwość kontaktu ich dzieci z treściami różnego rodzaju broszur czy publikacji. Dotyczy to również udziału w różnego typu zajęciach, warsztatach – dodaje.

Sprawa dotyczy tym razem organizowania w poznańskich szkołach zajęć dodatkowych, w ramach których mają się odbywać warsztaty antydyskryminacyjne. Na ten cel miasto wyłoży 200 tys. zł. Placówki zostały wyłonione w ramach konkursu organizowanego przez wydział oświaty, na podstawie jednego z zarządzeń prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

Konkurs skierowany do szkół podstawowych i ponadpodstawowych dotyczył zajęć dodatkowych w zakresie: humanistycznym, matematyczno-przyrodniczym, języków obcych, techniczno-zawodowym, ale też przeciwdziałania dyskryminacji i wykluczeniu. Przystępujące do niego szkoły musiały zaprezentować koncepcję takich zajęć. O granty starało się ponad 60 placówek.

O sposobie realizacji warsztatów mają decydować nauczyciele, może je np. prowadzić szkolny pedagog. Placówki mogą też współpracować z animatorami różnych fundacji i stowarzyszeń. Wśród wytypowanych przez szkoły organizacji znalazły się m.in. Fundacja na Niebiesko (zajmująca się udzielaniem pomocy dzieciom autystycznym i ich rodzinom), Gmina Żydowska, Stowarzyszenie Kolektyw Edukacyjny, Collegium da Vinci, Amnesty International (która lansuje hasła m.in. o prawach seksualnych i reprodukcyjnych, w tym prawie do antykoncepcji i aborcji) czy Teatr Ósmego Dnia (informujący na swojej stronie internetowej m.in. o publikacjach polecanych przez Roberta Biedronia i Katarzynę Lubnauer).

Na realizację tych zajęć w poznańskich szkołach miasto przeznaczyło 200 tys. zł. Urząd miasta informuje, iż pieniądze te pochodzą z innej puli niż ta, z której finansowane są pozostałe zajęcia dodatkowe. Dzięki temu – podkreśla urząd – szkoły mają większe szanse, by wziąć w nich udział. Każda z nich ma prawo wystąpić o jeden taki grant rocznie.

Bez kontroli

Jedną z 37 placówek, które będą prowadzić warsztaty antydyskryminacyjne, jest V LO im. Klaudyny Potockiej. – Będą to zajęcia, które poprowadzi nauczycielka z klubu mediacji rówieśniczej, klubu, który w naszej szkole funkcjonuje już od roku – mówi dyrektor Barbara Płotkowiak. Ich celem jest m.in. przeciwdziałanie agresji i niedostosowaniu społecznemu młodzieży, przeciwdziałanie dyskryminacji oraz wykluczeniu społecznemu młodzieży trudnej wychowawczo, przełamywanie stereotypów, integracja rówieśników.

Kolejną placówką jest XII Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie w Poznaniu, które w konkursie wystąpiło z programem „Każdy ma prawo być sobą”. Zajęcia te mają się odbywać w systemie pozalekcyjnym, będzie to 10 warsztatów po trzy godziny. A więc w sumie 30 godzin w jednym semestrze. Mogą w nich wziąć udział uczniowie z różnych klas. Inne programy antydyskryminacyjne zaproponowane przez poznańskie placówki noszą takie nazwy, jak „Wielokulturowa szkoła”, „Wolni od uprzedzeń” czy „Szkoła otwartości”.

– Propozycja zajęć to inicjatywa prezydenta miasta Poznania, poparta przez Radę Miasta Poznania – informuje Hanna Surma.

Z przysłanych przez Urząd Miasta Poznań informacji wynika, że tematy poruszone na zajęciach również mogą być bardzo różne. Mogą one dotyczyć spraw związanych z pochodzeniem, religią, tzw. orientacją seksualną, narodowością, wyznaniem, wyglądem fizycznym czy sytuacją ekonomiczną.

Uczeń jak gąbka

Poznańscy radni początkowo byli przeciwni finansowaniu warsztatów, na których miały się pojawić tego typu treści. W głosowaniu okołobudżetowym propozycja władz miejskich o dotowaniu zajęć w tamtejszych szkołach upadła. Inicjatywa pojawiła się jednak ponownie w głosowaniu nad całym budżetem jako autopoprawka zgłoszona przez prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka, który znany jest ze swoich liberalnych poglądów, czego egzemplifikacją jest jego udział w ubiegłorocznej „paradzie równości”.

– Ponieważ większość w radzie ma Platforma Obywatelska i SLD, autopoprawka pana prezydenta dotycząca także wielu innych spraw przeszła w głosowaniu nad całym budżetem – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Przemysław Alexandrowicz (PiS), przewodniczący Komisji Oświaty i Wychowania Rady Miasta Poznań.

Władze miejskie, argumentując potrzebę prowadzenia warsztatów, podkreślają, że to szkoła jest placówką właściwą, by kształtować postawy „antydyskryminacyjne”. Problem w tym, co się przez to rozumie.

– Oczywiście nikt nie zaprzecza, że dzieci należy uczyć wrażliwości na los innych, delikatności wobec ludzi chorych, niepełnosprawnych czy innego koloru skóry. Ale nie ma to nic wspólnego z akceptacją i promocją zachowań dewiacyjnych – podkreśla Alexandrowicz. A tego właśnie obawia się nasz rozmówca – że pod płaszczykiem haseł o tolerancji, otwartości i wzajemnej akceptacji serwowane będą treści promujące obyczaje subkultur, podważające społeczną rolę rodziny, tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

– Dzieci i młodzież stają się wtedy przedmiotem zagrywek ideologicznych. To bardzo bolesne. Młody człowiek jest jak gąbka – chłonie wszystko to, co mu się podaje, sączy – zwraca uwagę dr Andrzej Mazan, pedagog. – Dlatego należy go uwrażliwiać na to, co najlepsze – na dobre wartości, właściwy styl życia, a nie wpajać zachowania, które są sprzeczne ludzką naturą, z moralnością – zauważa nasz rozmówca. – Od szkoły rodzice oczekują wsparcia nie tylko w sferze edukacyjnej, ale także moralnej. Szkoła ma nie tylko uczyć, ale też promować odpowiednie wzorce moralne – dodaje.

Masz prawo odmówić

Eksperci apelują do rodziców o interesowanie się, jakie podmioty wpuszczane są na teren szkół. – Jeżeli mają to być zajęcia dydaktyczne czy wychowawcze, realizowane przez szeroko pojęte organizacje zewnętrzne, mogą się one odbyć po uzyskaniu pozytywnej opinii rady rodziców – tę kwestię reguluje art. 86 ustawy Prawo oświatowe – tłumaczy Olaf Szczypiński, ekspert Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. – Natomiast indywidualni rodzice muszą zostać poinformowani, że tego typu zajęcia mają mieć miejsce. A także o tym, że mają prawo do wyrażenia odmowy na udział swego dziecka w tych zajęciach – zwraca uwagę nasz rozmówca.

Rodzice muszą być przez szkołę traktowani podmiotowo. – To jest kwestia podwójnej odpowiedzialności: za to, co dzieci mogą usłyszeć na takich zajęciach, oraz odpowiedzialności za wydatkowane publiczne pieniądze. Rodzice mają prawo wiedzieć, na co idą środki z budżetu miejskiego, a więc – z ich podatków – zauważa prof. Urszula Dudziak, psycholog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Anna Ambroziak