• Piątek, 14 grudnia 2018

    imieniny: Alfreda, Jana, Izydora

Zatruta pamięć

Czwartek, 8 marca 2018 (22:53)

Marzec ’68 był starciem o władzę różnych komunistycznych koterii.

We wtorek Sejm przyjął niemalże jednogłośnie uchwałę dotyczącą uczczenia pamięci o Marcu ’68. Enigmatyczna treść uchwały nie wyjaśnia istoty wydarzeń sprzed 50 lat. Także trudności z przyjęciem jednolitego tekstu uchwały Senatu pokazują, że środowiska liberalne i postkomunistyczne nadal próbują lansować przekaz tych wydarzeń w kształcie zideologizowanym, przedstawiając je jako konflikt polsko-żydowski. Spośród zgłoszonych projektów jedynie projekt autorstwa senatora Jana Żaryna pozbawiony jest tych odniesień. Ma on na celu upamiętnienie młodzieży, która przeciwstawiła się komunistycznej cenzurze i podjęła działania na rzecz wolności słowa. Bunt młodzieży przeciwko komunistycznej władzy objął przede wszystkim studentów, a także młodych robotników i uczniów szkół średnich. Ich wystąpienie przeciwko kłamstwom komunistycznej propagandy zostało brutalnie spacyfikowane przez Służbę Bezpieczeństwa i milicję.

W projekcie uchwały autorstwa senatora Żaryna znalazły się też zapisy dotyczące uhonorowania Kościoła katolickiego i Episkopatu Polski, który jako jeden z nielicznych wsparł polską młodzież. Projekt uchwały podkreśla także, że lata Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie były okresem polskiej państwowości. Liczne zastrzeżenia do tego projektu zgłosili senatorowie PO, m.in. Bogdan Borusewicz i postkomunistyczny senator Marek Borowski. Zdaniem Borusewicza, wśród 20 tys. osób zmuszonych do wyjazdu „zbrodniarzy stalinowskich” było zaledwie dwudziestu. Zarzucił, że Episkopat nie potępił antysemickiej kampanii. Borowski uznał, że w uchwale Senatu powinny znaleźć się nazwiska ówczesnych liderów młodzieży studenckiej, takich jak Adam Michnik i Henryk Szlajfer. Tymczasem kreowani na przywódców marcowego protestu akademiccy nauczyciele, np. Leszek Kołakowski, Zygmunt Bauman, Włodzimierz Brus i studenci najczęściej pochodzenia żydowskiego, tzw. komandosi, np. Adam Michnik, Henryk Szlajfer, Karol Modzelewski, Jan Gross, Barbara Toruńczyk, Jan Lityński, realizowali cele rewizjonizmu marksistowskiego. W marcu 1965 roku Kuroń i Modzelewski upowszechnili na Uniwersytecie Warszawskim „List otwarty do członków PZPR” utrzymany w duchu skrajnie lewackim, w którym krytykowali władze PZPR za zbyt wolne wprowadzanie komunizmu.

Starcie partyjnych frakcji

Marzec 1968 roku od kilkudziesięciu lat wykorzystywany jest przez środowiska żydowskie – zarówno za granicą, jak i w kraju – do przedstawiania Polaków jako narodu antysemitów, odpowiedzialnego również za rzekomy exodus polskich Żydów w 1968 roku. Taki obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistym przebiegiem tych wydarzeń, które miały charakter wielowątkowy. Marzec 1968 był przede wszystkim kolejnym etapem realizowanej przez Związek Sowiecki strategii zdominowania Polski. W tym czasie w Moskwie skonstruowana została przez Leonida Breżniewa doktryna ograniczonej suwerenności państw Układu Warszawskiego. Walki frakcyjne wewnątrz PZPR odbywały się co najmniej za przyzwoleniem władz sowieckich.

5 czerwca 1967 roku wybuchła wojna sześciodniowa państw arabskich z Izraelem. Kraje bloku wschodniego na rozkaz Kremla wspierały (poza Rumunią) państwa arabskie. Na polecenie Moskwy rząd PRL zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Zgodnie z wolą przywódców Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego marzec 1968 roku był konsekwencją przegranej przez kraje arabskie wojny. Władysław Gomułka podczas wizyty na Kremlu usłyszał od Breżniewa, że „towarzysze żydowscy otwarcie krytykują politykę Kraju Rad wobec państwa Izrael”. Bezpośrednio po powrocie z Moskwy I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Patrii Robotniczej wygłosił 19 czerwca 1967 roku prawie dwugodzinne przemówienie na Kongresie Związków Zawodowych. Mówił, że izraelska agresja na kraje arabskie spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem w syjonistycznych kręgach żydowskich. Gomułka w stosunku do komunistycznych aktywistów pochodzenia żydowskiego używał sformułowania piąta kolumna i syjoniści.

W prymitywnych propagandowych przekazach odcinano się od antysemityzmu za pomocą haseł typu: „Antysemityzm – nie! Antysyjonizm – tak!”. Dla kierowniczych kręgów partyjnych i aparatu policyjnego, kierowanego przez szefa komunistycznego MSW Mieczysława Moczara, protest polskich studentów stał się pretekstem do walki wewnątrzpartyjnej. Działania propagandowe były wymierzone w funkcjonariuszy PZPR pochodzenia żydowskiego. W pewnym zakresie była to kontynuacja walk frakcyjnych z 1956 roku między „natolińczykami” a „puławianami”. Potwierdzają to słowa Gomułki: „W wydarzeniach aktywny udział wzięła część młodzieży akademickiej pochodzenia żydowskiego. Rodzice wielu z nich zajmują odpowiedzialne, a także wysokie stanowiska w naszym państwie”. Trzeba jednak podkreślić, że walka między komunistami pochodzenia żydowskiego a komunistami pochodzenia polskiego to tylko jedna z płaszczyzn brutalnego starcia frakcji grup interesu i koterii w aparacie władzy. Spór ten został wykorzystany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i podległe mu formacje do przeprowadzenia własnych interesów.

Prawda o pomarcowych wyjazdach

Według danych MSW, w następstwie protestów z marca 1968 r. zatrzymano 2732 osoby, setki osób znalazło się w więzieniach. Sporą grupę studentów karnie powołano do wojska, kilka tysięcy relegowano z uczelni.

Mówienie o deportacji ludności żydowskiej jest propagandowym nadużyciem. Szacuje się, że z Polski wyjechało od 13 do 20 tysięcy Żydów, w tym osiemnastu wysokiej rangi dygnitarzy partyjnych i 729 wyższych urzędników partyjnych, ponad 176 ubowców, 55 oficerów (przede wszystkim politycznych) Ludowego Wojska Polskiego, 28 sędziów, ponad 200 dziennikarzy prasy partyjnej, w tym 15 redaktorów naczelnych itd. Wielu z tych, którzy wyjechali, uniknęło ewentualnej odpowiedzialności karnej za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu, np. Stefan Michnik, prokurator wojskowy, czy Helena Wolińska, prokurator, która przyczyniła się do zamordowania generała Emila Fieldorfa „Nila”. Jednak wielu zbrodniarzy komunistycznych pochodzenia żydowskiego pozostało w Polsce, korzystając aż do śmierci z przywilejów, w tym z przywłaszczonych mieszkań i wysokich emerytur ubeckich prokuratorskich czy sędziowskich. Marzec 1968 roku nie był „wybuchem tradycyjnego, polskiego antysemityzmu”, lecz wielką grą o władzę różnych koterii partyjnych. Sprowadzanie tych wydarzeń do walki między polskimi komunistami a komunistami pochodzenia żydowskiego nie oddaje prawdy o tamtych czasach. Zdecydowana większość Polaków pozostawała poza konfliktem partyjnych towarzyszy.

 

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Dr Krzysztof Kawęcki